Niemcy już się nie kryją. Polska ma być rynkiem zbytu dla ich zbrojeniówki, a SAFE to ich "operacja specjalna"

Na te doniesienia zwróciła uwagę dr Justyna Schulz z Instytutu Zachodniego, przywołując artykuł opublikowany w niemieckim medium Table.Briefings.
Już sam lead tekstu nie pozostawia złudzeń. Autor wprost wskazuje, że zacieśnienie współpracy obronnej między Polską a Niemcami oznaczałoby otwarcie „dużego polskiego rynku zbytu dla niemieckich koncernów”.
SAFE jako „niemiecka operacja specjalna”?
Jeszcze mocniejszy wydźwięk ma fragment dotyczący programu SAFE – unijnego mechanizmu finansowania zakupów zbrojeniowych. W artykule pada stwierdzenie, że SAFE ma przynieść korzyści przede wszystkim niemieckiej zbrojeniówce. Co więcej, pojawia się określenie, które trudno uznać za przypadkowe – program bywa nazywany „niemiecką operacją specjalną”. To bardzo bezpośrednia diagnoza interesów stojących za europejską polityką obronną.
Współpraca czy zależność?
Z niemieckiej perspektywy sprawa wygląda jasno: Polska to duży, szybko rosnący rynek, który intensywnie inwestuje w armię. Dla firm takich jak Rheinmetall oznacza to ogromne możliwości sprzedażowe. Program SAFE może natomiast zapewnić finansowanie, które dodatkowo napędzi te zakupy.
Problem w tym, że z polskiego punktu widzenia pojawia się pytanie o proporcje korzyści. Czy rzeczywiście mówimy o partnerskiej współpracy, czy raczej o sytuacji, w której jedna strona sprzedaje, a druga głównie kupuje?
Nowe porozumienie na horyzoncie
Artykuł wskazuje również, że jeszcze w 2026 roku może dojść do podpisania nowego, szerokiego porozumienia obronnego między Polską a Niemcami.
Ma ono wynieść współpracę na zupełnie nowy poziom – szczególnie w obszarze uzbrojenia i wspólnych projektów wojskowych. W praktyce może to oznaczać jeszcze większe powiązanie polskich wydatków obronnych z ofertą niemieckiego przemysłu.
Europejskie bezpieczeństwo czy biznes?
Oficjalnie program SAFE i rozwój współpracy zbrojeniowej mają służyć wzmacnianiu bezpieczeństwa Europy. Nieoficjalnie – jak pokazują niemieckie media – coraz częściej mówi się o bardzo konkretnych beneficjentach tych działań.
I właśnie to budzi największe emocje: czy w tle wielkich projektów obronnych nie kryje się po prostu dobrze zaplanowany interes, w którym jedni zarabiają, a inni stają się rynkiem zbytu. Dodajmy, że artykuł jest zilustrowany zdjęciem Donalda Tuska i Friedricha Merza.
źr. wPolsce24 za X/Table.Briefings











