Wojna na Bliskim Wschodzie, kryzys surowcowy… a Bruksela debatuje o „wegańskiej kiełbasie”

Po wielomiesięcznych negocjacjach między Parlamentem Europejskim, Komisją Europejską i państwami członkowskimi uzgodniono, że producenci żywności roślinnej nie będą mogli używać części nazw kojarzących się z mięsem. Jednocześnie wprowadzono trzyletni okres przejściowy, by branża mogła dostosować się do nowych regulacji.
Co tam droga benzyna, nie będzie „wegańskiego bekonu”
Nowe przepisy zakazują używania aż 31 określeń na etykietach produktów roślinnych. Chodzi m.in. o nazwy takie jak wołowina, cielęcina, drób czy boczek, a także określenia odnoszące się do części ciała zwierząt – np. pierś, udko czy żeberka. W praktyce oznacza to, że producenci nie będą mogli sugerować, że ich produkt jest roślinnym odpowiednikiem konkretnych kawałków mięsa. Tym samym z etykiet mogą zniknąć określenia typu „wegański boczek” czy „roślinna pierś z kurczaka”.
Co ciekawe, najbardziej popularne nazwy jednak pozostaną. W trakcie negocjacji zdecydowano, że nadal będzie można używać takich określeń jak burger, sznycel, pastrami, kiełbasa czy nuggetsy – także w odniesieniu do produktów roślinnych.
W praktyce więc „burger roślinny” lub „kiełbasa roślinna” nadal będą legalne. Zakazane będą natomiast bardziej szczegółowe odniesienia do konkretnych gatunków mięsa czy części zwierząt.
Branża ostrzega przed miliardowymi kosztami
Organizacje branżowe alarmują, że regulacje mogą mieć poważne konsekwencje gospodarcze. Według analiz stowarzyszenia BALPRO w samych Niemczech potencjalne straty rynkowe mogą wynieść około 250 mln euro. Jeszcze dalej idą szacunki raportu SYSTEMIQ, według którego nowe ograniczenia mogą zmniejszyć wartość dodaną brutto sektora roślinnych alternatyw w UE nawet o 56 mld euro rocznie do 2040 roku.
Spór ideologiczny czy legislacyjna drobiazgowość?
Dyskusja o nazewnictwie trwała niemal dekadę. Już w 2020 roku Parlament Europejski odrzucił podobną propozycję wysuwaną głównie przez branżę mięsną. Tym razem jednak zdecydowano inaczej. Ponad 600 organizacji i firm spożywczych oraz ponad 350 tysięcy obywateli apelowało o odrzucenie zakazu. Wskazywano, że nie przeprowadzono szerokich konsultacji ani pełnej analizy skutków regulacji.
Ostatecznie więc w czasie, gdy świat zmaga się z realnymi kryzysami – od napięć geopolitycznych po ryzyko zakłóceń globalnego handlu – europejscy urzędnicy rozstrzygają także to, czy na opakowaniu można napisać „wegański boczek”.
Można powiedzieć: wielka polityka, wielkie gospodarcze wyzwania… i równie wielkie spory o to, czy roślinna kiełbasa może nazywać się kiełbasą. Cała Unia...
źr. wPolsce24 za interia.pl











