Rozrywka

Policja odnalazła popiersie z grobu Jima Morrisona. Znaleźli je przypadkiem

opublikowano:
Doors_electra_publicity_photo
(fot. Joel Brodsky; Distributed by Elektra Records)
Francuskiej policji po 37 latach udało się znaleźć popiersie legendarnego wokalisty The Doors Jima Morrisona, które skradziono z jego grobu. Znalazła je zupełnym przypadkiem.

Morrison urodził się w 1943 roku na Florydzie, w wojskowej rodzinie. Był ponadprzeciętnie inteligentny, miał IQ 149. Od dzieciństwa fascynowała go literatura i poezja. W 1965 roku założył z kolegą ze studiów, klawiszowcem Rayem Manzarkiem, zespół The Doors. Singiel z ich pierwszej płyty, Light My Fire, okazał się być ogromnym przebojem, który sprawił, że jego zespół błyskawicznie zdobył wielką popularność. Łącznie wydali sześć płyt, wszystkie stały się bestsellerami. Dzisiaj Morrison jest uznawany za jednego z najbardziej wpływowych amerykańskich muzyków i poetów. 

Śmierć w Paryżu 

W marcu 1971 roku, po nagraniu ostatniej płyty, Morrison wziął sobie urlop od zespołu i zamieszkał ze swoją partnerką w Paryżu. 3 lipca znaleziono w wannie jego zwłoki. Podobnie jak wielu innych muzyków: Jimi Hendrix, Janis Joplin czy Kurt Cobain, zmarł w wieku 27 lat - tzw. "klub 27". Oficjalną przyczyną jego zgonu był zawał serca, ale jego znajomi, w tym słynna piosenkarka Marianne Faithfull, zarzekali się, że przedawkował heroinę. Właściciel klubu nocnego zeznał, że tej nocy znalazł go nieprzytomnego na podłodze toalety, ale dwóch mężczyzn, których uznał za handlarzy narkotyków, go zabrało. Nie przeprowadzono jednak sekcji jego zwłok, więc już nie dowiemy się, czy faktycznie zabiły go narkotyki.

Morrison spoczął na słynnym paryskim cmentarzu Pere Lachaise. Początkowo złożono go w nieoznaczonym grobie, ale władze Paryża w końcu zamontowały na nim tablicę. Skradziono ją w 1973 roku. Jego grób przyciągał ogromne ilości fanów z całego świata. Wielu z nich urządzało sobie w jego pobliżu imprezy, brało narkotyki lub uprawiało seks. Sytuacja była tak trudna, że władze cmentarza musiały w końcu zatrudnić ochroniarza, który pilnował porządku przy jego grobie.

Popiersie się odnalazło

W 1981 roku, z okazji dziesiątej rocznicy śmierci artysty, chorwacki rzeźbiarz Mladen Mikulin wyrzeźbił jego popiersie z marmuru. W porozumieniu z władzami cmentarza umieszczono je na jego grobie. W 1988 roku zostało jednak skradzione. Wywołało to liczne plotki, że zostało usunięte i ukryte przez sam cmentarz, ale nigdy nie przedstawiono na to dowodów. Amerykański rzeźbiarz Todd Mitchell w 1994 roku stworzył jego kopię z brązu, wydając na to oszczędności, które trzymał na emeryturę. Został jednak aresztowany razem z siostrzeńcem, gdy próbował je zainstalować na grobie Morrisona. 

Teraz oryginalne popiersie w końcu się odnalazło. Francuska policja przyznała, że w ogóle go nie szukała. Odnaleźli je przypadkiem podczas śledztwa nad oszustwami. Na zdjęciach, które opublikowali, widać, że popiersie mocno zszarzało, ale nadal widoczne są na nim podpisy jego fanów.

Policja nie ujawniła na razie, kto je ukradł. Nie jest też jasne, co się z nim teraz stanie. Kurator Pere-Lachaise Benoit Gallot powiedział dziennikowi Le Figaro, że policja jeszcze się z nimi nie skontaktowała.

