Trump wyjawił ważny sekret Nawrockiemu. "Sikorski i Trzaskowski niech się cieszą, że mieli możliwości i się nauczyli"

W sieci znajduje się masa nagrań, na których Karol Nawrocki mówi po angielsku, zarówno z czasów prezydentury, jak i wcześniej, gdy był szefem IPN czy Muzeum II Wojny Światowej i wygłaszał za granicą wykłady czy prelekcje. Zwolennicy koalicji 13 grudnia lubią się śmiać z tego, że prezydent mówi po angielsku z wyraźnym polskim akcentem.
Nie przejmuje się akcentem
Prezydent skomentował to w wywiadzie-rzece „Skąd się wziął Karol Nawrocki”. Przyznał, że wie o tym, że ma ciężki polski akcent, ale zupełnie się tym nie przejmuje.
- Świadomie nie pracuję nad tym, bo to jest jakiś nasz głupi, destrukcyjny kompleks w Polsce, że my się przejmujemy akcentem – stwierdził.
Dodał, że Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski mówią z lekkim akcentem i ich to cieszy.
- No i dobrze, niech się cieszą, mieli takie możliwości w życiu i się nauczyli – powiedział.
Dodał jednak, że za granicą nikogo to nie obchodzi, bo wszyscy światowi przywódcy mówią z własnymi akcentami i jest spoko.
Trumpa śmieszy sztuczna wymowa
Nawrocki ujawnił też, że gdy raz rozmawiał z jednym z prezydentów, to przez pierwsze trzy minuty zastanawiał się, czy mówi do niego po angielsku czy w swoim języku.
- Włosi też mówią tym charakterystycznym Italian English, Skandynawowie mówią swoim ciężkim akcentem – podkreślił.
Dodał, że Amerykanów wręcz śmieszy, gdy ktoś, dla kogo angielski nie jest ojczystym językiem, próbuje mówić na siłę z amerykańskim akcentem, bo czują, że jest to sztuczne.
- Donald Trump mi nawet tak mówił ostatnio o kimś: patrz, jak się stara mówić, a on przecież nie jest Amerykaninem! - ujawnił Karol Nawrocki.
- W prawdziwej dyplomacji wszyscy mają przekonanie, że trzeba mówić w swoim języku. I tylko u nas panuje ten chory kompleks – podkreślił polski prezydent. - A to w ogóle nie o to chodzi: trzeba jechać, sprawy załatwiać i mówić swoje. I tyle.
źr. wPolsce24











