Pirat, który doprowadził do wypadku na Trasie Łazienkowskiej, usłyszał wyrok. Sąd nie miał litości

Sprawa miała swój początek we wrześniu 2024 roku. Wtedy rozpędzony Volkswagen, prowadzony przez Żaka, uderzył w tył Forda, którym jechała czteroosobowa rodzina. Śledczy ustalili, że pędził z prędkością 226 km/godz. przy ograniczeniu do 80 km/h. Życie stracił 37-latek z Forda, a jego żona i dwójka dzieci zostały ciężko ranne ,pasażerka z auta Żaka też trafiła do szpitala.
Aresztowano go w Niemczech
Po wypadku Żak nie udzielił pomocy ofiarom i uciekł z miejsca zdarzenia. Prokuratura ustaliła, że wcześniej pił ze znajomymi. Biegły oszacował na podstawie monitoringu z klubu, w którym się bawił, że miał od 1,1 do 1,4 promila alkoholu we krwi. Wyszło też na jaw, że swoją brawurową jazdę nagrywał telefonem. Zatrzymano go w Niemczech.
W trakcie śledztwa wyszło też na jaw, że miał orzeczony sądownie zakaz prowadzenia pojazdów, który w przeszłości czterokrotnie złamał, za co siedział nawet w więzieniu. Miał także bogatą kartotekę kryminalną, która obejmował m.in. oszustwa, niszczenie mienia, groźby karalne i przestępstwa narkotykowe.
Skandal wywołała też jego postawa podczas procesu. Jak donosi Fakt, w jego trakcie miał wykazywać się skrajnym lekceważeniem i butą. Sędzia wielokrotnie upominał go za zachowanie, a nawet groził, że wyrzuci go z sami. Żak z pogardą odnosił się do zeznań świadków, głośno je komentował, żartował i śmiał się. Kłócił się także z sędzią, a jego adwokat musiała go uspokajać.
Sąd nie miał litości
Prokurator żądał dla Żaka 20 lat więzienia, maksymalnej możliwej w tej sytuacji kary. Jego pełnomocnik wnioskowała o sprawiedliwa i proporcjonalną karę i przekonywała, że jej klient padł ofiarą medialnego linczu. Sąd ostatecznie przychylił się do opinii prokuratora, że Żak nie rokuje nadziei na resocjalizację. Został skazany na 20 lat więzienia. Ponadto otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Na ławie oskarżonych zasiedli też jego koledzy, którzy mieli pomóc mu w ucieczce. Prokuratura domaga si dla nich kar więzienia za utrudnianie śledztwa i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku.
Dla Żaka to nie jest koniec kłopotów z prawem. Jak informuje TVN 24, wkrótce znów zasiądzie na ławie oskarżonych, tym razem w związku z przestępstwami narkotykowymi. W ramach niniejszego postępowania ustalono, iż wprowadzono do obrotu oraz zabezpieczono po wprowadzeniu do obrotu łącznie ponad 250 kilogramów różnego rodzaju narkotyków. Postępowanie prowadzone w tutejszej prokuraturze było zainicjonowane dużo wcześniej niż zdarzenie - wypadek ze skutkiem śmiertelnym na Trasie Łazienkowskiej -poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marzena Kiełek-Łopińska. Żak jest w tej sprawie jednym z pięciu oskarżonych, nie wyznaczono jeszcze terminu pierwszej rozprawy.
źr. wPolsce24 za Fakt, TVN24











