Świat

U setek dzieci odkryto wirusa HIV. Szokujące przyczyny epidemii

opublikowano:
Dziennikarskie śledztwo wykazało, że w szpitalu wykorzystywano wiele razy jednorazowe igły, by podawać zastrzyki dzieciom
(fot. ilustracyjna Pixabay)
W mieście Taunsa, w pakistańskiej prowincji Pendżab, zdiagnozowano wyjątkowo dużo zarażeń wirusem HIV wśród dzieci. Lokalny lekarz i stacja BBC odkryli, że stoją za tym szokujące praktyki w miejscowym szpitalu.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • W pakistańskim mieście Taunsa wykryto alarmująco wysoką liczbę zakażeń HIV wśród dzieci – od listopada 2024 do października 2025 roku potwierdzono 331 przypadków.
  • Lekarz dr Gul Qaisrani zauważył, że niemal wszystkie zakażone dzieci były wcześniej leczone w szpitalu THQ Taunsa, co wzbudziło podejrzenia wobec tej placówki.
  • Według relacji pacjentów i materiału BBC w szpitalu miało dochodzić do skrajnie niebezpiecznych praktyk, w tym używania tej samej igły u wielu dzieci.
  • Dziennikarze BBC nagrali ukrytą kamerą 32 godziny materiałów, które miały pokazać m.in. ponowne używanie igieł, brak sterylnych rękawiczek i niewłaściwe obchodzenie się ze sprzętem medycznym.
  • Choć władze lokalne zaprzeczają, że to szpital był źródłem zakażeń, inspekcja wykazała tam liczne zaniedbania sanitarne i organizacyjne.
  • Sprawa z Taunsy wpisuje się w szerszy problem w Pakistanie, gdzie wcześniej podobne ogniska HIV wśród dzieci wykryto także w Ratodero i Karaczi.
  • Eksperci alarmują, że za kryzysem stoją niewystarczające standardy bezpieczeństwa, słabe szkolenie personelu i powszechne nadużywanie zastrzyków w pakistańskiej służbie zdrowia.

Dr Gul Qaisrani, lekarz w prywatnej klinice, zauważył pod koniec 2024 roku, że trafia do niego zaskakująco duża liczba małych pacjentów, u których zdiagnozowano wirusa HIV. Jak ustalili dziennikarze BBC, od listopada 2024 roku do października 2025 r. zdiagnozowano aż 331 przypadków infekcji HIV.

Dzieci najczęściej są infekowane przez matki, podczas ciąży, porodu czy karmienia piersią – chociaż w rozwiniętych państwach ryzyko jest minimalne.

Tu w wypadku 97 dzieci z pozytywnym wynikiem, u których przepadano też rodziców, tylko cztery matki także miały wirusa, co sugeruje, że to nie one były źródłem zakażeń. 

Oszczędzali na igłach

Jak informuje BBC, Qaisrani zauważył, że wszystkie dzieci z HIV, które trafiły do jego gabinetu, były wcześniej leczone w szpitalu THQ Taunsa. Zaczął więc podejrzewać, że to właśnie szpital jest źródłem infekcji. Potwierdziła to matka jednej z jego pacjentek. Powiedziała mu, że jej córce – i kilkorgu innych dzieci – zrobiono zastrzyk tą samą igłą, którą wcześniej zrobiono zastrzyk mieszkającemu u nich kuzynowi z HIV. Jej ojciec to zauważył i protestował, ale został zignorowany. 

Qaisrani poinformował o swoim odkryciu władze. Dyrektor tego szpitala, dr Tayyab Farooq Chandio, został zawieszony w marcu zeszłego roku w obowiązkach, ale szybko znalazł pracę w wiejskim centrum zdrowia w pobliżu Taunsa. W rozmowie z BBC powiedział, że od razu podjął działania, gdy dowiedział się o przypadkach HIV w jego szpitalu, ale twierdzi, że to nie on był źródłem zakażeń. 

Dziennikarze i ukryta kamera 

Jego następca, dr Qasim Buzdar powiedział BBC, że rozwiązanie tego problemu jest dla niego priorytetem, a on sam ma zerową tolerancję dla niebezpiecznych praktyk. Dodał, że sanitariusze i pielęgniarki przeszli przeszkolenie o HIV, którego najważniejszą częścią było zapobieganie zarażeniu. Telewizja informuje jednak, że przez co najmniej kilka miesięcy sytuacja się nie poprawiła. W tym czasie jej dziennikarze nagrali w tym szpitalu 32 godziny materiałów ukrytą kamerą, które jasno pokazały, że dzieci nadal są w niebezpieczeństwie.

