Nie uwierzysz, jak Horna-Cieślak tłumaczy się ws. telefonów do sądu! Tak RPD usprawiedliwia swoje postępowanie

Szokujące zachowanie RPD
Jak ujawnił portal Zero, Monika Horna-Cieślak miała podjąć działania, które kilka tygodni temu zakończyły się odebraniem dwójki dzieci w wieku 3 i 4 lat jednej z warszawskich rodzin. Powodem miał być incydent na ulicy. Rzeczniczka Praw Dziecka miała zobaczyć, jak matka szarpie swoje dziecko na przejściu dla pieszych, a następnie wykrzykuje niecenzuralne słowa. Kiedy urzędniczka zobaczyła całe zajście, podjęła interwencję, jednak w odpowiedzi miała zostać obrażona przez kobietę. Zdarzenie to miało utwierdzić ją w przekonaniu o konieczności podjęcia działań zmierzających do umieszczenia dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Według doniesień portalu ani sąd, ani policja początkowo nie uznały przedstawionej przez nią argumentacji za wystarczającą do podjęcia takich kroków. Rzeczniczka wskazywała między innymi, że w domu rodziców policja znalazła dwie butelki po piwie, a ojciec dzieci był w przeszłości karany, choć nigdy za przestępstwa przeciwko rodzinie. Pomimo tego Horna-Cieślak miała kontynuować swoje działania, a nawet polecić podwładnym, aby w weekend kontaktowali się z sądem w celu doprowadzenia do natychmiastowej interwencji, na co ten nie wyraził zgody. Sama miała udać się na komisariat, gdzie podczas nadzwyczajnego posiedzenia przekonała dyżurującą policjantkę do odebrania dwójki dzieci bez nakazu sądu.
To było normalna procedura?
Sprawa oburzyła wielu Polaków, którzy uznali działania RPD za zbyt daleko idące. Również posłowie opozycji skrytykowali postępowanie rzeczniczki, kierując do Sejmu wniosek o jej odwołanie z zajmowanego stanowiska. Co na to sama Horna-Cieślak?
Kobieta nie ma sobie nic do zarzucenia i uważa, że zachowała się w tej sprawie właściwie. Jej zdaniem zarówno działania zmierzające do odebrania dwójki dzieci, jak i późniejsze kontakty jej biura z organami państwowymi były uzasadnione i zgodne z procedurami.
– Kiedy mamy wolny weekend, kiedy nie pracują instytucje, sąd nie pracuje w długi weekend, jedyną formą kontaktu z sądem jest kontakt z sędzią dyżurującym, z którym skontaktowaliśmy się, mówiąc o tym, że skierowaliśmy określone pisma i wnioski dowodowe do sądu. Uważamy, że sprawa jest pilna, a z racji tego, że sędzia będzie mógł się z nimi zapoznać w poniedziałek, prosimy o to, aby zapoznał się z materiałami w dniu dzisiejszym – powiedziała Horna-Cieślak w rozmowie z Polsat News.
Rzecznik uznała takie działania swojego biura za całkowicie „normalne”, tym bardziej że w jej ocenie mogło dochodzić do zagrożenia bezpieczeństwa dzieci. Nie zgadza się również z określaniem całej sytuacji mianem „nacisków”.
Źr.wPolsce24 za X/Polsat News









