Rząd chce wiedzieć, co robisz w swoim mieszkaniu. Nowe obowiązki dla właścicieli nieruchomości

Nowy obowiązek – państwo chce wiedzieć, jak korzystasz z domu
Zgodnie z projektem, każdy właściciel mieszkania lub domu będzie musiał złożyć urzędowi informację, czy lokal jest:
-
zamieszkany,
-
wynajmowany,
-
używany w inny sposób,
-
czy stoi pusty.
To oznacza koniec prywatnej swobody dysponowania własną własnością bez nadzoru. Deklaracja ma być aktualizowana przy każdej zmianie sposobu użytkowania – na przykład jeśli lokal przestanie być zamieszkany albo zacznie być wynajmowany.
Centralna ewidencja – czy państwo naprawdę tego potrzebuje?
Według medialnych relacji, powstanie jedna baza danych obejmująca wszystkie mieszkania i domy w Polsce. Jej celem ma być uporządkowanie informacji o tym, co dzieje się z lokalami, w szczególności w kontekście walki z pustostanami.
Rząd tłumaczy, że brak takich danych utrudnia działania wobec pustostanów i sztucznego ograniczania podaży mieszkań. Tyle teorii - w praktyce oznacza to nic innego, jak kolejny krok w kierunku kontroli obywateli i rozrostu aparatu państwowego.
Konsekwencje dla właścicieli
Nowe zasady mogą rodzić poważne problemy dla obywateli:
-
deklaracje będą musiały być składane na bieżąco,
-
zmiana sposobu wykorzystania nieruchomości będzie wymagać zgłoszenia,
-
brak aktualizacji może skutkować sankcjami finansowymi lub administracyjnymi – jak wynika z relacji medialnych.
Dla osób, które nieruchomości wynajmują krótkoterminowo albo sporadycznie korzystają z domu wakacyjnego, nowy obowiązek oznacza ciągłe raportowanie do urzędów i konieczność dopasowywania się do zgłoszeniowych terminów.
Czy to pierwszy krok do podatku katastralnego?
Choć same deklaracje dotyczą jedynie sposobu użytkowania nieruchomości, w polskiej debacie publicznej pojawiają się już szersze obawy. W ostatnich miesiącach wraca temat tzw. podatku katastralnego, czyli opodatkowania nieruchomości w zależności od liczby ich posiadania. Temat jest regularnie podnoszony przez środowiska lewicowe i przedstawiany jako remedium na problemy mieszkaniowe.
Takie zmiany budzą niepokój przede wszystkim dlatego, że ustanawiają precedens: jeśli państwo zacznie gromadzić szczegółowe dane o tym, jak Polacy używają własnych mieszkań, to w przyszłości może zacząć narzucać kolejne obciążenia podatkowe lub ograniczenia. Już dziś w dyskusjach pojawiają się głosy, że kontrola sposobu użytkowania lokalu to pierwszy krok do nowych podatków lub sankcji wobec właścicieli nieruchomości.
Państwo nad rodziną – czy Polska tego potrzebuje?
Dla wielu komentatorów i właścicieli takie rozwiązania to kolejny sygnał, że państwo próbuje ingerować w sferę prywatną obywateli bez jasnych korzyści dla ogółu. Prywatna własność od dawna jest fundamentem wolności obywatelskiej – a nowe obowiązki sprawozdawcze mogą być początkiem niechcianych zmian w polskim porządku prawnym.
Czy to naprawdę sposób na walkę z problemem mieszkań pustych, czy raczej narzędzie biurokratycznej kontroli? Odpowiedź zależy od tego, czy rząd wysłucha głosu obywateli, czy nadal będzie forsował kolejne obowiązki administracyjne ponad interesem właścicieli. Bo o ile jesteśmy w stanie zrozumieć kontrolę nad tymi, którzy po prostu mieszkania kolekcjonują i na nich zarabiają, to tłumaczenie się przed państwem z jednego mieszkania (często wziętego na 30-letni kredyt), wydaje się już być grubą przesadą.
źr. wPolsce24 za naszamlawa.pl, Głos Wielkopolski