Dziennikarze zarejestrowali, jak dziesięć razy szczepionki z opakowań wielodawkowych podawano różnym dzieciom przy pomocy tej samej igły, z czego cztery razy szczepionkę z tego samego opakowania podano różnym dzieciom. 66 razy pracownicy szpitala – w tym lekarz – wykonywali zastrzyki bez sterylnych rękawiczek, a pielęgniarka gołymi rękami szukała czegoś w kontenerze na odpady medyczne. Wielokrotnie widzieli także, jak strzykawki czy fiolki, które powinny znajdować się w sterylnych opakowaniach, leżały na stolikach, często obok używanych igieł.

Większości dzieci leki podawano przy pomocy kaniuli, co zwiększa ryzyko zakażenia. Zauważyli też pielęgniarkę, która zamiast wyrzucić strzykawkę, w której były resztki leku podanego dziecku, dała ją lekarzowi, by najprawdopodobniej mógł wykonać kolejny zastrzyk.

Władze umywają ręce 

Skonfrontowany z tymi materiałami, Buzdar powiedział, że albo to prowokacja, albo nagranie zostało wykonane zanim został dyrektorem.  Samorząd napisał w oświadczeniu, że nie ma żadnych dowodów na to, że to właśnie ten szpital był źródłem epidemii HIV wśród dzieci. Dodał, że wspólna misja UNICEF, Światowej Organizacji Zdrowia i regionalnego departamentu ochrony zdrowia podkreśliła w swoim raporcie rolę, jaką w jej wybuchu mogły odgrywać nieregulowane prywatne praktyki medyczne i transfuzje krwi bez niezbędnych testów.

Dziennikarzom udało się jednak dotrzeć do wyników tej inspekcji, która miała miejsce w kwietniu zeszłego roku. Inspektorzy w jej trakcie również zauważyli wiele nieprawidłowości i niebezpiecznych praktyk, jak kilkukrotne używanie tych samych worków na kroplówki, brak ważnych leków, czy to, że wiele umywalek było zatkanych i brakowało środków do dezynfekcji rąk.

Za bardzo lubią zastrzyki

Jak zauważa BBC, Taunsa nie była jedynym miastem w Pakistanie, w którym wybuchła epidemia HIV wśród dzieci. W 2019 roku wirusa zdiagnozowano u setek dzieci w mieście Ratodero. Do 2021 roku liczba takich przypadków wzrosła do 1500, a infekcje zdarzają się nawet dzisiaj.

Pediatra, dr. Imran Arbani, podejrzewa, że również tam do zakażeń doszło w szpitalu. Gdy dziennikarze pracowali nad swoim materiałem, kolejną epidemię – 84 przypadki – odkryto w Karaczi. Federalny minister zdrowia potwierdził, że jej powodem było używanie wiele razy jednorazowych strzykawek.

W rozmowie z BBC dr Fatima Mir, profesor pediatrii ze szpitala uniwersyteckiego Aga Khan w Karaczi zauważyła, że standardy szkolenia pakistańskich medyków są wysoce niewystarczające. Jak zauważa telewizja, nakłada się na to fakt, że Pakistańczycy bardzo lubią zastrzyki. W tym kraju wykonuje się ich najwięcej na świecie, pacjenci o nie proszą, także dla swoich dzieci, a lekarze chętnie spełniają te prośby nawet, jeśli jakiś lek można podać w formie doustnej.

Popyt na zastrzyki jest problemem, bo szpitale często mają problemy z zaopatrzeniem. Mir wyjaśniła, że szpitale dostają pewną ilość zapasów – w tym jednorazowych igieł czy strzykawek – i personelowi mówi się, że ma im to wystarczyć na cały miesiąc. Jej zdaniem może to skłaniać personel do niebezpiecznych praktyk, bo rząd próbuje oszczędzać na służbie zdrowia.

