Niemcy zbadali, kto najczęściej choruje na AIDS. Dane pokazują prawdę, o której nie wolno w Europie mówić głośno

Instytut Roberta Kocha opublikował właśnie dokument Epidemiologisches Bulletin nr 26/2026. Z danych wynika, że w 2025 roku w Niemczech zdiagnozowano 3 152 nowych przypadków HIV. Choć ogólna liczba utrzymuje się na zbliżonym poziomie do roku ubiegłego, diabeł tkwi w szczegółach. Statystyki pokazują drastyczną nadreprezentację osób o korzeniach migracyjnych.
Wielokulturowość w statystykach: Ponad 80% przypadków w jednej z grup
Najbardziej uderzające dane dotyczą transmisji wirusa drogą kontaktów heteroseksualnych (HET). Jak podaje oficjalny raport RKI, w tej kategorii aż 84 procent wszystkich zdiagnozowanych osób to obywatele pochodzenia zagranicznego.
Zaledwie kilkanaście procent stanowią rdzenni mieszkańcy Niemiec.
Podobny trend widoczny jest w drugiej kluczowej grupie ryzyka, czyli wśród mężczyzn podejmujących kontakty seksualne z mężczyznami (MSM). Tutaj również blisko połowa, bo aż 48 procent nowo wykrytych przypadków, dotyczy osób, które przybyły do Niemiec - w bliskiej przeszłości - z zagranicy.
Biorąc pod uwagę strukturę niemieckiego społeczeństwa, w którym cudzoziemcy stanowią ok. 15% ogółu mieszkańców, widać dość wyraźnie, iż forsowana przez lata polityka „otwartych drzwi” i budowanie społeczeństwa multikulturalnego przynosi wymierne skutki. Także dla niemieckiego systemu publicznej opieki zdrowotnej, który zostaje obciążony kosztownym, długofalowym leczeniem osób przyjezdnych.
Geopolityka a zdrowie publiczne. Kryzys migracyjny z Ukrainy
Raport RKI bezpośrednio odnosi się także do masowego napływu uchodźców w ostatnich latach, wskazując wprost na migrację z Ukrainy. Niemieccy urzędnicy zaznaczają, że w statystykach za rok 2025 wciąż widoczny jest potężny udział osób uciekających przed konfliktem za naszą wschodnią granicą.
Dla niemieckich szpitali i przychodni nie są to w większości przypadków zakażenia nowe, lecz pacjenci, którzy o swojej chorobie dowiedzieli się jeszcze w ojczyźnie, a w Niemczech pojawili się w poszukiwaniu darmowej terapii medycznej i stabilizacji życiowej.
Zjawisko to drastycznie wpłynęło m.in. na statystyki dotyczące tzw. transmisji wertykalnej (okołoporodowej, czyli z matki na dziecko). Z raportu wynika, że wszystkie dzieci urodzone poza granicami Niemiec, u których w ubiegłym roku wykryto wirusa, pochodziły właśnie z Ukrainy.
Obciążenie systemu i nowe wyzwania
Konserwatywni publicyści w Niemczech coraz głośniej i wyraźniej mówią o tym, że integracja zdrowotna setek tysięcy migrantów staje się dla budżetu państwa barierą nie do przeskoczenia, także w wymiarze opieki społecznej i medycznej.
Dane RKI pokazują, że obcy kulturowo i geograficznie przybysze w przeważającym stopniu generują statystyki, które oficjalne media próbują przedstawiać jako ogólny problem całego niemieckiego społeczeństwa. To - w oczywisty sposób - radykalizuje część społeczeństwa i winduje popularność partii takich, jak np. AfD.
Tymczasem suche liczby dostarczone przez samych niemieckich urzędników medycznych nie kłamią: to demograficzne i obyczajowe przeobrażenia będące skutkiem niekontrolowanej migracji dyktują dziś nowe, niebezpieczne trendy epidemiologiczne w sercu Europy.
A kiedy mówił o tym jeden z polskich polityków, to był wówczas odsądzany od czci i wiary...
źr. wPolsce24 za rki.de











