Trump "prorosyjski"?. USA przenoszą wojnę z Wenezuelą na europejskie wody. Na celowniku tankowce Putina

Jak informuje portal The War Zone (TWZ), do Wielkiej Brytanii dotarło już co najmniej 10 samolotów transportowych C-17 Globemaster III, śmigłowce szturmowe AC-130J Ghostrider oraz samolot CASA CN-235, wykorzystywany przez Siły Powietrzne USA w operacjach specjalnych. Skala i charakter tego przerzutu wskazują na przygotowania do realnej operacji, a nie ćwiczeń.
Operacja jak przed obaleniem Maduro
TWZ zwraca uwagę, że bardzo podobne rozmieszczenie sił poprzedziło niedawną operację Absolute Resolve, w ramach której amerykańskie służby uprowadziły z Caracas Nicolasa Maduro i jego żonę. Administracja Donalda Trumpa jasno dała wówczas do zrozumienia, że obalenie dyktatora nie oznacza zniesienia sankcji na wenezuelską ropę.
Wręcz przeciwnie – Biały Dom zapowiedział, że wszystkie tankowce łamiące sankcje będą nadal ścigane i przejmowane, niezależnie od bandery, pod którą pływają.
Rosyjska „flota cieni” na celowniku
Jednym z głównych celów USA jest tankowiec Bella 1, ścigany od grudnia przez amerykańską Straż Wybrzeża. Jednostka – załadowana wenezuelską ropą – zmieniła nazwę na Marinera, a załoga namalowała na burcie rosyjską flagę, próbując w ten sposób uniknąć zajęcia w rejonie Wysp Brytyjskich.
Statek należy do tzw. rosyjskiej floty cieni, czyli sieci tankowców omijających sankcje Zachodu. Obecnie znajduje się na północnym Atlantyku, a – jak informują media – załoga może być uzbrojona.
Amerykańska telewizja CBS News podała, że władze w Caracas rozważały umieszczanie na takich jednostkach uzbrojonych żołnierzy przebranych za cywilów, a nawet przenośnych rosyjskich systemów obrony powietrznej.
Kreml wchodzi do gry
Sytuację dodatkowo zaostrza fakt, że Rosja coraz częściej rejestruje tankowce floty cieni pod własną banderą, rezygnując z egzotycznych rejestrów. Oznacza to nie tylko próbę ochrony statków, ale też bezpośrednie wciągnięcie Kremla w konflikt z USA na morzach i oceanach.
Eksperci podkreślają, że przejęcie lub zatrzymanie tankowca pływającego pod rosyjską banderą na wodach europejskich byłoby bezprecedensowym wydarzeniem, niosącym poważne konsekwencje polityczne i militarne.
Trump „prorosyjski”? Fakty mówią co innego
Sprawa po raz kolejny podważa narrację, według której prezydent USA Donald Trump miałby prowadzić politykę prorosyjską. Owszem, Trump prowadzi rozmowy z Władimirem Putinem w sprawie Ukrainy, jednak jednocześnie bez wahania uderza w rosyjskie interesy gospodarcze, gdy uznaje to za korzystne dla Stanów Zjednoczonych.
Ściganie rosyjskich tankowców, egzekwowanie sankcji i gotowość do operacji na europejskich wodach pokazują jasno: dla Trumpa nie ma „świętych sojuszy” – są interesy USA.
Czym jest rosyjska „flota cieni”?
Flota cieni to sieć tankowców wykorzystywanych przez Rosję i jej partnerów do omijania międzynarodowych sankcji, głównie w handlu ropą naftową.
Jak działa flota cieni?
- statki często zmieniają nazwy, bandery i właścicieli,
- pływają pod egzotycznymi rejestrami lub – coraz częściej – pod rosyjską banderą,
- wyłączają systemy lokalizacji AIS,
- realizują przeładunki na morzu, z dala od portów,
- przewożą ropę objętą sankcjami, m.in. z Rosji i Wenezueli.
Dlaczego to problem?
Flota cieni pozwala Kremlowi utrzymywać wpływy z eksportu ropy, mimo sankcji Zachodu, a jednocześnie stwarza zagrożenie środowiskowe i bezpieczeństwa – wiele z tych jednostek jest starych, źle ubezpieczonych i działa na granicy prawa.
Dlaczego interesują się nią USA?
Waszyngton uznaje flotę cieni za kluczowy mechanizm finansowania wrogich reżimów. Przejęcie lub zatrzymanie takich tankowców to jeden z głównych sposobów egzekwowania sankcji.
źr. wPolsce24 za Interia.pl/The Guardian/twz.com











