Lekarz stwierdził zgon 18-miesięcznego malucha. W kostnicy stało się coś niewiarygodnego

Do tragicznego zdarzenia doszło w amerykańskim mieście Gilbert w stanie Arizona. Rodzice chłopca, Alexus i Angelo Fiordilino, odnaleźli swojego 18-miesięcznego synka Vincenta twarzą w dół w przydomowym basenie. Z ustaleń śledczych wynika, że dziecko przebywało pod wodą przez około pięć minut.
Rodzice niezwłocznie rozpoczęli reanimację i wezwali służby ratunkowe. Maluch trafił do szpitala Mercy Gilbert Medical Center, gdzie walkę o jego życie podjął zespół medyczny pod kierunkiem dr. Aryana Toosiego. Matka chłopca wierzyła, że w placówce uzyska niezbędną pomoc.
Zamiast walki o życie dziecka rodzina usłyszała jednak tragiczną wiadomość o jego śmierci. Lekarz podjął decyzję o zakończeniu resuscytacji, argumentując to ciężkim zakwaszeniem organizmu oraz przekonaniem, że nawet gdyby udało się przywrócić czynności życiowe, dziecko mocno by cierpiało.
"Słychać było oddech". Personel zignorował ostrzeżenia rodziny
Według relacji matki, w trakcie ogłaszania zgonu teściowa kobiety zwróciła uwagę na dźwięki przypominające oddech chłopca. Personel medyczny zbagatelizował jednak te sygnały, tłumacząc je tzw. oddechem agonalnym. To pojęcie oznaczające mimowolne, pojedyncze westchnienia występujące przy skrajnym niedotlenieniu.
Ciało Vincenta zostało przewiezione do szpitalnej kostnicy. Dziecko leżało tam w samotności przez ponad pięć i pół godziny. Dopiero pracownicy, którzy przybyli odebrać ciało, ze zdumieniem zauważyli, że 18-miesięczny chłopczyk żyje.
- Był sam. Był sam przez pięć i pół godziny. Jak można zrobić coś takiego dziecku? – mówiła wstrząśnięta matka.
Rozległe uszkodzenia mózgu i nieodwracalne skutki
Po natychmiastowym zabraniu chłopca z kostnicy, został on przetransportowany do specjalistycznego Phoenix Children's Hospital. Badanie rezonansem magnetycznym ujawniło u dziecka rozległe uszkodzenia mózgu wywołane długotrwałym niedotlenieniem.
Dziś wiadomo, że mały Vincent będzie wymagał specjalistycznej, całodobowej opieki do końca swojego życia.
Poważne wątpliwości wokół dokumentacji medycznej
Sprawą zajął się Urząd Prokuratora Generalnego Arizony. Prawnik reprezentujący rodzinę, John Brewer, wskazuje na rażące rozbieżności w dokumentacji szpitalnej.
Lekarz orzekł zgon chłopca o godzinie 18:20, powołując się na badanie gazometrii. Tymczasem oficjalne wyniki tego badania były dostępne w systemie dopiero o 18:38. Z dokumentacji medycznej wynika również, że u dziecka nie zmierzono temperatury głębokiej ani nie podjęto próby jego ogrzania po wyjęciu z zimnej wody.
Oświadczenia szpitala
Przedstawiciele szpitala określili sytuację jako rozdzierającą serce, tłumacząc brak szczegółowych komentarzy przepisami o ochronie prywatności pacjenta. Z kolei pełnomocnik lekarza, Scott Holden, przekazał, że jego klient jest myślami z rodziną Vincenta, jednak ze względu na toczący się proces sądowy nie może odnieść się do szczegółów udzielanej opieki.
Policja w Gilbert poinformowała, że dotychczas przeprowadzone czynności nie dały podstaw do postawienia zarzutów karnych.
źr. wPolsce24 za WP abcZdrowie
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









