Świat

Wielka obława zakończona fiaskiem! Pływające bestia przechytrzyła służby i wróciła do miejskiego kanału

opublikowano:
 Rekin w koreańskim kanale
Rekin w koreańskim kanale (fot. PAP EPA/YONHAP S)
Mieszkańcy oniemieli, a służby załamują ręce. Trzymetrowy drapieżnik, którego po wielogodzinnej, skomplikowanej akcji ratunkowej zdołano wypchnąć na otwarte wody, zakpił z sieci, barier i pontonów. Wystarczyło zaledwie kilkanaście godzin, by rekin znów wpłynął prosto do miejskiego kanału w południowokoreańskim Pusan.

Ta historia brzmi jak scenariusz wakacyjnego dreszczowca, ale wydarzyła się naprawdę. Drapieżnik – zidentyfikowany jako żarłacz ciemny – po raz pierwszy pojawił się w sztucznym kanale miejskiego parku przybrzeżnego w połowie września. Prawdopodobnie zwabiły go nietypowo ciepłe prądy i łatwy dostęp do pożywienia.

Zamiast jednak odpłynąć po udanych łowach, potężna ryba zadomowiła się w wąskim zbiorniku na dobre.

Turyści oszaleli, handel kwitnie

Obecność drapieżnika wywołała istne szaleństwo. W zaledwie miesiąc okolice kanału odwiedziło ponad 1,6 miliona gapiów, żądnych zobaczenia płetwy wystającej z wody. Wokół rekina natychmiast rozkręcił się gigantyczny biznes. Miejscowi nadali mu pieszczotliwy przydomek Bukang-i, a w sklepach pojawiły się pluszowe maskotki, koszulki i cała seria gadżetów.

Władze nieoficjalnie uznały drapieżnika za nową ikonę portu, zacierając ręce na widok gigantycznych zysków z turystyki.

Dramatyczna walka z czasem

Podczas gdy tłumy robiły sobie selfie, eksperci i weterynarze bili na alarm. Sytuacja z każdym dniem stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rekin wyraźnie osłabł, przestał żerować, a na jego pysku zauważono niepokojące rany.

Największym wrogiem drapieżnika jest jednak nadchodzące ochłodzenie. Żarłacz ciemny to gatunek ciepłolubny – spadek temperatury wody oznacza dla niego śmiertelne zagrożenie.

Wcześniejsze próby przegonienia go armatkami wodnymi i sieciami spaliły na panewce. W środę zapadła więc decyzja: ruszamy z wielką operacją ratunkową.

Przechytrzył pontony i podwójną barierę

Służby postawiły na specjalną taktykę. Wykorzystano ruchome pontony z opuszczonymi siatkami, którymi ratownicy krok po kroku spychali rybę w stronę wyjścia z kanału do portu.

Po wielu godzinach nerwowej walki ogłoszono sukces. Rekin został wypchnięty do wód portowych, w przewężeniu kanału natychmiast postawiono pływającą barierę, a kilkadziesiąt metrów dalej rozpięto drugą, wzmocnioną siatkę ochronną.

Radość nie trwała jednak długo. Pod osłoną nocy sprytny drapieżnik zanurkował, przecisnął się pod blokadą i bezczelnie wpłynął z powrotem do swojego ulubionego kanału.

Obecnie ratownicy przygotowują się do czwartego już podejścia. Zegar tyka, bo z każdą dobą osłabione zwierzę traci siły, a woda staje się coraz chłodniejsza. Naukowcy przypominają przy tym, że obecność tego tropikalnego gatunku tak daleko od jego naturalnych siedlisk to kolejny niepokojący dowód na gwałtowne ocieplanie się mórz.

Tymczasem mieszkańcy i turyści znów tłoczą się na nabrzeżu, wypatrując sprytnej bestii, która nie zamierza tak łatwo dać się wyrzucić z miasta.

źr. wPolsce24 

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Świat

Brutalny atak na kościół Jordanii. Wśród poszkodowanych polska rodzina

opublikowano:
Pilne
Grafika ilustracyjna
Kolejny krwawy zamach wymierzony w wyznawców Chrystusa na Bliskim Wschodzie. W piątek uzbrojeni napastnicy otworzyli ogień wewnątrz świątyni w jordańskiej prowincji Karak. W wyniku aktu terroru poszkodowana została polsko-jordańska rodzina. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało stanowcze oświadczenie, domagając się bezwzględnego ukarania sprawców.
Świat

Reporter wPolsce24 zapytał go o Banderę i Szuchewycza. Niewiarygodna odpowiedź Szeremety

opublikowano:
2500445_4
Reporter wPolsce24, Stanisław Pyrzanowski, ruszył w sam środek zachodniej Ukrainy, by zadać mieszkańcom i lokalnym władzom proste, lecz niezwykle niewygodne pytania o kult Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i zbrodniczą działalność UPA. Odpowiedzi, które otrzymał dziennikarz porażają.
Świat

Lekarz stwierdził zgon 18-miesięcznego malucha. W kostnicy stało się coś niewiarygodnego

opublikowano:
Dziecięca ręka
(fot. ilustracyjna/ pexels)
To miała być rutynowa akcja ratunkowa po nieszczęśliwym wypadku w przydomowym basenie. Zamiast walczyć o życie 18-miesięcznego Vincenta, lekarz stwierdził zgon i kazał zaprzestać resuscytacji, tłumacząc cichy oddech dziecka "odruchem agonalnym". Maluch spędził ponad pięć godzin w szpitalnej chłodni, zanim pracownicy zorientowali się, że chłopczyk nadal żyje.
Świat

Opublikowali to zdjęcie i wybuchł skandal! Zandberg bezlitośnie kpi z wizyty Donalda Tuska

opublikowano:
Premier Donald Tusk
Wizyta Donalda Tuska w Indiach wywołała lawinę komentarzy. (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Miała być duma z międzynarodowego uznania dla szefa rządu, a skończyło się wizerunkową katastrofą. Posłanka Koalicji Obywatelskiej Kinga Gajewska postanowiła pochwalić się w mediach społecznościowych indyjską prasą witającą Donalda Tuska. Zamiast braw pojawiły się jednak pytania o powiązania i gigantyczną hipokryzję. Jeden z logotypów na dole strony natychmiast przykuł uwagę komentatorów, w tym Adriana Zandberga, który wprost przypomniał, czym zajmuje się hojny sponsor.
Świat

Planujesz urlop na Bliskim Wschodzie? Przeczytaj alert MSZ, zanim spakujesz walizkę

opublikowano:
Samolot na tle zachodzącego słońca
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Polski resort spraw zagranicznych wydał ostrzeżenie przed nagłymi zamknięciami korytarzy powietrznych i odwołaniami lotów. To reakcja na nową, groźną doktrynę militarną ogłoszoną przez Teheran oraz ewakuację części amerykańskiego personelu z regionu.
Świat

Wypuścili Syryjczyka z aresztu po 40 dniach. Trzy miesiące później zgwałcił kolejną kobietę

opublikowano:
cień kobiety
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Przed Sądem Okręgowym w Monachium toczy się proces 26-letniego Syryjczyka oraz dwóch obywateli Jemenu, oskarżonych o brutalny gwałt nad rzeką Izarą. Sprawa budzi duże emocje w Niemczech, ponieważ główny podejrzany trafił wcześniej do aresztu za gwałt na nastolatce, lecz wyszedł na wolność po 40 dniach i znów dopuścił się podobnego przestępstwa.