Półksiężyce zamiast krzyża na ulicach. Miasto oskarżone o dyskryminację

Półksiężyce zamiast krzyża – zuchwała polityka ratusza
Skandal wybuchł, gdy w okresie Wielkiego Postu – na krótko przed Wielkanocą i żydowską Paschą – całe centrum miasta zostało zdominowane przez symbole ramadanu. Na ulicach zawisły wielkie banery „Ramadan Kareem” oraz instalacje przedstawiające islamskie półksiężyce. W tym samym czasie próżno było szukać jakichkolwiek symboli nawiązujących do Zmartwychwstania Pańskiego czy tradycji judeochrześcijańskich. Co więcej, okazało się, że islamska ikonografia wdziera się nawet do służb mundurowych. Lokalna policja zaczęła sprzedawać koszulki z oficjalną pieczęcią departamentu zestawioną z półksiężycem.
Mur milczenia i cenzura wobec wiernych
Próby podjęcia cywilizowanego dialogu przez prawniczkę spotkały się z arogancją miejskich urzędników. Zapytania prawne były ignorowane, a jeden z radnych wprost przyznał na portalu społecznościowym, że samorządowcy otrzymali odgórny zakaz kontaktowania się z publicystką. Kiedy Cleveland pojawiła się osobiście na otwartym posiedzeniu rady miejskiej, apelując o elementarną sprawiedliwość i wykorzystanie nadwyżki budżetowej na wielkanocne banery czy symbole krzyża, spotkała ją natychmiastowa reakcja – tyle że na korzyść islamu.
Nie prosiłam miasta, aby przestało świętować ramadan. Prosiłam o równe traktowanie chrześcijan i żydów. Postawcie banery na Paschę, na Wielkanoc, postawcie Gwiazdę Dawida, krzyż, zróbcie cokolwiek. (...) Po tym, jak zostałam zignorowana, burmistrz dokupił jeszcze więcej, jeszcze większych i jaśniejszych świetlnych dekoracji na ramadan” – alarmuje Cleveland.
Walka o konstytucyjne prawa w sądzie
Miasto nie tylko odmówiło uszanowania chrześcijańskich świąt, ale ostentacyjnie zintensyfikowało promocję ramadanu. Sprawa znalazła swój finał w Sądzie Okręgowym USA dla Wschodniego Dystryktu Michigan, gdzie organizacja American Freedom Law Center złożyła pozew w imieniu Cleveland. W obliczu twardych zarzutów ratusz ograniczył się jedynie do lakonicznego, biurokratycznego oświadczenia o „równym traktowaniu wszystkich mieszkańców”, unikając bezpośrednich odpowiedzi na pytania dziennikarzy.
Działania władz Dearborn pokazują jednak coś zupełnie innego – chrześcijanie we własnym mieście zostali zepchnięci na margines, a ich konstytucyjne prawa muszą być egzekwowane na drodze sądowej.
źr. wzpolsce24 za Fox News/The Federalist/AP









