Dramat na pokładzie. Lecący do Izraela samolot gwałtownie zanurkował, nadał sygnał alarmowy

Incydent miał miejsce na pokładzie samolotu linii lotniczej Flydubai, który leciał z Dubaju do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po 2 godz. i 15 minutach lotu, gdy maszyna znajdowała się nad północno-zachodnią Arabią Saudyjską, gwałtownie obniżyła pułap.
Gwałtownie obniżył lot
Z dostępnych publicznie danych wynika, że Boeing 737 gwałtownie zanurkował, obniżając pułap z ok. 10 tys. m na ok. 5 tys. m w ciągu mniej niż minuty. Następnie wzniósł się na chwilę na 6,5 tys, metrów, po czym znów opadł na 4,2 tys. m. W ciągu następnej godziny leciał na wysokości ok. 4,5 tys. metrów, ale miał wyraźny problem z utrzymaniem stałego pułapu.
Równocześnie załoga zmieniła nadawany transponderem sygnał – tzw. squawk – 7700. Squawk to numer, który pomaga kontroli naziemnej w zidentyfikowaniu samolotu – ustawienie go na 7700 to międzynarodowy sygnał świadczący, że na pokładzie doszło do sytuacji awaryjnej. Później załoga zmieniła go na 7500, który oznacza, że do kokpitu próbowała się dostać osoba nieuprawniona lub doszło do porwania. Po chwili wróciła do nadawania 7500.
Nadali sygnał alarmowy
Stronie izraelskiej nie udało się nawiązać połączenia z pilotami. W związku z tym poderwano myśliwce. W końcu jednak udało się nawiązać kontakt, a samolot wylądował awaryjnie na lotnisku Tabuk w Arabii Saudyjskiej. Wszyscy z 180 pasażerów i członków załogi przeżyli, a Izrael szykuje już samolot, który zabierze stamtąd obywateli tego państwa.
Linia lotnicza ograniczyła się do bardzo ogólnego komunikatu o incydencie. Szybko jednak pojawiły się doniesienia, że powodem tej sytuacji miała być bójka między pilotami. To byłaby niezwykle rzadka, ale nie bezprecedensowa sytuacja. W mediach społecznościowych pojawiły się też informacje, że jej powodem miało być to, że jeden z pilotów był Ukraińcem, a drugi Rosjaninem. Teraz jednak izraelskie media donoszą, że sytuacja była dużo poważniejsza – i być może udało się uniknąć zamachu terrorystycznego.
Miała dźgnąć kapitana nożem
Jedna z pasażerek tego lotu powiedziała anonimowo Kanałowi 12, że w jego trakcie w kabinie usłyszano krzyki dobiegające z kokpitu, a samolot zaczął nurkować. Zaniepokojeni pasażerowie wdarli się do środka i zobaczyli krew. Drugi pilot – nieoficjalnie wiadomo, że był to obywatel Omanu – miał dźgnąć scyzorykiem kapitana z Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jedna z pasażerek, której mąż brał udział w tej interwencji, powiedziała dziennikarzem, że pilot-napastnik to była kobieta.
Pasażerom i załodze udało się go obezwładnić. Na szczęście na pokładzie było dwóch pilotów w cywilu – prawdopodobnie lecieli jako pasażerowie na kolejne lotnisko. Przejęli kontrolę nad samolotem i bezpiecznie wylądowali w Arabii Saudyjskiej. Nagranie z pokładu pokazuje, że pasażerowie nagrodzili ich za to brawami.
Kanał 12 i Ynet donoszą, że zdaniem izraelskich służb pilot chciała celowo rozbić ten samolot. Rośnie w nich przekonanie, że była to nieudana próba zamachu terrorystycznego, choć na razie nie wykluczają innych scenariuszy, jak choroba psychiczna. Przedstawiciel izraelskiego rządu powiedział anonimowo mediom, że ich zdaniem gdyby nie bohaterska reakcja pasażerów i fakt, że zupełnym przypadkiem na pokładzie byli dwaj piloci, mogłoby dojść do powtórki z zamachów na World Trade Center.
źr. wPolsce24 za CNN, Times of Israel









