Przeliczono w końcu głosy w wyborach prezydenckich. Zwycięzca miał minimalną przewagę

Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Peru odbyła się w kwietniu. Żaden z kandydatów nie dostał wystarczającej liczby głosów, więc konieczna była druga. Bardzo niewiele brakło, a zmierzyliby się w niej dwaj kandydaci prawicy, córka byłego prezydenta Keiko Fujimori i biznesmen Rafael Lopez Aliaga. Ostatecznie wyprzedził go jednak lewicowiec Roberto Sanchez. Głosowanie w drugiej turze odbyło się 7 czerwca.
Od początku były problemy
Te wybory od początku były problematyczne. W pierwszej turze wielu komisji wyborczych nie otwarto na czas, bo firma, która miała dowieźć do nich niezbędne materiały, nie wywiązała się ze zlecenia. OPNE, peruwiański odpowiednik PKW, powierzyło jej tę rolę mimo tego, że podobna sytuacja miała miejsce w trakcie trzech poprzednich wyborów. Z tego powodu wybory zostały przedłużone o jeden dzień, a urzędnik, który podjął tę decyzję, trafił do aresztu. Po wyborach Aliaga od razu zaczął oskarżać rząd o oszustwo wyborcze.
Po drugiej turze problemem okazało się to, że oboje kandydatów miało bardzo zbliżone poparcie. Z tego powodu głosy liczono powoli i bardzo dokładnie. 23 czerwca Fujimori zdobyła na tyle dużą przewagę, że ogłosiła swoje zwycięstwo, ale Sanchez tego nie uznał, twierdząc, że głosy diaspory były fałszywe i żądając anulowania wyborów.
Minimalna przewaga córki prezydenta
Teraz jednak proces liczenia głosów już się zakończył. Okazało się, że Fujimori zwyciężyła z minimalną przewagą – mniej niż 50 tys. głosów na ponad 18 mln. Jej zwycięstwo ma być oficjalnie ogłoszone 3 lipca. Dla 51-letniej polityk to były już czwarte wybory prezydenckie w których brała udział. Sanchez na razie nie zareagował, ale wcześniej zapowiadał, że z powodu rzekomych oszustw wyborczych, do których jego zdaniem doszło, nie uzna jej rządów.
Fujimori jest córką byłego prezydenta Alberto Fujimoriego, syna imigrantów z Japonii. Jej ojciec rządził Peru w latach 1990-2000. Rządził tym krajem silną ręką i udało mu się zdławić marksistowskich partyzantów z Świetlistego Szlaku. Pod koniec rządów, wobec oskarżeń o korupcję i łamanie praw człowieka przy okazji rozprawy z komunistami, uciekł do Japonii, a jako, że miał obywatelstwo, rząd w Tokio odmówił jego ekstradycji.
Został jednak aresztowany podczas wizyty w Chile w 2005 roku i peruwiański sąd skazał go na 25 lat więzienia.. W 2017 roku prezydent Pedro Pablo Kuczynski ułaskawił go w 2017 roku, ale kłótnie o to, czy to ułaskawienie było legalne, sprawiły, że wypuszczono go dopiero w 2023, dziewięć miesięcy później zmarł.
Będzie rządzić jak ojciec
Dziś Peru znów ma ogromne problemy z przemocą, głównie ze strony gangów, które masowo dokonują porwań dla okupów i morderstw na zlecenie. Fujimori obiecywała, że będzie rządzić silną ręką, tak jak jej ojciec, i przywróci w kraju spokój. Podczas kampanii wyborczej znana ze skłonności do ostrych konfrontacji polityk próbowała jednak złagodzić swój wizerunek – i jak widać to zadziałało.
Fujimori jest kolejnym już prawicowym politykiem, który w ostatnich czasach odniósł zwycięstwo wyborcze w państwie Ameryki Południowej. Oficjalnie obejmie stanowisko 28 lipca. W teorii jej kadencja potrwa 5 lat. W praktyce nie jest to jednak pewne. Peru zmaga się bowiem z poważną niestabilnością polityczną i w ciągu ostatniej dekady miało aż ośmiu prezydentów.
źr. wPolsce24 za Guardian











