Świat

Marokańscy migranci w Niemczech popełniają osiem razy więcej przestępstw niż Niemcy. Nowe dane budzą niepokój

opublikowano:
Dlaczego niemiecka policja boi się marokańskich nastolatków? Nowy wskaźnik nie pozostawia złudzeń
Niemcy nie chcą dostrzec związku między imigracją a wzrostem liczby ciężkich przestępstw (Fot. Fratria)
Najnowsze, niepublikowane wcześniej dane niemieckiego rządu nie pozostawiają złudzeń: obywatele Maroka, Algierii i Tunezji są wielokrotnie bardziej skłonni do popełniania poważnych przestępstw z użyciem przemocy niż rodowici Niemcy. W obliczu kryzysu w Ceucie i planów masowych przedostawań się do Europy, pytanie o bezpieczeństwo Polski staje się coraz bardziej palące.

Gdy hiszpańska eksklawa Ceuta zmaga się z falą kilku tysięcy nielegalnych migrantów z Maroka, a w mediach społecznościowych rozlegają się nawoływania do kolejnych szturmów na granice Unii, niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych ujawnia wstrząsające statystyki. Odpowiedź na interpelację posła AfD Martina Hessa, do której dotarła redakcja dziennika Welt, pokazuje skalę problemu, o jakiej przeciętny Europejczyk nie ma pojęcia.

Nowy wskaźnik – stary problem

Od 2025 roku Bundeskriminalamt (BKA), czyli niemieckie FBI, stosuje w swojej Polizeiliche Kriminalstatistik (PKS) nowy miernik – Tatverdächtigenbelastungszahl (TVBZ). To wskaźnik liczby podejrzanych o przestępstwa na 100 tysięcy mieszkańców danej narodowości. Dzięki niemu widać jak na dłoni, które grupy etniczne rzeczywiście napędzają statystyki kryminalne.

Wyniki są druzgocące dla zwolenników otwartych granic

  • Marokańczycy – wskaźnik TVBZ dla przestępstw z użyciem przemocy (rozbój, gwałt, ciężkie uszkodzenie ciała, zabójstwo) wynosi 1319,3. To osiem razy więcej niż w przypadku Niemców, którzy notują zaledwie 158.
  • Tunezyjczycy – wartość 2096 – ponad 13 razy więcej niż Niemcy.
  • Algierczycy – zatrważające 5023 – czyli 32 razy więcej niż rodzima ludność.

Dla porównania: wszyscy cudzoziemcy przebywający w Niemczech osiągają w tej kategorii wynik 628 – czterokrotnie wyższy od Niemców. Jednak obywatele Maghrebu biją tę średnią kilkukrotnie.

Młodzi, agresywni, nie do odesłania

Jednak najbardziej niepokojące dane dotyczą dzieci i młodzieży. Wśród nastolatków w wieku 14–18 lat różnice są wręcz niewyobrażalne:

  • Młodzi Algierczycy są 56 razy bardziej skłonni do popełnienia przestępstw na ulicach niż ich niemieccy rówieśnicy.
  • Marokańscy chłopcy w tym samym przedziale wiekowym – 19 razy bardziej.
  • Nawet w grupie dzieci 8–14 lat marokańskie dzieci notują czterokrotnie, a algierskie aż siedmiokrotnie wyższy wskaźnik przestępczości niż dzieci niemieckie.

Niemieckie miasta, takie jak Brema, Ratyzbona czy Hanower, musiały tworzyć specjalne komisje do walki z wielokrotnymi przestępcami z tej właśnie grupy. Skala zjawiska jest tak duża, że policja mówi wprost o "intensywnych przestępcach" – recydywistach, których nie potrafi zintegrować ani system szkolny, ani sprawiedliwość.

Unijna fikcja „bezpiecznych krajów”

Tymczasem 10 lutego 2026 roku Parlament Europejski przegłosował wspólną listę „bezpiecznych krajów pochodzenia”. Znalazły się na niej między innymi Maroko i Tunezja. Oznacza to, że wnioski azylowe obywateli tych państw będą rozpatrywane w trybie przyspieszonym, a szanse na uzyskanie ochrony są znikome – wynoszą odpowiednio 4,5% i 4,9% (dla Algierii 8,7%).

Mimo to – jak pokazuje przykład Ceuty – tysiące młodych mężczyzn z tych krajów ryzykuje życie, by dostać się do Hiszpanii, a stamtąd do Niemiec, Francji lub Skandynawii. Hiszpańskie służby szacują, że w samej Ceucie wciąż przebywa od 8 do 11 tysięcy nielegalnych migrantów z Maroka. Wielu z nich to nieletni bez opieki, których zgodnie z prawem nie można automatycznie odesłać.

Co to oznacza dla Polski?

Polska nie jest dziś głównym celem migrantów z Afryki Północnej – ale to tylko kwestia czasu. Jeśli Niemcy zaczną zaostrzać kontrole na swoich granicach, szlak migracyjny może przesunąć się na wschód. Już teraz widać, że polityka azylowa UE jest fikcją – zamiast pomagać prawdziwym uchodźcom wojennym, ściąga do Europy młodych mężczyzn z krajów, które same uznajemy za bezpieczne.