źr. wPolsce24 za Guardian

Rozrywka

Kolejny popis TVP w likwidacji. Miała być satyra. Wyszła żenada. "Ręce opadają"

opublikowano:
żenada ok
Prorządowa TVP w likwidacji, która nie stroni od żenujących produkcji, 3 maja dała wyjątkowy popis. W programie „Kwiatki polskie”, który Wikipedia opisuje jako publicystyczny, postanowiła pokazać coś, co w jej pojęciu było zabawnym komentarzem do Święta Konstytucji 3 maja -  jednej z najważniejszych dat i jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Wyszła, trudno orzec świadomie czy nie, wyjątkowa żenada. Czy o taki efekt chodziło autorom?
Rozrywka

"Kraków mówi: dość!" Specjalne wydania programu Magdy Ogórek już w maju

opublikowano:
Studio Referendalne Kraków
(fot. wPolsce24)
Dwa nowe, szczególne terminy i udział publiczności w programie: „Studio Kraków Referendum”, który zyska w maju zupełnie nową formułę. Redaktor Magdalena Ogórek i Wojciech Biedroń opowiedzą więcej o kulisach krakowskiego referendum ws. odwołania prezydenta A. Miszalskiego i pokażą, jak mieszkańcy Grodu Kraka biorą sprawy w swoje ręce. Czy ten krakowski impuls pójdzie dalej i rozszerzy się na całą Polskę?
Rozrywka

Zmieniamy się dla Was! Już od 1 czerwca Małgorzata Gałka i Marek Pyza z nowymi programami

opublikowano:
Nowa ramówka już od 1 czerwca!
(fot. wPolsce24)
Telewizja wPolsce24 stawia na bezkompromisowe dziennikarstwo i gorące polityczne emocje. Już od 1 czerwca nasi Widzowie mogą spodziewać się odświeżonej oferty programowej, w której nie zabraknie trudnych pytań o przyszłość kraju oraz szczegółowej analizy najważniejszych wydarzeń dnia.
Rozrywka

Tak Unia chce wykończyć polskie gry. Czy unijne absurdy zniszczą naszą perłę eksportową?

opublikowano:
Osoba z padem w dłoniach
(fot. wPolsce24)
Polski sektor gier komputerowych to nasza narodowa perła, powód do dumy i branża, która odnosi globalne sukcesy. Niestety, w brukselskich gabinetach już powstają plany, które pod płaszczykiem ochrony konsumentów mogą brutalnie uderzyć w naszych twórców. Zamiast ułatwiać życie obywatelom, eurokraci szykują kolejne regulacje, które grożą zdławieniem innowacyjności i zniszczeniem polskich studiów gier.
Rozrywka

Zabawna wpadka dziennikarki. Zapomniała, jak się nazywa

opublikowano:
Rozbawiona Ania Pawelec już przypomniała sobie, jak się nazywa
Rozbawiona Ania Pawelec już przypomniała sobie, jak się nazywa (fot. wPolsce24)
Wpadki w telewizji na żywo to chleb powszedni, ale niektóre z nich potrafią wyjątkowo rozbawić widzów. Do takiej sytuacji doszło na antenie wPolsce24 w programie „Jankowski Pawelec Live”.
Rozrywka

Bardzo gorąco na antenie. Dziennikarka wPolsce24 nie mogła już wytrzymać i zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał

opublikowano:
Julia Borkowska dziennikarka telewizji wPolsce24 nadaje z rzeki
Julia Borkowska dziennikarka telewizji wPolsce24 nadaje z rzeki (fot wPolsce24)
Fala ekstremalnych upałów, która zalała Polskę, daje się we znaki wszystkim – również dziennikarzom pracującym w terenie. Przekonali się o tym widzowie programu „Raport Extra” na antenie wPolsce24, którzy byli świadkami niezwykle orzeźwiającej relacji na żywo.