Filip Chajzer jako dorosły przyjął sakrament. Poruszające świadectwo dziennikarza

Dziennikarz przyjął imiona Aleksander oraz Jerzy. Wybór tego drugiego patrona nie był przypadkowy i niesie za sobą potężny ładunek emocjonalny oraz historyczny.
Jerzy, bo dziadek i Jerzy Popiełuszko. Biskup, który na tę okoliczność przyleciał do Trzebnicy aż z Australii, też nazywa się Jerzy. Jerzy Kołodziej” – wyjaśnił w swoim wpisie Chajzer, wskazując na niezwykły splot okoliczności, w którym trudno dopatrywać się ślepego losu. „Nie ma przypadków” – dodał.
Boska „bateria” do życia
W swoim wpisie Filip Chajzer zwrócił uwagę na niezwykle celne kazanie, które wygłosił celebrujący uroczystość biskup. Duchowny użył porównania, które idealnie trafia do współczesnego człowieka, zakorzenionego w świecie technologii.
Porównanie do smartfona: Możesz posiadać najdroższy telefon, najnowocześniejszy procesor, doskonały aparat i ogromną pamięć operacyjną. Kluczowy element: Wszystko to staje się bezużytecznym gadżetem, gdy rozładuje się bateria. Bez energii telefon trafia „na śmietnik”.
Dziennikarz mocno wziął sobie te słowa do serca, dzieląc się z fanami głęboką refleksją:
Niech Duch Święty, powtarzając za biskupem, będzie naszą baterią do życia” – życzył swoim odbiorcom.
Świadectwo dojrzałości i wyjątkowy świadek
Dla Chajzera bierzmowanie w dorosłym wieku miało zupełnie inny wymiar niż masowe przystępowanie do tego sakramentu w czasach szkolnych. Wskazał na mistykę tego wydarzenia, która wynikała z pełnej autonomii i zrozumienia własnej drogi życiowej.
Od dziś Filip Aleksander Jerzy. Jest coś mistycznego w tym sakramencie. Świadomy wybór świadomego dorosłego człowieka, który już wie, jaką drogą iść” – napisał z dumą.
W tej wyjątkowej chwili dziennikarzowi towarzyszył jego wieloletni przyjaciel (BFF), Daniel, który pełnił zaszczytną funkcję świadka bierzmowania. Uroczystość odbyła się w rodzinnych stronach przyjaciela – w Trzebnicy. Chajzer nie szczędził ciepłych słów pod adresem tamtejszej społeczności:
Trzebnica – macie fantastyczną młodzież. Być dziś z Wami to był zaszczyt”.
Na koniec wpisu, w swoim charakterystycznym, lekko żartobliwym stylu, celebryta podsumował:
To ile tych sakramentów jeszcze zostało? Powołanie raczej mi nie grozi”. Całość zwieńczył tradycyjnym, chrześcijańskim pozdrowieniem: „Z Panem Bogiem”.
To piękne i odważne świadectwo wiary w świecie show-biznesu, które pokazuje, że na głębokie relacje z Bogiem i świadomy wybór sakramentów nigdy nie jest za późno.
źr. wPolsce24











