Polska

Ardanowski: „To był cios w małe gospodarstwa”. Mocne słowa po wecie ustawy o „aktywnym rolniku”

opublikowano:
Jan Krzysztof Ardanowski dokładnie wyjaśnił jaką pułapkę na najmniejsze gospodarstwa rolne zastawiają zawetowana przez prezydenta ustawa o tzw. "aktywnym rolniku" przygotowana przez PSL
Jan Krzysztof Ardanowski dokładnie wyjaśnił jaką pułapkę na najmniejsze gospodarstwa rolne zastawiają zawetowana przez prezydenta ustawa o tzw. "aktywnym rolniku" przygotowana przez PSL (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były minister rolnictwa, poseł i doradca prezydenta Karola Nawrockiego Jan Krzysztof Ardanowski jednoznacznie ocenił zawetowaną ustawę o tzw. „aktywnym rolniku”. Jego zdaniem decyzja prezydenta Karola Nawrockiego to realna ochrona polskiej wsi, a nie gest symboliczny.

Ardanowski podkreśla, że wokół projektu narosło wiele mitów, a jego inicjator – PSL – miał przedstawiać ustawę jako rozwiązanie sprawiedliwe i wymierzone w „cwaniaków z Marszałkowskiej”. W rzeczywistości – jak twierdzi były minister – uderzyłaby ona przede wszystkim w małe i średnie gospodarstwa rodzinne.

Zasadniczo projekt zakładał, że dopłaty bezpośrednie mają trafiać wyłącznie do „aktywnych rolników”. Sama idea – by publiczne pieniądze wspierały tych, którzy faktycznie produkują żywność – jest, zdaniem Ardanowskiego, słuszna. Problem miał tkwić w szczegółach.

Rolnicy, aby udowodnić swoją „aktywność”, musieliby wykazywać:

  • faktury zakupu środków produkcji (nawozów, środków ochrony roślin),
  • faktury sprzedaży produktów rolnych.

W praktyce oznaczałoby to ogromne rozszerzenie biurokracji. Co więcej – wielu rolników nie byłoby w stanie spełnić tych wymogów.

Kto straciłby najwięcej?

Ardanowski wskazuje na kilka grup:

  1. Małe gospodarstwa rodzinne – często kilku- czy kilkunastohektarowe, które od dawna funkcjonują w modelu „miksu dochodowego” (część dochodu z rolnictwa, część z pracy poza gospodarstwem).
  2. Rolnicy sprzedający w ramach rolniczego handlu detalicznego – gdzie nie wystawia się faktur, a jedynie prowadzi ewidencję sprzedaży.
  3. Rolnicy ekologiczni – korzystający z nawozów naturalnych, bez dokumentów zakupu.
  4. Starsze osoby prowadzące niewielką produkcję na potrzeby własne i lokalne.

Były minister przypomina, że podstawowa płatność to ok. 500 zł do hektara (więcej w przypadku najmniejszych gospodarstw). To – jak mówi – nie są środki czyniące kogokolwiek „krezusem”, ale realne wsparcie pozwalające przetrwać i utrzymać lokalną tkankę społeczną.

Fałszywa teza o "rolnikach z Marszałkowskiej"

Według Ardanowskiego PSL budował narrację, że dopłaty pobierają masowo osoby z dużych miast, niemające nic wspólnego z produkcją rolną. Tymczasem – jak wskazuje – skala takich przypadków jest niewielka w porównaniu do ponad 1,2 mln gospodarstw składających wnioski o dopłaty.

Co więcej, część z tych osób, zwanych przez rząd pogardliwie "rolnikami z Marszałkowskiej" i tak spełniałaby kryteria „aktywności”, uczestnicząc w programach rolno-środowiskowych.

Ukryty cel? Przepływ ziemi

Ardanowski idzie dalej w swojej diagnozie. Jego zdaniem ustawa mogła doprowadzić do osłabienia tysięcy mniejszych gospodarstw i przyspieszyć wyprzedaż ziemi. Nie – jak się sugeruje – na rzecz silnych gospodarstw rodzinnych, lecz w stronę funduszy inwestycyjnych, banków i dużych podmiotów kapitałowych. W sytuacji niskich cen skupu (mleko ok. 1,50 zł za litr, zboża na poziomie sprzed kilkunastu lat) oraz napływu tańszej żywności z Ukrainy i Ameryki Południowej, wiele gospodarstw – zwłaszcza zadłużonych – może nie wytrzymać presji rynkowej.

Czego – zdaniem Ardanowskiego – brakuje?

Były minister zarzuca rządowi, że zamiast zajmować się dziwaczną ustawą nie podejmuje realnych działań, na które naprawdę czekają rolnicy. Ardanowski wymienia tutaj takie zaniechania: 

  • brak skutecznej ochrony rynku przed nadmiernym importem,
  • brak wsparcia eksportu,
  • niewystarczające wzmocnienie Krajowej Grupy Spożywczej,
  • brak ograniczenia dominacji sieci handlowych,
  • brak rozwiązań chroniących funkcje produkcyjne wsi.

