Bajka o wilku w polskim wydaniu. Tusk i Sikorski straszą Rosją, by przykryć horror w szpitalu!

Marcin Przydacz podczas rozmowy w Kanale Zero zwrócił uwagę na korelację czasową między nowymi doniesieniami dotyczącymi Szpitala Południowego a komunikatami rządu dotyczącymi bezpieczeństwa państwa. Poseł zauważył, że im więcej pojawia się kompromitujących informacji o placówce, tym głośniej premier Donald Tusk oraz minister Radosław Sikorski mówią o zbliżającej się rosyjskiej prowokacji.
– Mam takie przekonanie, że im bardziej pojawiają się informacje o Szpitalu Południowym, tym bardziej minister Sikorski i Donald Tusk mówią o zbliżającej się rosyjskiej prowokacji – stwierdził Przydacz.
Premier sięga po stare triki
Polityk przypomniał, że podobna sytuacja miała miejsce w kwietniu, gdy premier również ostrzegał przed wojną w tygodniu, w którym wybuchały skandale związane z brakiem nadzoru nad placówką będącą „oczkiem w głowie Rafała Trzaskowskiego”.
Poseł porównał strategię komunikacyjną rządu do bajki o chłopcu, który zbyt często krzyczał „wilk!”. Według Przydacza, wykorzystywanie realnych zagrożeń zewnętrznych jako elementu odciągającego uwagę od wewnętrznych problemów może być opłakane w skutkach. Obawia się on, że gdy wydarzy się coś naprawdę niebezpiecznego, społeczeństwo, przyzwyczajone do „tematów zastępczych”, przestanie słuchać ostrzeżeń rządu.
„Jądro ciemności” na mapie Warszawy
Szpital Południowy, w kontekście ujawnionych nagrań, został przez Przydacza nazwany „jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali”. Polityk wskazał na dwa kluczowe problemy. Jednym z nich jest absolutnie źle sprawowany nadzór wewnętrzny, który pozwolił na wieloletnie trwanie patologicznych sytuacji. Kolejnym jest próba tuszowania i ukrywania faktów przed opinią publiczną.
Przydacz postawił również pytanie o opieszałość organów ścigania: Dlaczego prokuratura nie zaczęła badać tej sytuacji przez te miesiące i lata?.
Reforma zdrowia „w trzy dni”
Marcin Przydacz odniósł się również do zapowiedzi premiera, który miał oczekiwać przygotowania reformy zdrowia w zaledwie kilka dni. Zdaniem posła, rząd, który sprawuje władzę od dłuższego czasu, nie zaproponował dotąd żadnej realnej reformy systemowej, a próba wymyślenia rozwiązań w jeden weekend przez ministerstwo jest nierealna. Według niego jedynym konkretnym pomysłem, jaki się pojawił pod presją wydarzeń, jest propozycja ograniczenia zarobków w sektorze.
źr. wPolsce24 za Kanał Zero