Ci ludzie nie uciekają przed wojną ani prześladowaniami. Uciekają przed biedą – i często wnoszą ze sobą jedynie agresję i brak szacunku dla prawa. Niemieckie dane są tu nieubłagane.

Polska, która przyjęła w ostatnich latach miliony obywateli Ukrainy, nie może powielać błędów Zachodu. Nie możemy pozwolić, by na naszych ulicach pojawiły się grupy, których wskaźnik przestępczości przekracza lokalną ludność kilkudziesięciokrotnie. Nie możemy powtarzać naiwnej polityki „wszyscy są mile widziani”, której skutki dziś odczuwają mieszkańcy Berlina, Hamburga czy Monachium.

Czas na realizm

Apel posła AfD Martina Hessa, by wyciągnąć wnioski z kryzysu w Ceucie, powinien być wysłuchany również w Warszawie. Unijna lista bezpiecznych krajów to krok w dobrym kierunku, ale bez realnej ochrony granic zewnętrznych i zdecydowanego hamowania nielegalnej migracji, już za kilka lata to polskie miasta będą musiały tworzyć specjalne komisje do walki z ponadprzeciętną przestępczością.

Europa nie ma obowiązku przyjmować wszystkich, którzy zapukają do jej bram. Ma za to obowiązek zapewnić bezpieczeństwo własnym obywatelom. Niemieckie statystyki powinny być dla nas ostrzeżeniem – i drogowskazem.

źr. wPolsce24 za Die Welt/Eurostat

 

Świat

Niemcy już tęsknią za Rosją?! Spotkał się z Ławrowem, teraz mówi to

opublikowano:
mid-epa13264968
Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ (fot. PAP/EPA)
Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul, broniąc swojej decyzji o spotkaniu z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, oświadczył w niedzielę w wywiadzie dla telewizji ARD, że jego zdaniem „nadszedł czas" na rozmowy z Rosją.
Gospodarka

Koniec z Merci na sklepowych półkach? Znane słodycze wkrótce znikną z tych sklepów

opublikowano:
Niemiecka sieć Edeka wstrzymała dostawy części produktów firmy Storck, przez co ze sklepów mogą zniknąć m.in. słodycze Merci, Knoppers i Toffifee.
Zdjęcie ilustracyjne (fot.PxHere)
Merci, Knoppers, Toffifee – to produkty doskonale znane wszystkim amatorom słodyczy. Jak się okazuje, wkrótce mogą one zniknąć z niemieckich półek sklepowych.
Świat

To nagranie zszokowało wielu internautów. Polska flaga na mundurach izraelskich żołnierzy?!

opublikowano:
Na nagraniu z ćwiczeń izraelskiej armii widać żołnierzy IDF, z których część ma na mundurach naszywki z biało-czerwoną flagą Polski.
Żołnierz IDF z biało-czerwoną naszywką (fot.Screenshot - X/@ABO_Watan9)
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z udziałem izraelskich żołnierzy, które może przykuć uwagę polskich internautów. Wszystko z powodu naszywek na mundurach wojskowych, na których widnieje... flaga Polski.
Tygodnik Sieci

Herrenvolk. "Niemiec żąda, aby pieniądze były w gotówce, czyli do jego kieszeni. Szantaż i łapówka"

opublikowano:
annros-football-1396740_1920
Rok 2025. Berlin. Wielki turniej piłkarski dla dzieci i nastolatków (od U-9 do U-15). Blisko 1,4 tys. uczestników z 8 krajów. Miejsce: obiekty klubu S.C. Berliner, ale organizatorem są Polacy. To firma, która od lat organizuje takie amatorskie zawody dzieciaków nie tylko w naszym kraju, lecz także na Węgrzech, w Czechach, Austrii, Słowenii, we Włoszech i Hiszpanii. Niemcy zgadzają się, aby ze względu na charakter imprezy – dla dzieci i młodzieży – udostępnić boiska za darmo. Przed samym turniejem zmieniają zdanie i każą Polakom sporo zapłacić.
Tygodnik Sieci

Reparacyjna sprawiedliwość po niemiecku. "Dziś Afryka to dla Niemców biznes – polityczny i gospodarczy. To by zatem tłumaczyło, dlaczego Niemcy mają w tej sprawie dwie twarze"

opublikowano:
analogicus-german-3504961_1920
Na marginesie ubiegłotygodniowego Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku Ghana, Niemcy i Francja wspólnie zorganizowały debatę o sprawiedliwości reparacyjnej za historyczne krzywdy związane z handlem niewolnikami. Mowa o restytucji zagrabionych dóbr, formalnych przeprosinach, redukcji zadłużenia, a w dalszej perspektywie również o finansowej kompensacji.
Świat

Sceny we Francji zaskoczyły wszystkich. "Europa wcale nie umarła"

opublikowano:
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi (Fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI / POOL)
Wizyta Papieża we Francji i towarzyszące jej wielotysięczne zgromadzenia wiernych wywołały falę komentarzy w całej Europie. Do wydarzeń na portalach społecznościowych odniosła się europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. W swoim wpisie zwróciła uwagę na obraz francuskiego społeczeństwa, który mocno odbiega od powszechnie powielanych w mediach schematów.