Publicystyka

Ludzie, którzy nigdy nie spotkali Karola Nawrockiego. Dlaczego w Gdańsku nie wolno przyznawać się do znajomości z szefem IPN-u?

opublikowano:
boxing-2822129_1280
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Pixabay)
W ramach “przyprawiania gęby” obywatelskiemu kandydatowi na prezydenta, w mediach opublikowano kilka dni temu głośny już raport o tajemniczych znajomościach Karola Nawrockiego. W tym kontekście pojawiła się m. in. historia znajomości aktualnego prezesa IPN-u z Maciejem Brzostkiem, gdańskim założycielem szkoły boksu.

Tak się złożyło, że znam kilka osób, które tam trenowały. Są to postacie znacznie mniej medialne niż kandydat na prezydenta, ale wielokrotnie w przeszłości słyszałem od nich wiele dobrego o wspomnianej szkole. Myślałem wówczas, że to po prostu jedno z wielu ciekawych miejsc na mapie Trójmiasta. 

Raport, a także wyraźna próba wmanewrowania służb w szukanie "haków" na Nawrockiego, sprawiły, że przypomniałem sobie o tym miejscu. Pomyślałem, że warto pokazać je w mediach, bo nazwisko prezesa IPN-u zadziała jak magnes. Zdobyłem kilka kontaktów, zadzwoniłem. Zwyczajna dziennikarska robota.

Co z niej wyszło? Otóż niewiele. Pozwólcie jednak, że opowiem Wam historię mojej dziennikarskiej porażki, bo doskonale obrazuje ona to, czym jest współczesne Trójmiasto i co budzi tu największą grozę. 

Zacznijmy jednak od początku. 

Kalifornijskie Palermo nad Bałtykiem

Miejsce akcji tej historii zwane jest często, być może nieprzypadkowo, małą Sycylią. Wiem, to zużyte i wyświechtane porównanie. Mroczne historie rodem z powieści Mario Puzo działają na masową wyobraźnię, ale przecież w ich tle toczy się życie kilkuset tysięcy “normalnych” mieszkańców Gdańska, Gdyni i Sopotu.

Większość z nich ludzi Corleone spotyka rzadko, nie myśląc nawet o współistnieniu z nimi w tym samym miejscu na ziemi. Miejscu specyficznym, bo przecież naszpikowanym gośćmi, o których życiu wiemy z pierwszych stron gazet. Sycylia? A może także polska Kalifornia, gdzie niektórzy mieszkają w willach kosztujących kilka milionów złotych, z basenami i boiskami do koszykówki. Mają garaże, w których trzymają kilka super "wypasionych" samochodów.

Kilka przecznic dalej są blokowiska, gdzie rozrywki są znacznie mniej wyszukane. Bryki też trochę słabsze. Łatwo zbłądzić i wybrać drogę na skróty. Zwłaszcza, że miejsce działa na wyobraźnię i przyciąga. Dobrze, że znajdują się tacy, którzy chcą o tych chłopaków z tych blokowisk zadbać, zorganizować im czas, wymyślić  jakieś zajęcie. Może nawet znaleźć sposób na życie?

Jednym z takich miejsc jest szkoła boksu Macieja Brzostka. Wystarczy rzut oka na stronę internetową, żeby wiedzieć, że udało się tam zgromadzić grupę trenerów i trenerek, która potrafi o tych młodych ludzi, nomen omen, powalczyć z losem. Nie tylko o facetów, bo duża liczba projektów jest też kierowana do kobiet.

Kim jest Maciej Brzostek?

- Zawodowy trener bokserski oraz MMA pracujący z takimi zawodnikami jak Nikodem Jeżewski (Rocky Boxing), Izu Ugonoh, Oskar Piechota (Federacja UFC), Łukasz Sajewski (Federacja UFC), Marcin Gułaś (Federacja KSW), Bartosz Leśko (Federacja FEN), Kacper Formella (Federacja FEN), Aleksander Georgas (Federacja FEN), Kewin Gruchała (Rocky Boxing) – 19 lat (najmłodszy bokser zawodowy w Polsce). Od 23 lat zajmuje się sportami walki, jako bokser amatorski stoczył 98 walk. Od 2012 roku jest trenerem boksu oraz MMA - takie cv musi robić wrażenie nawet na tych, którzy boks kojarzą głównie z kawałkiem Kazika o Andrzeju Gołocie.

