Wielka obława zakończona fiaskiem! Pływające bestia przechytrzyła służby i wróciła do miejskiego kanału

Ta historia brzmi jak scenariusz wakacyjnego dreszczowca, ale wydarzyła się naprawdę. Drapieżnik – zidentyfikowany jako żarłacz ciemny – po raz pierwszy pojawił się w sztucznym kanale miejskiego parku przybrzeżnego w połowie września. Prawdopodobnie zwabiły go nietypowo ciepłe prądy i łatwy dostęp do pożywienia.
Zamiast jednak odpłynąć po udanych łowach, potężna ryba zadomowiła się w wąskim zbiorniku na dobre.
Turyści oszaleli, handel kwitnie
Obecność drapieżnika wywołała istne szaleństwo. W zaledwie miesiąc okolice kanału odwiedziło ponad 1,6 miliona gapiów, żądnych zobaczenia płetwy wystającej z wody. Wokół rekina natychmiast rozkręcił się gigantyczny biznes. Miejscowi nadali mu pieszczotliwy przydomek Bukang-i, a w sklepach pojawiły się pluszowe maskotki, koszulki i cała seria gadżetów.
Władze nieoficjalnie uznały drapieżnika za nową ikonę portu, zacierając ręce na widok gigantycznych zysków z turystyki.
Dramatyczna walka z czasem
Podczas gdy tłumy robiły sobie selfie, eksperci i weterynarze bili na alarm. Sytuacja z każdym dniem stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rekin wyraźnie osłabł, przestał żerować, a na jego pysku zauważono niepokojące rany.
Największym wrogiem drapieżnika jest jednak nadchodzące ochłodzenie. Żarłacz ciemny to gatunek ciepłolubny – spadek temperatury wody oznacza dla niego śmiertelne zagrożenie.
Wcześniejsze próby przegonienia go armatkami wodnymi i sieciami spaliły na panewce. W środę zapadła więc decyzja: ruszamy z wielką operacją ratunkową.
Przechytrzył pontony i podwójną barierę
Służby postawiły na specjalną taktykę. Wykorzystano ruchome pontony z opuszczonymi siatkami, którymi ratownicy krok po kroku spychali rybę w stronę wyjścia z kanału do portu.
Po wielu godzinach nerwowej walki ogłoszono sukces. Rekin został wypchnięty do wód portowych, w przewężeniu kanału natychmiast postawiono pływającą barierę, a kilkadziesiąt metrów dalej rozpięto drugą, wzmocnioną siatkę ochronną.
Radość nie trwała jednak długo. Pod osłoną nocy sprytny drapieżnik zanurkował, przecisnął się pod blokadą i bezczelnie wpłynął z powrotem do swojego ulubionego kanału.
Obecnie ratownicy przygotowują się do czwartego już podejścia. Zegar tyka, bo z każdą dobą osłabione zwierzę traci siły, a woda staje się coraz chłodniejsza. Naukowcy przypominają przy tym, że obecność tego tropikalnego gatunku tak daleko od jego naturalnych siedlisk to kolejny niepokojący dowód na gwałtowne ocieplanie się mórz.
Tymczasem mieszkańcy i turyści znów tłoczą się na nabrzeżu, wypatrując sprytnej bestii, która nie zamierza tak łatwo dać się wyrzucić z miasta.
źr. wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









