Tam niedługo dojdzie do tragedii. Niedźwiedzica z młodymi przegania turystów z popularnego szlaku

Dolina Kościeliska to absolutny klasyk tatrzańskich wycieczek. Zwłaszcza w weekendy szeroka droga zamienia się w tętniący życiem deptak, po którym spacerują tysiące osób – od wytrawnych piechurów, przez całe rodziny z dziećmi w wózkach, po seniorów. Poczucie bezpieczeństwa na ubitym trakcie bywa jednak złudne. Wczorajsze popołudnie dobitnie przypomniało, że turyści wciąż poruszają się po terytorium dzikich zwierząt.
Chwile grozy na drodze
Do zdarzenia doszło w trakcie schodzenia ze szlaku. Z zarośli wprost w stronę traktu wyłoniła się niedźwiedzica z młodymi. Z relacji obecnych na miejscu osób wynika, że drapieżniki zamierzały wejść bezpośrednio na ścieżkę.
Chyba chciały wejść do góry, ale było nas tam kilka osób (łącznie z tymi, które szybko zeszły z drogi), więc niedźwiedzica zmieniła zdanie. Gdyby nie to, mogłoby być niebezpiecznie. To było nasze pierwsze spotkanie z tak bliska i mam nadzieję, że ostatnie” – relacjonuje jeden ze świadków zdarzenia w mediach społecznościowych.
Część zaskoczonych turystów natychmiast wycofała się z drogi. Ostatecznie samica zawróciła, jednak atmosfera na szlaku zamarła. Wystarczyłby gwałtowny ruch, obecność psa lub brak drogi ucieczki dla młodych, by instynkt obronny matki przerodził się w bezpośredni atak.
Rutyna, która uśpiła czujność drapieżnika
Sytuacja w Tatrach staje się coraz bardziej napięta. Eksperci i przewodnicy od dawna alarmują o postępującej synantropizacji tatrzańskich niedźwiedzi. Drapieżnik widywany w Dolinie Kościeliskiej zdaje się całkowicie zatracać naturalny lęk przed człowiekiem. Stała obecność tłumów, hałas i zapach jedzenia sprawiły, że zwierzę przestało reagować ucieczką.
Gdy niedźwiedzica wychowująca młode przestaje bać się czegokolwiek, ryzyko drastycznie rośnie. Matka broniąca potomstwa to najbardziej nieprzewidywalny i niebezpieczny ssak w polskich górach. Ignorowanie ludzkiej obecności oznacza przekroczenie krytycznej bariery psychologicznej – kolejnym krokiem może być już tylko otwarta agresja.
Tragedia wisi w powietrzu
Obecna sytuacja na najpopularniejszych szlakach Tatrzańskiego Parku Narodowego to tykająca bomba zegarowa. W tłumie, jaki regularnie przewija się przez Kościeliską, nietrudno o panikę, nieodpowiedzialne próby robienia zdjęć z bliska czy odcięcie zwierzętom drogi odwrotu.
Przyrodnicy przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w przypadku spotkania z drapieżnikiem:
-
Nie zbliżaj się i nie uciekaj w panice – gwałtowny bieg może wyzwolić odruch pogoni.
-
Zachowaj spokój i wycofuj się powoli, nie spuszczając zwierzęcia z oczu, ale unikając patrzenia mu bezpośrednio w oczy.
-
Zrób miejsce zwierzęciu – w żadnym wypadku nie wolno wchodzić między matkę a jej młode.
-
Zasygnalizuj swoją obecność spokojnym głosem, dając drapieżnikowi czas na ocenę sytuacji i odejście.
Wczorajsze spotkanie zakończyło się jedynie strachem i podbitym tętnem świadków. Jeśli jednak drapieżniki nie zostaną skutecznie odstraszone od uczęszczanych tras, a turyści nie zaczną zachowywać wzmożonej ostrożności, kolejna konfrontacja na spacerowym szlaku może skończyć się dramatem.
źr. wPolsce24 za Facebook/Tatromaniacy
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