Co dopiero na wszystkich tych młodych i poszukujących mocnych wzorców mieszkańcach gdańskiego “pasa rdzy”. No więc - raz jeszcze - pomyślałem, że warto będzie to pokazać, a nazwisko Nawrockiego i kontekst sprawy pomogą wypromować materiał.

Zdobyłem numer do Macieja Brzostka i zadzwoniłem, żeby z nim pogadać. Trener był akurat zajęty, prowadził jakieś sprawy za granicą. Obiecał, że oddzwoni. Dostałem też numer do osoby, która jest nieformalnym rzecznikiem klubu. Nie podam jej nazwiska, bo nie jest osobą publiczną. Często w lokalnych mediach wypowiada się w imieniu szkoły. Tym razem nie mogła. Przeprosiła i poprosiła o SMS. 

Oczywiście wysłałem i napisałem:

- Dzień dobry, proszę wybaczyć, że niepokoję. Z tej strony Artur Ceyrowski, telewizja i portal wPolsce24, chcielibyśmy, o ile jest taka możliwość, porozmawiać o jednym z najbardziej medialnych uczniów Klubu Bokserskiego BTT, Panu Karolu Nawrockim.  Pokazać gdzie trenował, porozmawiać z trenerem. Dzwoniłem też do p. Macieja, ale akurat prowadzi jakieś treningi. Czekam na kontakt, pozdrawiam.

Nie był to najbardziej przemyślany SMS, jakiego wysłałem w życiu, przyznaję. Nawrocki nie był przecież uczniem klubu Brzostka, panowie znają się razem z przeszłości. Można ich co prawda znaleźć na wspólnych współczesnych zdjęciach, gdy krzyżują rękawice, ale na poważnie ostatnio pewnie sparowali w dawnych czasach, wszak Brzostek był w przeszłości bokserem gdańskiego Stoczniowca.

Jednym z trenerów był tam Waldemar Nawrocki, wuj aktualnego prezesa IPN-u.

- Wtedy wszyscy kochali boks, zresztą w latach młodości Karola było tak samo. Karol wychował się w gdańskiej dzielnicy Siedlce, to była dzielnica robotnicza, więc tam każdy musiał, ale też chciał chodzić na boks. Polubił to, ale nie ma co ukrywać - to był tylko przerywnik w jego życiu. Potem zaczęły się poważne studia, praca i Karol nie mógł sobie pozwolić, by przychodzić na zajęcia z podbitym okiem - opisywał w wywiadzie dla Super Expressu.

W Stoczniowcu walczył też Brzostek, który dziś, w zupełnie innych czasach i w innej Polsce, działa z młodzieżą w Gdańsku. Teoretycznie dookoła wszystko się zmieniło, ale współcześni młodzi gniewni wciąż są - wbrew wszystkiemu - bardzo podobni do młodych gniewnych z lat 90-tych. Co się zmieniło na trójmiejskich osiedlach, jak dziś trenują i co robią?

Dobrze byłoby to pokazać, zwłaszcza, że o szkole boksu i podejmowanych tam działaniach naprawdę można byłoby napisać dużo dobrego. Zresztą, takie teksty w przeszłości powstawały, pisał o Brzostku m. in. lokalny reporter sportowy Adam Mauks, który na łamach trójmiejskich mediów często wskazywał pozytywne aspekty funkcjonowania wspomnianej szkoły.

Gdańska omerta

Wróćmy do moich prób skontaktowania się ze szkołą. Skoro nie mógł rozmawiać jej założyciel, nie mogła też osoba, która występuje w lokalnych mediach jako rzecznik, to może byłby ktoś inny, kto mógłby? Od wspomnianej wcześniej "nieformalnej" pani rzecznik dostałem numer do… dyrektor PR-u, która miała do mnie zadzwonić.

