Oto nowa laureatka Pokojowej Nagrody Nobla! Kim jest kobieta, o której mówi dziś cały świat?

Wybór 85-letniej Navi Pillay to wyraźny ukłon w stronę tradycyjnego, liberalnego legalizmu. Pochodząca z indyjskiej społeczności Tamilów w Durbanie prawniczka zaczynała karierę w najtrudniejszych realiach państwa rządzonego przez Partię Narodową.
W epoce zinstytucjonalizowanej segregacji rasowej władze w Pretorii posługiwały się drakońskimi ustawami o zwalczaniu terroryzmu i tłumieniu komunizmu, przypinając łatkę marksistów niemal każdemu, kto domagał się równych praw obywatelskich. Choć w szerokim ruchu oporu obok liberałów, związkowców i chrześcijańskich duchownych działali także komuniści wspierani przez blok wschodni, Pillay wchodziła na tę scenę nie jako partyjny ideolog, lecz jako adwokat.
Broniła więźniów politycznych z Robben Island, walcząc o podstawowe procedury procesowe w opresyjnym systemie, by po upadku reżimu zostać pierwszą niebiałą sędzią w Sądzie Najwyższym RPA.
Jej późniejsza droga to modelowa kariera w strukturach globalnego wymiaru sprawiedliwości. Absolwentka Harvardu przewodniczyła Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu dla Rwandy, współtworząc przełomowe orzecznictwo kwalifikujące gwałty wojenne jako formę ludobójstwa. Następnie zasiadała w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze, kierowała Biurem Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka (UNHCHR) i stawała na czele oenzetowskich komisji śledczych: od badania obozów pracy w komunistycznej Korei Północnej po raporty dotyczące Bliskiego Wschodu.
Lewicowo-liberalne media w stałym transie: znowu Trump
Zaledwie chwilę po ogłoszeniu decyzji z Oslo w zachodnich redakcjach o profilu lewicowo-liberalnym – na czele z takimi tytułami jak brytyjski The Independent – zamiast pogłębionej analizy dorobku laureatki pojawił się przewidywalny zestaw złośliwości. Komentatorzy natychmiast skierowali całą uwagę na urzędującego prezydenta USA, kpiąc z faktu, że Donald Trump znów nie dostał upragnionego medalu.
Dla części liberalnych publicystów noblowski werdykt zdaje się mieć sens wyłącznie wtedy, gdy można go zinterpretować jako prztyczek w nos lokatora Białego Domu. To już stały medialny rytuał. Choć amerykański prezydent skupia się na bieżącej dyplomacji, umowach handlowych i gaszeniu regionalnych pożarów za pomocą polityki faktów dokonanych, zachodnie elity medialne wolą sprowadzać decyzję z Oslo do osobistej porażki Trumpa, jak gdyby stuletnia instytucja obradowała głównie po to, by popsuć nastrój w Waszyngtonie.
Symboliczny manifest komitetu w epoce chaosu
Wybór Navi Pillay w 2026 roku to w istocie czytelna demonstracja norweskiego komitetu. W czasach wojen, erozji traktatów i triumfu polityki siły Oslo postanowiło uhonorować przedstawicielkę klasycznego multilateralizmu, dla której to litera prawa i międzynarodowe procedury mają stanowić barierę przed bezprawiem.
Uroczystość wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla odbędzie się zgodnie z tradycją 10 grudnia w ratuszu w Oslo.
źr. wPolsce24 za wPolityce.pl









