Wenezuelczyk skazany za zabójstwo Klaudii z Torunia. Groziło mu dożywocie, sąd zdecydował inaczej

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. W nocy z 11 na 12 czerwca 2025 r. Klaudia K., studentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, wracała wtedy do domu przez toruński park Glazja. Została w nim zaatakowana przez 21-letniego Wenezuelczyka, który ją zgwałcił.
Dwa tygodnie walczyła o życie
Młoda kobieta desperacko się broniła i wzywała pomocy. Jej krzyki usłyszał przypadkowy przechodzień. Udało mu się przegonić napastnika. Ten próbował się ukrywać, ale policja aresztowała go kilka ulic dalej. Ciężko ranna kobieta została zabrana do szpitala. Tam lekarze przez blisko dwa tygodnie walczyli o jej życie. Niestety nie udało się jej uratować, zmarła 27 czerwca zeszłego roku.
Śledczy ujawnili, że na jej ciele odkryto kilkanaście zadanych nożem ran kłutych, w okolicach głowy, szyi i klatki piersiowej. Rany na jej dłoniach wskazywały, że próbowała bronić się przed napastnikiem. Prokurator Cezary Krauze poinformował podczas procesu, że odniesione przez nią rany doprowadziły do wstrząsu krwotocznego i uszkodzenia tkanki mózgowej, czego następstem była śmierć mózgu.
Morderstwo ze szczególnym okrucieństwem
Wenezuelczyk nie był wcześniej karany. Miał wykształcenie podstawowe i pozostawał na utrzymaniu matki. W toku śledztwa biegli psychiatrzy przeprowadzili obserwację sądowo-psychiatryczną i uznali, że w chwili popełnienia zarzucanym mu czynów był w stanie rozpoznać ich znaczenie i pokierować swoim zachowaniem.
Prokuratura zarzuciła mu morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Według prokuratora jego motywem była chęć zaspokojenia popędu seksualnego, co uznał za motywację zasługującą na szczególne potępienie. Wskazywał, że oskarżony doprowadził ją do stanu bezbronności, rozebrał od pasa w dół i doprowadził do obcowania płciowego. Wenezuelczyk, który porozumiewał się z sądem za pośrednictwem tłumaczki, zrezygnował z możliwości złożenia wyjaśnień.
Relatywnie łagodny wyrok
Jego proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Toruniu. Sąd zdecydował, że odbędzie się za zamkniętymi drzwiami, bez obecności publiczności i mediów. Dziś zapadł wyrok w tej sprawie. Sędzia uznał, że Wenezuelczyk jest winny gwałtu i morderstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Biorąc pod uwagę szokujący charakter zarzucanych mu czynów, wyrok sądu był relatywnie łagodny. Yomeykertowi S. groziło dożywocie, ale sąd ostatecznie skazał go na 25 lat więzienia. Na poczet tej kary zaliczono mu okres od momentu zatrzymania, który spędził w areszcie tymczasowym. Zobowiązał go również do zapłaty 250 tys. złotych rodzicom zamordowanej studentki, tytułem częściowego zadośćuczynienia, ale zwolnił go z kosztów procesu.
Jak zauważa Fakt, jego rozprawie towarzyszyły wyjątkowe środki bezpieczeństwa. Gdy doprowadzano go do sądu, w okolicy pojawił się duży kordon policji. Skrzydło sądu, w którym toczyła się rozprawa, zostało wyłączone z użytkowania i odgrodzone specjalną kratą.
źr. wPolsce24 za Fakt









