Koniec unijnej naiwności! Berlin i Paryż budzą się z ręką w nocniku. Chiny zaleją Europę tanimi hybrydami?

Rozmowy, które ruszają w czwartek i potrwają do późnych godzin w piątek, mają przynieść „namacalne i mierzalne rezultaty” przed zbliżającym się szczytem przywódców UE w Brukseli. Stawka jest gigantyczna: unijny bilans handlowy z Chinami generuje dla Pekinu rekordową nadwyżkę na poziomie miliarda funtów dziennie.
Początkowo Bruksela uderzyła cłami w chińskie samochody w pełni elektryczne. Odpowiedź komunistycznych władz była jednak błyskawiczna – lukę natychmiast wypełnił potężny boom na chińskie auta hybrydowe, które cłom nie podlegały. Teraz unijna dyplomacja domaga się od Chin dobrowolnego ograniczenia eksportu pod groźbą nałożenia twardych kwot importowych i barier ochronnych.
Koniec wieloletniej naiwności wobec Pekinu
Dotychczasowe próby powstrzymania ekspansji rozbijały się o opór niemieckich koncernów silnie uzależnionych od azjatyckiego rynku. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz dokonał spektakularnego zwrotu o 180 stopni i stanął ramię w ramię z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. We wspólnym dokumencie oba kraje alarmują o „masowym szoku przemysłowym”, który niszczy filary europejskiej gospodarki: motoryzację, farmację, sektor chemiczny, lotnictwo i produkcję maszyn.
Niemiecki dziennik gospodarczy Handelsblatt nazwał ten krok „gospodarczym punktem zwrotnym”, wskazując, że Berlin ostatecznie żegna się z epoką naiwności. Niemieccy komentatorzy wprost ostrzegają: jeśli Unia nie postawi twardych barier wobec subsydiowanego przez Pekin przemysłu, kradzieży know-how i manipulacji walutowych, europejski przemysł po prostu przestanie istnieć.
„Opcja atomowa” i pułapka gry na czas
Projektowane przez Paryż i Berlin nowe narzędzie handlowe – określane za kulisami jako „wyłącznik awaryjny” – ma zastąpić dotychczasowe, bezużyteczne procedury antysabotażowe Brukseli, których wdrożenie trwało nawet rok. Nowy mechanizm pozwoli z dnia na dzień odciąć nielojalnych partnerów handlowych od europejskiego jednolitego rynku. Eksperci ostrzegają jednak przed podstępną taktyką Pekinu. Andrew Small, dyrektor ds. Azji w berlińskim European Council on Foreign Relations (ECFR), przestrzega przed wciągnięciem unijnych urzędników w grę na zwłokę:
Najskuteczniejszą taktyką Chin może być wciągnięcie Europy w pułapkę negocjacyjną – zaoferowanie akurat tyle, by opóźnić unijne sankcje, ale bez dotykania rzeczywistych mechanizmów, które napędzają europejską deindustrializację."
Misja pokaże, czy Bruksela ma realną siłę do obrony europejskich miejsc pracy i własnych fabryk, czy po raz kolejny ulegnie dyplomatycznym unikom ze strony Państwa Środka.
źr. wPolsce24 za The Guardian/Handelsblatt/ECFR