Jego zdaniem zamiast reformować rynek i wzmacniać pozycję rolnika w łańcuchu żywnościowym, PSL skoncentrował się na projekcie, który „skłócił wieś” i zwiększył uzależnienie rolników od urzędniczej kontroli.

„Rolnikom należy pomagać, nie dokładać biurokracji”

Ardanowski podsumowuje sprawę jednoznacznie: ustawa o „aktywnym rolniku” nie rozwiązywała realnych problemów – niskich cen, presji importowej, spadającej opłacalności produkcji – lecz wprowadzała dodatkowe bariery administracyjne. Dlatego – jak mówi – weto prezydenta było konieczne i zapobiegło rozwiązaniu, które mogłoby uderzyć w nawet połowę gospodarstw w Polsce.

W jego ocenie silne, stabilne rolnictwo leży w interesie nie tylko rolników, ale i konsumentów – bo bezpieczeństwo żywnościowe to element suwerenności państwa.

źr. wPolsce24 za Facebook - Jan Krzysztof Ardanowski

Polska

ROZMOWA WIKŁY: Każdy żołnierz amerykański w Polsce zwiększa nasze bezpieczeństwo - Poseł Płażyński o sukcesie prezydenta Nawrockiego

opublikowano:
Kacper Płażyński w studio wPolsce24 w programie „Rozmowa Wikły”, komentuje wysłanie 5000 amerykańskich żołnierzy do Polski w związku z Karolem Nawrockim
Kacper Płażyński (fot. wPolsce24)
- To sukces dyplomacji prezydenta Karola Nawrockiego - tak jednoznacznie Kacper Płażyński, poseł PiS ocenia informacje o zwiększeniu kontyngentu amerykańskich żołnierzy w Polsce. W rozmowie z Marcinem Wikłą mówi tez o referendum w spawie odwołania prezydenta Krakowa i planowanej inwestycji - Porcie Haller.
Polska

„Poważni politycy budują i pielęgnują sojusze”. Rzecznik prezydenta przypomniał podejście Tuska do żołnierzy USA

opublikowano:
2372919_5
Bezpieczeństwo Polski wchodzi na nowy poziom. Prezydent USA Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych decyzję, która fundamentalnie zmienia sytuację obronną wschodniej flanki NATO. Dzięki bliskim relacjom między Warszawą a Waszyngtonem, amerykańska obecność wojskowa nad Wisłą zostanie radykalnie wzmocniona, a według rzecznika prezydenta Karola Nawrockiego jest to dowodem na poważne traktowanie Polski przez USA.
Polska

Wyważone drzwi i fałszywy alarm o zagrożonym życiu dzieci. Co wydarzyło się w domu prezydenta?

opublikowano:
2375035_5
W sobotni wieczór służby ratunkowe siłowo weszły do gdańskiego domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego. Powodem była seria dramatycznych, ale fałszywych zgłoszeń. Premier Donald Tusk zwołał pilną odprawę i zapowiedział bezwzględną walkę z autorami prowokacji, które uderzają w bezpieczeństwo państwa.
Polska

Wielkie złodziejstwo! Sprawdziliśmy, gdzie wypłynęła kasa z KPO. Tylko w telewizji wPolsce24

opublikowano:
Emisja na antenie telewizji wPolsce24 w poniedziałek 24 maja ok. godziny 20.10
Emisja na antenie telewizji wPolsce24 w poniedziałek 24 maja ok. godziny 20.10
Gigantyczne pieniądze z unijnego KPO poszły na jachty, sauny i kluby swingersów. Reporterzy telewizji wPolsce24 sprawdzili, co dokładnie stało się z tą kasą. Wnioski są miażdżące dla rządu Donalda Tuska. Emisja reportażu o wielkim złodziejstwie w poniedziałek o 20.10 na antenie telewizji wPolsce24.
Polska

Kto wodzi za nos służby Donalda Tuska, czyli państwo z dykty - materiał Wiadomości wPolsce24

opublikowano:
Reporterka Wiadomości wPolsce24 przed blokiem w Gdańsku, w którym znajduje się mieszkanie prezydenta Karola Nawrockiego
Reporterka Wiadomości wPolsce24 Julia Borkowska przed blokiem w Gdańsku, w którym znajduje się mieszkanie prezydenta Karola Nawrockiego
Kolejny skandaliczny incydent dowodzi, jak bardzo państwo pod rządami Donalda Tuska traci kontrolę nad podstawowymi mechanizmami bezpieczeństwa.
Polska

PILNE! Są sondażowe wyniki referendum w Krakowie. Już wszystko jasne

opublikowano:
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, wobec którego opozycja zapowiada rozpoczęcie działań na rzecz referendum odwoławczego.
Aleksander Miszalski (fot.Fratria/Liudmyla Kazakova)
Według sondażu exit poll przygotowanego dla Polsat News przez Ogólnopolską Grupę Badawczą referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta okazało się ważne. Frekwencja miała wynieść 33,4 proc., a więc przekroczyć wymagane progi zarówno dla odwołania prezydenta, jak i rady miasta. Co więcej, wyniki pokazują miażdżący sprzeciw mieszkańców wobec obecnych władz miasta.