Rząd chce zakwaterować tysiące imigrantów w małej wiosce. Mieszkańcy przerażeni

Linton-on-Ouse to niewielka wioska w Północnym Yorkshire w Wielkiej Brytanii. Zamieszkuje ją ok. 700 osób. Ma też ona bardzo długa historię – znalazła się już w spisie powszechnym z 1086 roku. W jej pobliżu znajduje się zbudowane jeszcze przed wojną lotnisko Królewskich Sił Powietrznych (RAF), które służyło do szkolenia pilotów. Od siedmiu lat nie jest do tego już wykorzystywane.
Już raz się wycofali
W kwietniu 2022 roku Home Office – brytyjski odpowiednik ministerstwa spraw wewnętrznych – poinformował o planach utworzenia nowego typu ośrodków dla imigrantów, którzy starają się o azyl. Dotychczas opłacano im pobyt w hotelach, co generowało gigantyczne koszty.
Postanowiono więc osiedlać ich w bazach wojskowych, które nie są już używane. RAF Linton-on-Ouse, gdzie planowano zakwaterować 1500 imigrantów, miało być pierwszym tego typu ośrodkiem.
Mieszkańcy wsi od razu zaczęli protestować. Wskazywali, że nikt nie spytał ich o zdanie przed podjęciem tej decyzji. Samorząd wynajął prawników, którzy mieli podać rząd do sądu.
Presja miała sens – we wrześniu 2022 roku ówczesny sekretarz obrony Ben Wallace poinformował, że Ministerstwo Obrony wycofało propozycję przekazania tej bazy.
Ponad tysiąc młodych mężczyzn
Teraz plan powrócił. Jak informuje lokalny portal York Mix, Home Office znów chce użyć tej bazy do zakwaterowania imigrantów. Oprócz niej chce też wykorzystać bazy RAF Bicester w Oxfordshire i RAF Barnham w Suffolk. Łącznie ma do nich trafić 3750 osób. Według informacji portalu do Linton-on-Ouse do nich miałoby trafić ok. 1200 imigrantów, wyłącznie samotnych mężczyzn.
Mieszkańcy są przerażeni i zapowiadają, że znów będą protestować. Twierdzą, że nic się nie zmieniło od 2022 roku i powody, dla których wtedy nie chcieli imigrantów, są takie same.
Reprezentujący okolicę poseł Alec Shelbrooke powiedział BBC, że wysłanie 1200 osób do małej wioski jak Linton, która po prostu nie ma infrastruktury, by sobie z nimi poradzić, to zła odpowiedź.
Nikt nie pytał ich o zdanie
Przewodniczący samorządu Marc Goddard powiedział, że nie chodzi im o to, że to imigranci. Jednak umieszczenie 1200 mężczyzn w pobliżu wioski liczącej zaledwie 700 mieszkańców po prostu nie ma prawa zadziałać, nawet gdyby byli to Walijczycy, Szkoci czy Chińczycy.
Shelbrooke zauważył, że w 2022 roku wycofano się z tego planu z powodów technicznych, takich jak brak infrastruktury wodno-kanalizacyjnej czy sklepów. Przypomniał, że to ma być ośrodek otwarty – imigranci będą w nim mieszkać, ale w każdej chwili będą mogli go też opuścić. Przemawiając w Izbie Gmin, domagał się informacji, dlaczego Home Office podjęło tę decyzję bez konsultacji z nim, chociaż jest reprezentantem tego okręgu.
Rząd się nie wycofa?
Carl Les, lider Torysów w radzie North Yorkshire ujawnił, że z nimi też nikt nie konsultował planów. Dodał, że on również uważa, że umieszczenie obozu dla imigrantów w pobliżu małej wioski to bardzo zły pomysł.
Mieszkańcy twierdzą, że ani w 2022, ani teraz nikt z rządu nie pojawił się, by zapoznać się z sytuacją na miejscu.
Nie wygląda jednak na to, by lewicowy rząd miał się tym razem wycofać. Minister ds. bezpieczeństwa granicy i azylu Alex Norris powiedział, że obiecali zamknięcie hoteli dla uchodźców i oddanie ich lokalnym społecznościom – i właśnie to robią w North Yorkshire. - Zostanie przywrócona kontrola nad systemem – i nie spoczniemy, póki się tak nie stanie – zapowiedział.
źr. wPolsce24 za BBC, York Mix