źr. wPolsce24 za BBC

Świat

"Dzięki odważnemu przywództwu prezydenta Nawrockiego". Trump ogłasza w sprawie amerykańskiej bazy w Polsce!

opublikowano:
Kwestia stałej obecność amerykańskich wojsk w Polsce i bezpieczeństwo naszej Ojczyzna zawsze było jednym z priorytetów w czasie rozmów prezydentów Polski i USA
Kwestia stałej obecność amerykańskich wojsk w Polsce i bezpieczeństwo naszej Ojczyzna zawsze było jednym z priorytetów w czasie rozmów prezydentów Polski i USA (Fot. Mikołaj Bujak/KPRP)
To może być przełomowy moment dla bezpieczeństwa Polski. Donald Trump poinformował, że poczyniono „znaczne postępy” w kierunku utworzenia w Polsce bazy amerykańskiej armii. Co szczególnie istotne, prezydent USA wprost wskazał na Karola Nawrockiego i jego przywództwo. Według Trumpa lokalizacja bazy ma zostać ogłoszona już wkrótce.
Świat

Kierunek: Polska. Litwa gotowa na najgorsze, jest plan ewakuacji Wilna

opublikowano:
Mieszkańcy Wilna znają już kierunki ewentualnej ewakuacji
Mieszkańcy Wilna znają już kierunki ewentualnej ewakuacji (fot. pixabay)
Litwa ma już gotowy szczegółowy plan ewakuacji ludności na wypadek zagrożenia militarnego lub poważnego kryzysu. Jeden z trzech głównych kierunków, którymi mają podążać mieszkańcy Wilna, prowadzi do Polski.
Świat

Czegoś takiego w Kościele jeszcze nie było. Biskup czeka tylko na zgodę papieża

opublikowano:
Mężczyźni, którzy są już formowani na kapłanów przez biskupa Antwerpii musieli zapytać o zgodę... swoje żony
Mężczyźni, którzy są już formowani na kapłanów przez biskupa Antwerpii musieli zapytać o zgodę... swoje żony (Fot. Pixaba/zdjęcie ilustracyjne)
Biskup Johan Bonny, ordynariusz diecezji antwerpskiej, rozpoczął formację kilku żonatych mężczyzn, których chce wyświęcić na kapłanów w 2028 roku. Biskup zwrócił się w tej sprawie do Stolicy Apostolskiej i twierdzi, że dwóch kardynałów kurialnych zobowiązało się przedstawić jego propozycję papieżowi Leonowi XIV. Powodem ma być pogłębiający się brak księży we Flandrii.
Świat

A twierdzili, że to Trump wspiera Putina. Lewica nie chciała ustawy z sankcjami na Rosję

opublikowano:
mid-epa13243919
(PAP/EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL)
Amerykańska Izba Reprezentantów, mimo sprzeciwu części przedstawicieli lewicy, przyjęła w końcu ustawę, która pozwoli nałożyć potężne sankcje na Rosję i jej sojuszników. Prezydent Donald Trump już zapowiedział, że ją podpisze.
Świat

Wpadka czy strategia? Burza w UE po słowach von der Leyen o „członkostwie” Kanady

opublikowano:
Premier Kanady Mark Carney, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w Strasburgu.
Mark Carney, Roberta Metsola i Ursula von der Leyen podczas wizyty premiera Kanady w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Spotkania dotyczyły zacieśniania współpracy Kanady z Unią Europejską m.in. w obszarach handlu, inwestycji i bezpieczeństwa (fot. PAP/EPA graf. AI)
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wywołała dyplomatyczną burzę, ogłaszając publicznie chęć uczynienia z Kanady pierwszego „członka stowarzyszonego” Unii Europejskiej. Deklaracja, która padła w obecności kanadyjskiego premiera Marka Carneya, spotkała się z aplauzem eurodeputowanych, jednak natychmiast obnażyła brak spójności wewnątrz UE oraz wywołała ostre reakcje za oceanem. Główny problem polega na tym, że status „członkostwa stowarzyszonego” formalnie nie istnieje w unijnych traktatach, a sama Kanada nie wydaje się gotowa na przyjęcie takiej nomenklatury.
Świat

Koniec „niemieckiego eldorado”. Korporacyjny gigant zamyka zakład, setki polskich rodzin na bruku

opublikowano:
Załamana kobieta przed biurkiem.
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Pixabay)
Przez lata wmawiano Polakom, że praca u zachodnich sąsiadów to gwarancja dostatku i stabilizacji życiowej. Ta iluzja właśnie boleśnie pęka na oczach setek naszych rodaków w Turyngii. Gigant e-commerce Zalando bezwzględnie likwiduje swoje potężne centrum logistyczne w Erfurcie. Z dnia na dzień pracę traci 2700 osób, w tym co najmniej pół tysiąca polskich pracowników, którzy związali z tym miejscem całe swoje życie. Coraz więcej z nich mówi wprost: czas wracać do Polski.