Medialna burza wokół relokacji amerykańskich wojsk w Europie. Kosinak-Kamysz: „To nie dotyczy Polski”

Informacja opublikowana przez amerykańskie media (na podstawie źr. Army Times) sugerowała, że armia Stanów Zjednoczonych nagle zatrzymała planowaną rotację wojsk do Europy Środkowo-Wschodniej, co miałoby oznaczać powrót do poziomu obecności sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
W praktyce – według tych doniesień – chodziło o ponad 4 tys. żołnierzy 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej.
MON: Polska poza tą decyzją
Do sprawy natychmiast odniósł się wiceminister obrony Cezary Tomczyk:
- To nieprawda. Ten komunikat dotyczy Niemiec. Nie dotyczy Polski - napisał w nocy na platformie X.
Jeszcze mocniej wybrzmiał głos wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Podkreślił, że sytuacja wiąże się z wcześniej zapowiadaną reorganizacją sił USA w Europie.
- Ta sprawa nie dotyczy Polski. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP i obecność sił USA wzmacniają wschodnią flankę NATO - zaznaczył.
Wpis szefa MON potwierdził także minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak: „Bardzo ważne! Odwołanie rotacji US Army nie dotyczy Polski”.
Co naprawdę się wydarzyło?
Politycy koalicji zaprzeczają, ale z informacji Army Times wynika jednoznacznie, że decyzja dotyczyła anulowania przyjazdu konkretnej jednostki – 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii.
Portal wskazuje, że część jej elementów już znajduje się w Polsce, a sprzęt jest nadal transportowany zgodnie z planem. Decyzja miała zaskoczyć samych żołnierzy – pierwsze sygnały o zmianach pojawiły się nieoficjalnie wśród wojskowych już wcześniej.
W opinii amerykańskich mediów, sprawa może mieć związek z napięciami budżetowymi w USA. Senator Jack Reed mówił o luce sięgającej 2 mld dolarów w finansowaniu sił lądowych, ostrzegając przed możliwymi ograniczeniami szkoleń i rotacji.
Dodatkowo Kongres wprowadził ograniczenia – Pentagon nie może zmniejszyć liczby wojsk w Europie poniżej 76 tys. na dłużej niż 45 dni bez szczegółowego uzasadnienia.
Polska nadal kluczowa?
W tle opisywanych tu decyzji jest m. in. plan wycofywania części wojsk amerykańskich z Niemiec. Premier Donald Tusk ocenił, że to „sprawa delikatna”.
- Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - mówił zaledwie kilka dni temu.
Jednocześnie w kontekście wojny w Ukrainie i napięć na wschodniej flance NATO to właśnie Polska pozostaje jednym z najważniejszych punktów strategicznych dla amerykańskiej armii w Europie.
źr. wPolsce24 za Army Times/RMF











