Tomasz Grodzki w końcu nie uciekł przed kamerą. Nagle padły słowa o... WOŚP!
Na korytarzu szczecińskiego sądu reporter stacji wPolsce24 zatrzymał Tomasza Grodzkiego, pytając go wprost o głośną aferę wokół Fundacji Pomocy Transplantologii i operacji w szpitalu w Zdunowie. Były marszałek Senatu bagatelizował swoją rolę: przekonywał, że choć założył fundację w latach 90., nigdy nią nie zarządzał ani nie był jej prezesem.
Pytany o to, czy wpłaty warunkowały lub przyspieszały zabiegi, polityk kategorycznie zaprzeczał.
Nikt nikogo nie zmuszał. Wpłacali tak, jak wpłacali na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, na setki innych fundacji w Polsce” – tłumaczył przed naszą kamerą Grodzki.
Gdy reporter przypomniał zeznania poszkodowanej kobiety, która mówiła wprost o uzależnieniu terminu operacji od wpłacenia pieniędzy (zamiast dwóch lat pacjentka miała czekać dwa miesiące), polityk stwierdził jedynie, że... nic o takich zeznaniach nie wie.
Czego dotyczy afera wokół Grodzkiego?
Przypomnijmy: sprawa dotyczy bulwersującego procederu korupcyjnego w Specjalistycznym Szpitalu im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie, którego Tomasz Grodzki był wieloletnim dyrektorem, a także założycielem Fundacji Pomocy Transplantologii.
-
Mechanizm omijania kolejek: Z ustaleń śledztwa wynika, że od pacjentów bariatrycznych (leczenia otyłości) żądano wpłat – najczęściej tzw. „cegiełek” w sztywnej kwocie 10 tys. zł – pod pozorem darowizn na rzecz fundacji. W zamian zabiegi, na które w ramach NFZ czekało się nawet do dwóch lat, miały być wykonywane w ekspresowym tempie (często w kilka tygodni).
-
Miliony na koncie fundacji: Według śledczych przez lata na konto fundacji wpłynęło ponad 2,3 mln zł od co najmniej 217 pacjentów. Aktem oskarżenia objęto w tej sprawie 30 osób, w tym współpracujących z Grodzkim lekarzy (m.in. ordynatora Krzysztofa K., oskarżanego o przywłaszczenie znacznych sum).
-
Zarzuty i chowanie się za immunitetem: Prokuratura zarzucała Tomaszowi Grodzkiemu, że to on był pomysłodawcą i inicjatorem całego mechanizmu oraz wskazał fundację jako podmiot przyjmujący wpłaty. Ponadto przeciwko niemu formułowano zarzuty dotyczące przyjmowania łapówek („kopert”) bezpośrednio od pacjentów w zamian za opiekę medyczną. Przez całą poprzednią kadencję Senat pod jego przewodnictwem blokował wnioski o uchylenie mu immunitetu, uniemożliwiając postawienie polityka w stan oskarżenia.
Choć po zmianie władzy w 2024 roku prokuratura Adama Bodnara wycofała wniosek o uchylenie immunitetu Grodzkiemu, przed sądem toczy się proces oskarżonych medyków, a sam senator musiał stawić się na sali jako świadek. Jak widać, w konfrontacji z niewygodnymi pytaniami niezależnych dziennikarzy jedynym argumentem byłego marszałka pozostaje umywanie rąk i zasłanianie się „dobroczynnością”.
źr. wPolsce24









