Wstrząsające wyznanie ojca Łukasza Litewki. Ujawnia, co działo się w prokuraturze

Łukasz Litewka zginął w kwietniu w Dąbrowie Górniczej podczas jazdy rowerem po zderzeniu z samochodem. Dla opinii publicznej sprawa wydawała się zamknięta w ramach rutynowych komunikatów o „nieszczęśliwym wypadku drogowym”. Jednak najnowszy, wstrząsający wywiad Zdzisława Litewki dla dziennika „Fakt” pokazuje, że w sprawie pojawia się coraz więcej znaków zapytania, na które śledczy nie kwapią się odpowiedzieć.
Śledztwo z góry pod tezę?
Ojciec zmarłego parlamentarzysty w rozmowie z „Faktem” nie kryje głębokiego rozczarowania postawą prokuratury. Z jego relacji wyłania się obraz postępowania prowadzonego bez należytej dociekliwości, jakby celem było jak najszybsze odtrąbienie sukcesu i odłożenie akt na półkę.
Mam poczucie, że od początku przyjęto jedną wersję wydarzeń i wszystko jest jej podporządkowane. A ja wciąż nie wiem, czy zrobiono wszystko, by poznać prawdę o śmierci mojego syna – mówi z goryczą Zdzisław Litewka.
Szokujące szczegóły dotyczą przesłuchania partnerki posła, Natalii Bacławskiej, które miało miejsce zaledwie dzień po pogrzebie. Zamiast wnikliwego zabezpieczania wszelkich wątków, kobieta miała usłyszeć od śledczego, że sprawca się przyznał i sprawa mogłaby zostać dawno zamknięta, gdyby nie „media i presja społeczna”. Czy tak funkcjonują profesjonalne organy państwa w sprawie śmierci posła na Sejm Rzeczypospolitej?
Zaginione klucze i brakujące ekspertyzy
Kolejne ujawnione fakty budzą jeszcze większy niepokój. Zdzisław Litewka wylicza szereg rażących zaniedbań. Z miejsca tragedii w tajemniczy sposób zniknęły klucze do mieszkania posła – rodzina usłyszała, że ich nie odnaleziono i nikt ich nawet nie szukał, co oznacza, że przez miesiące dostęp do prywatnych rzeczy i dokumentów posła mogły mieć osoby nieuprawnione.
Co więcej, pierwszy powołany biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków odmówił wydania opinii, a samo postępowanie przez długi czas powierzono szeregowej policjantce, traktując sprawę bez wymaganego w takich przypadkach priorytetu. Do tego dochodzą pytania o samego kierowcę – osobę z wyższym wykształceniem, od lat zasiadającą w komisjach wyborczych, a oficjalnie zatrudnioną przy wywozie odpadów. Rodzina musiała sama składać wnioski, by w ogóle zweryfikowano przeszłość i powiązania sprawcy.
„Świat się go pozbył”
W rozmowie padają słowa, które wstrząsają do głębi:
Tam w lesie, na prostej drodze, prawie w południe, zginął, został zabity, nie tylko mój syn, ale też poseł na Sejm RP. [...] W opinii wielu mógł narazić się lub stanąć na drodze różnym grupom. Przez to wielu zalicza jego śmierć do tych śmierci tajemniczych i nigdy niewyjaśnionych. Prokuratura jednak nie widzi związku.
Zdzisław Litewka wskazuje, że jego syn był postacią niewygodną dla wielu układów – cieszył się ogromnym poparciem społecznym i nie bał się iść pod prąd.
Sprawa po miesiącach zastoju trafiła ostatecznie do Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, a rodzina zmarłego wciąż czeka na rzetelne odpowiedzi. W państwie prawa śmierć urzędującego parlamentarzysty w nie do końca jasnych okolicznościach musi zostać prześwietlona do samego spodu, bez politycznych kalkulacji i zamiatania pod dywan wątków, które mogłyby okazać się niewygodne. Czy instytucje państwowe zdadzą ten egzamin? Na razie bolesne słowa ojca obnażają bezduszność systemu i brak woli dojścia do pełnej prawdy.
źr. wPolsce24 za "Fakt"
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.








