Największy "hit" systemu kaucyjnego! Nosisz butelki do sklepu? W „nagrodę” możesz dostać podwyżkę opłat za śmieci

Schemat jest prosty: do żółtych pojemników na osiedlach trafia znacznie mniej surowców wtórnych niż do tej pory. To, co dla środowiska brzmi jak dobra wiadomość, dla miejskich spółek oznacza gigantyczne dziury w budżecie. Z pojemników zniknęły bowiem najcenniejsze odpady – butelki PET oraz aluminiowe puszki, które do tej pory MPO mogły zyskowne sprzedawać.
Kraków i Olsztyn liczą straty. Idą w dziesiątki milionów
Jak ujawnia RMF FM, skala problemu jest porażająca, a przykłady z pierwszych miast pokazują zaledwie wierzchołek góry lodowej:
-
Kraków: Tutejsze Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania szacuje, że tylko w pierwszym półroczu funkcjonowania systemu zarobiło o 9,5 mln zł mniej. W analogicznym okresie ubiegłego roku spółka zebrała ok. 1000 ton cennego surowca, w tym roku – zaledwie połowę z tego (500 ton). Jeśli ten trend się utrzyma, do końca roku strata Krakowa sięgnie 20 milionów złotych.
-
Olsztyn: Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi odnotował spadek masy odpadów z tworzyw i metalu o 3,5 proc., co przekłada się na czystą stratę rzędu 650 tysięcy złotych.
Na utraconych przychodach ze sprzedaży surowców kłopoty się jednak nie kończą. Spółki komunalne biją na alarm: spadek ilości zbieranego plastiku oznacza, że gminy mogą pod koniec roku nie osiągnąć ustawowo wymaganych poziomów recyklingu. A to grozi im kolejnymi, wielomilionowymi karami nakładanymi przez państwo.
Genialny system: płać w sklepie, dopłać na rachunku za śmieci
Największy absurd całej sytuacji polega na tym, jak nowa rzeczywistość uderzy w kieszenie obywateli. Najpierw państwo zmusza nas do biegania do sklepów z woreczkami pełnymi butelek i puszek, by odzyskać wpłaconą przy kasie kaucję. Chwilę później te same miasta, które z powodu systemu kaucyjnego straciły dochody ze sprzedaży surowców, stoją przed koniecznością zasypania dziury budżetowej. A jedynym sposobem na jej załatanie może być... podniesienie mieszkańcom stawek opłat za wywóz śmieci.
– Widzimy, że system kaucyjny jest niestety kolejnym sposobem przerzucania kosztów produkcji opakowań na konsumenta i tracą na tym wszyscy, przede wszystkim nasi mieszkańcy – komentuje wprost prezydent Olsztyna Robert Szewczyk, cytowany przez RMF.
Brak ROP, czyli producenci umywają ręce
Samorządowcy i przedstawiciele miejskich spółek wskazują palcem źródło całego zamieszania: fatalnie zaprojektowane prawo. W Polsce wciąż nie wprowadzono tzw. Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP).
W krajach Zachodu to koncerny wprowadzające na rynek gigantyczne ilości plastiku płacą wysokie opłaty (sięgające nawet kilkuset euro za tonę) na pokrycie kosztów zagospodarowania odpadów. W Polsce koncerny problem mają z głowy, a rachunek wystawiono konsumentom i miejskim spółkom.
Kiedy podwyżki?
Krakowskie MPO uspokaja na razie, że utracone miliony nie oznaczają automatycznej, natychmiastowej podwyżki cen za wywóz śmieci – o tym decydują radni miejscy. Jednak brutalne realia finansowe dopadną samorządy po podsumowaniu rocznych wyników. Wygląda na to, że Polacy dostali w prezencie system, w którym nagrodą za segregowanie śmieci i noszenie butelek do automatów będzie wyższy rachunek za wywóz nieczystości.
źr. wPolsce24 za rmf24.pl