Pomyślałem, że to nieco osobliwe, żeby szkoła boksu miała dyrektora ds. PR-u, ale oczywiście czekałem na kontakt. Telefon od pani dyrektor zadzwonił, ale osoba dzwoniąca bardzo szybko się rozłączyła. Jeden sygnał i koniec. Oddzwoniłem, wytłumaczyłem w czym rzecz i usłyszałem, że… jestem nieprofesjonalnym i nieprzygotowanym do pełnienia swoich obowiązków dziennikarzem.

Pani od PR-u zaczęła mnie strofować, niemal krzyczeć, że pan Karol Nawrocki nie ma z ich klubem nic wspólnego, z Maciejem Brzostkiem poznał się w latach 90-tych i proszę ich nie łączyć. Zaśmiałem się, bo po tej nerwowej reakcji domyśliłem się, co tu się wydarzyło. Pani dyrektor przestraszyła się, że ktoś mógłby połączyć szkołę boksu z Nawrockim, do tego opisać ją w "prawicowych mediach", a to byłoby - w naszym ukochanym Trójmieście - mocno niewskazane. 

Odpowiedziałem jej więc - zgodnie z prawdą - że chciałem jedynie wykorzystać tę historię o szefie IPN-u po to, by przyciągnąć uwagę czytelnika, a tak naprawdę zależy mi po prostu na pokazaniu szkoły i tego, co tam robią. Dodałem też, że wybrała dziwny sposób na rozmowę z mediami, skoro zaczyna od pouczania i krzyczenia. Na to pani dyrektor - PR-u - zdenerwowała się jeszcze bardziej i powiedziała, że... nie będę jej straszył przez telefon, po czym rzuciła słuchawką. 

Nie ukrywam, zdębiałem. 

Po kilku minutach sprawdziłem jej nazwisko w Google i dowiedziałem się, że poza pracą dla wspomnianej tu szkoły boksu wykonuje też inne rzeczy. Między innymi jest… rzecznikiem prasowym w Biurze Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Teraz to sobie poskładajcie w całość, pamiętając o tym, jakie jest miejsce akcji.

Konserwatywne media pokazują w pozytywnym świetle szkołę boksu w Gdańsku i łączą ją jeszcze z postacią obywatelskiego kandydata na prezydenta. Przecież pracują tam ludzie, dla których taka "promocja" mogłaby oznaczać koniec kariery.

Dlatego nie można, nie da się, nie tutaj. Nie ma szans.

Wysłałem kolejnego SMS-a, tym razem do wspomnianej wcześniej nieformalnej rzeczniczki szkoły. Używam tego sformułowania, bo nie chcę wprost napisać, z kim rozmawiałem. Wspomniana osoba była dla mnie bardzo miła i nie chciałbym, żeby ktoś jej z tego powodu czynił nieprzyjemności. Do czego to podobne, rozmawiała z konserwatywnymi mediami i była sympatyczna?

No więc po rozmowie z dyrektor PR-u napisałem do wspomnianej “rzeczniczki”:

- Oj, chyba Państwa dyrektor PR-u nie lubi dziennikarzy. Najdziwniejsza rozmowa, jaką ostatnio przeprowadziłem. Bardzo nerwowa reakcja.

Dostałem odpowiedź:

- (...) Nasz klub istnieje od 2021 i to jest fakt ogólnie znany, Karol Nawrocki ma 41 lat i nie mógł być naszym uczniem. Nigdy też u nas nie trenował. Pan Maciej Brzostek i Pan Nawrocki znają się ze Stoczniowca (...) - napisała pani “rzecznik”.

Odpisałem jej, zgodnie z prawdą, że chciałem jedynie wykorzystać postać Karola Nawrockiego do tego, żeby przykuć uwagę czytelnika i na tym tle pokazać to, co robią w swoim klubie. Kolejny raz zresztą tłumaczyłem ten wątek. 

- Proszę nas zrozumieć, my chcemy tylko robić swoje. Walczyć o marzenia dzieci i młodzieży (...) - przeczytałem w odpowiedzi. 

Rozumiem, chcecie tylko robić swoje. Gdyby ktoś, nie daj Boże, zobaczył, że chwalą Was w “prawicowych mediach” to bylibyście tutaj skończeni.

