Mięso mielone pod lupą – 77% firm oszukuje - Koszmarne wyniki kontroli!

Mięso mielone z definicji to produkt prosty – mięso bez kości, rozdrobnione na kawałki, które może zawierać mniej niż 1% soli. Żadnych ulepszaczy, żadnych dodatkowych składników. Niestety, jak pokazuje kontrola inspekcji, nie zawsze to, co widnieje na etykiecie, ma odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Przy zakupie warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych kwestii. Przede wszystkim na etykiecie musi być jasno podany gatunek mięsa – wołowe, wieprzowe czy drobiowe. Czyste mięso mielone nie ma wykazu składników – jeśli taki się pojawia, oznacza to, że mamy do czynienia z wyrobem garmażeryjnym, a nie czystym mięsem. Kluczowe parametry to zawartość tłuszczu oraz stosunek kolagenu do białka – te wartości również muszą być podane na opakowaniu.
Dla chudego mięsa mielonego limit tłuszczu wynosi 7%, dla czystej wołowiny 20%, a dla mięsa z dodatkiem wieprzowiny – 30%. Ważne jest też pochodzenie – oznaczenie „Produkt polski” przysługuje tylko mięsu ze zwierząt urodzonych, hodowanych i poddanych ubojowi w Polsce.
Co konkretnie znaleźli inspektorzy?
Wyniki kontroli są niepokojące. Inspektorzy skontrolowali 9 podmiotów – nieprawidłowości stwierdzono w 7 z nich, czyli w ponad 77%. Do badań laboratoryjnych pobrano 20 partii mięsa mielonego, a problemy wykryto w 11 partiach, co daje 55%.
Najwięcej przypadków dotyczyło niezgodności z deklaracją w zakresie zawartości tłuszczu – bywała zaniżona lub zawyżona w stosunku do informacji na etykiecie. W niektórych produktach wykryto niedozwolone substancje konserwujące. Stwierdzono też podwyższony stosunek kolagenu do białek mięsa, co świadczy o użyciu gorszej jakości surowca z dużą ilością tkanki łącznej. Najbardziej bulwersujący przypadek to niedeklarowana obecność mięsa wieprzowego w mięsie mielonym wołowym – to szczególnie niebezpieczne dla osób, które ze względów religijnych lub zdrowotnych nie mogą spożywać wieprzowiny. Nieprawidłowości w oznakowaniu dotyczyły co czwartej partii. Kwestionowano nieprecyzyjne nazwy produktów, nierzetelne informacje o składzie oraz oznakowanie wprowadzające w błąd co do pochodzenia mięsa.
Co to oznacza dla przeciętnego konsumenta? Producenci coraz częściej oszukują na składzie, zawartości tłuszczu, a nawet gatunku mięsa. IJHARS zapowiada dalsze kontrole, ale póki co to my musimy być czujni przy każdym zakupie. Czytajmy etykiety, sprawdzajmy pochodzenie i unikajmy produktów z długim wykazem składników. Czyste mięso mielone nie potrzebuje ulepszaczy – potrzebuje tylko uczciwego producenta.
źr. wPolsce24 za Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych











