W Chinach samolot rozbił się o wieżowiec. Komuniści próbują to ukryć. Dlaczego?

Zdarzenie miało miejsce w piątek wieczorem. Niewielki dwuosobowy samolot Aurora SA60L. Samolot uderzył w liczący 109 pięter wieżowiec CITIC Tower, najwyższy budynek w Pekinie. W wypadku zginęła jedna osoba, pilot, a 13 kolejnych odniosło obrażenia.
Zmowa milczenia
BBC zauważyła, że po tym wypadku w Chinach zapadła zmowa milczenia. Państwowy dziennik "Beijing Daily" opublikował krótki, liczący zaledwie 60 słów artykuł o tej katastrofie, podając tylko podstawowe fakty. To była jedyna reakcja komunistów na to, co się stało.
Na tym jednak nie koniec. Jak informuje BBC, nagrania z katastrofy są usuwane przez władze z chińskiego internetu i mediów społecznościowych. Co więcej, usuwane są wszelkie materiały dotyczące samego budynku, jak jego zdjęcia czy memy, które nie mają nic wspólnego z tą katastrofą.
CITIC Tower jest niezwykle popularny, głównie przez swój kształt, zainspirowany tradycyjnym naczyniem na wino. Wielu Chińczyków wierzy, że zrobienie sobie przed nim zdjęcia i opublikowanie go w sieci przynosi szczęście.
Nikt nie wie skąd ta cenzura
Samolot, który się rozbił o budynek, należał do lokalnej firmy, która oferuje kursy pilotażu i wynajmuje samoloty. BBC dowiedziała się, że inne podobne firmy z okolicy dostały polecenie, by wstrzymać operacje lekkich samolotów. Nikt jednak nie chciał im powiedzieć, dlaczego wydano takie polecenie ani kto to zrobił. Przedstawiciele trzech firm powiedzieli BBC, że zabroniono im o tym rozmawiać.
Cenzura w Chinach sama w sobie nie jest niczym niezwykłym, komuniści regularnie ukrywają fakty, które są dla nich niewygodne lub kompromitujące. W tym wypadku zaskakuje jednak tempo i skala działań. Przede wszystkim nikt nie wie, dlaczego ten incydent aż tak przeraził komunistów.
Chciał dokonać zamachu na komunistów?
Wiele osób zauważa, że w pobliżu wieżowca znajduje się Zhonghanhai. To kompleks rządowy, do którego zwykli ludzie mają zakaz wstępu. Znajduje się w nim siedziba Chińskiej Partii Komunistycznej, Rady Państwa i innych przedstawicieli reżymu.
Wiele osób spekuluje, że pilot albo celowo rozbił się o ten wieżowiec, albo planował rozbić się o któryś z budynków rządowych. Zdaniem ekspertki od Chin Manyi Koetse cenzura mogła tym razem zadziałać tak szybko i zdecydowanie, bo komuniści sami nie wiedzą jeszcze, co się właściwie stało.
Wiele osób porównuje to do zamachu na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Ekspert od Chin Chong Ja Ian powiedział jednak, że jemu bardziej kojarzy się to z słynnym lotem niemieckiego nastolatka Mathiasa Rusta z maja 1987 roku. Rustowi udało się przelecieć niewielkim samolotem nad Rosją i wylądować w pobliżu Kremla. Pokazał w ten sposób, że rosyjska obrona przeciwlotnicza jest bezwartościowa nawet w stolicy kraju. Wywołało to falę czystek i wielu oficerów straciło po tym incydencie stanowiska.
Upokorzył wojsko
Teoretycznie żaden samolot nie powinien się znaleźć w pobliżu tego wieżowca. Nad Zhonghanhai obowiązuje stała strefa zakazu lotów, która ma ok. 100 km kwadratowych. Komuniści tak bardzo boją się ataku z powietrza, że niedawno zaostrzyli nawet regulacje dotyczące dronów – jeśli chce się przywieźć drona do Pekinu, trzeba go oficjalnie zarejestrować.
Analityk Bill Bishop zauważył w mediach społecznościowych, że fakt, iż samolot uderzył w ten budynek był ogromnym naruszeniem bezpieczeństwa. Zauważył też, że jeśli pilot chciałby uderzyć w Zhongnanhai, to doleciałby tam w kilka sekund.
Raymond Kuo z think-tanku Chicago Council of Global Affairs zauważa, że niezależnie od powodu samej katastrofy, sam fakt, że samolot – znacznie większy od drona – przeleciał nad znaczną częścią miasta i tak bardzo zbliżył się do serca reżymu jest dla niego upokorzeniem politycznym.
Chong zgadza się z tą opinią. Jest przekonany, że podobnie jak po locie Rusta – o którym długo plotkowano, że w rzeczywistości został wykonany na prośbę wywiadów NATO, które chciały sprawdzić zabezpieczenia Moskwy – wywoła falę czystek w dowództwie obrony przeciwlotniczej stolicy. - Mały samolot uderzający w CITIC Tower oznacza, że dron czy pocisk rakietowy też mógłby to zrobić. To trochę upokarzające dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Pekinu – powiedział.
źr. wPolsce24 za BBC