Są w Trójmieście rzeczy, których się po prostu nie wybacza. 

źr. wPolsce24

Polska

Nawrocki stanowczo: Złożenie przysięgi przed prezydentem to jedyna droga

opublikowano:
 Prezydent RP Karol Nawrocki (P) i prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski (L) podczas wręczenia nominacji sędziowskich i asesorskich w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, 19 bm. (aldg) PAP/Paweł Supernak
Nawrocki stanowczo: Złożenie przysięgi przed prezydentem to jedyna droga (fot. PAP/Paweł Supernak)
Podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim prezydent Karol Nawrocki wręczył nominacje sędziowskie i asesorskie. W swoim wystąpieniu pogratulował nowym sędziom przejścia wymagającej ścieżki zawodowej oraz przypomniał o odpowiedzialności za losy obywateli.
Polityka

Pałac wykonuje ruch! "Teraz wszystko w rękach Premiera"

opublikowano:
0b935ce2356d4907ab2f17563cab5961.webp
Prezydent Nawrocki
Donald Tusk odrzucił złożenie kontrasygnaty pod nominacją dla czterech członków zarządu NBP. W poniedziałek Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła, że kolejny wniosek o przyjęcie kandydatów został złożony. Jeśli w ciągu najbliższych dwóch tygodni nie zostaną oni zaakceptowani, może nas czekać największy kryzys instytucjonalny w historii III RP. Chodzi bowiem o bank centralny Polski.
Publicystyka

"Cel: Prezydent. Apogeum przemysłu pogardy”. Ujawniamy kulisy brutalnej nagonki. Mocny reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Tak atakują prezydenta
Tak atakują prezydenta (fot. wPolsce24)
Polityczne prowokacje, fake newsy, zmasowane ataki medialne i bezprecedensowy hejt – to codzienność, z którą mierzy się Karol Nawrocki. W telewizji wPolsce24 odsłaniamy mechanizmy bezwzględnej machiny uderzającej w kandydata na urząd prezydenta. Nie przegap premierowej emisji filmu dokumentalnego, który bezkompromisowo punktuje polityków i sprzyjające im redakcje.
Tygodnik Sieci

Rejtan naszych czasów. "Kolejne zaplanowane przez Tuska bandyckie przejęcie kawałka naszej ukochanej Polski się nie powiodło"

opublikowano:
MK4_trknst_17_10_kkkwww_DSC07771.JPG.jCfy1ZaHMm1nKwFjsAkA.0KxEiFUkuU
Michał Karnowski
Zaimponował mi prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski twardą postawą wobec uzurpatorów, którzy wtargnęli do budynku kierowanej przez niego instytucji. Ten dzielny człowiek własnym ciałem uniemożliwił dalsze działania i przejęcie jednego z ostatnich bastionów wolności. Święczkowski ma doświadczenie w walce z gangsterami, pewnie dlatego miał świadomość, że okazanie jakiejkolwiek słabości zniweczy plan obrony TK.
Publicystyka

To ma być teraz największy kłopot Niemców? Artykuł w prestiżowym dzienniku wywołał burzę

opublikowano:
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina (fot. shutterstock
Kiedy spojrzy się na nagłówki niemieckich gazet ekonomicznych, obraz nie napawa optymizmem: kryzys przemysłu motoryzacyjnego, rosnące koszty energii, wyzwania związane z bezpieczeństwem czy pękający w szwach system socjalny. Wydawać by się mogło, że to właśnie te tematy powinny bez reszty absorbować tamtejszą opinię publiczną i media głównego nurtu. Nic bardziej mylnego. W niemieckiej prasie opiniotwórczej – takiej jak monachijska „Süddeutsche Zeitung” – nie brakuje miejsca na zupełnie inne, „fundamentalne” dylematy współczesności. Jednym z nich staje się instruktaż i rozważania nad tym, jak skomplikowane i pełne barier bywa dziś... „queerowe randkowanie”.
Publicystyka

STANISŁAW JANECKI: Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część

opublikowano:
Donald Tusk
Donald Tusk (fot. Fratria)
Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta.