Takich mocnych oskarżeń wobec "króla TVN-u" nikt jeszcze nie wysunął. Stanowski naprawdę to powiedział!

Wszystko zaczęło się od głośnego wywiadu w studiu Onetu, który miał być starciem gigantów, a okazał się – zdaniem Stanowskiego – festiwalem nieprawd. Twórca Kanału Zero twierdzi, że początkowo zbagatelizował część zaczepek, ale po głębszej analizie odkrył, że skala kłamstw jest porażająca.
„Okazało się, że wszystkie fakty, do których miałem się ustosunkować, zostały zmyślone. Nie jedno, nie dwa, tylko wszystkie”.
„Rosja wyzwala czy napada?” – anatomia manipulacji
Jednym z najmocniejszych zarzutów Wojewódzkiego była rzekoma prorosyjska narracja w Kanale Zero. Podczas wywiadu Wojewódzki atakował Stanowskiego pytaniem: „Rosja wyzwala czy napada? Tam pada takie pytanie w tym materiale. Ku***, jesteś z tego dumny?” - ironizował dziennikarz TVN-u.
Problem w tym, iż takie pytanie... nigdy nie padło z ust prowadzących. W materiale Marii Wiernikowskiej to rosyjska rozmówczyni mówiła o „wyzwalaniu”, na co dziennikarka odpowiedziała ironicznie: „Ale nas nie będziecie wyzwalać?”.
„W tym momencie mamy komplet kłamstw” – wylicza Stanowski. Na jego liście znalazły się m.in.:
- Zmyślona rozmowa z politykiem PiS o pieniądzach, które miały zasilać kanał ZERO
- Nieprawdziwy zarzut o wulgarnym nazwaniu kobiety
- Kłamstwo o zaproszeniu osoby negującej prawdę o Auschwitz
- Manipulacja tematem dziecka Doroty Wysockiej-Schnepf
Wojna o wielkie pieniądze i miliony widzów
Dla Krzysztofa Stanowskiego, choć oczywiście nie tylko dla niego, ten konflikt to coś więcej niż tylko personalna sprzeczka. To brutalna walka o rynek. Twórca Kanału Zero przypomina, że mówimy o ogromnym przedsięwzięciu, z kosztami rzędu 60 milionów złotych rocznie.
Pojawiły się nawet z jego strony oskarżenia o nieuczciwą konkurencję, która miała na celu zniszczenie jego biznesowej wiarygodności.
„Rywalizujesz poprzez cyniczne, zorganizowane kłamstwo. To nie była pogawędka przy piwie, to wywiad, który mógł mieć dla mnie fatalne konsekwencje biznesowe” – punktuje Stanowski.
Jego zdaniem Wojewódzki, zamiast rzetelnego dziennikarstwa, zaserwował widzom „ekwilibrystykę słowną” i „sfabrykowane kompromaty”, chcąc utopić konkurenta w zalewie fake newsów. Wszystko po to, żeby zniszczyć medialny projekt, który zagraża liderom medialnego rynku.
Hipokryzja „króla TVN-u”
Stanowski w ostrych słowach uderza też w wizerunek Wojewódzkiego jako moralizatora. Przypomina mu jego własne potknięcia: wyrok za nielegalną reklamę alkoholu, biznesową współpracę z Januszem Palikotem (skazanym za oszustwa finansowe) oraz zapraszanie gości o wątpliwej reputacji dla „zasięgów”.
„Jesteś emanacją mainstreamowego włazidupstwa. Jesteś zawsze dokładnie po tej stronie, po której wygodnie jest być” – podsumowuje Stanowski.
Według niego Wojewódzki atakując innych, „patrzy nie na nich, tylko w lustro”, stając się dokładnie tym, z czym rzekomo przez lata walczył.
Jedno jest więcej niż pewne. Wspomniany wywiad definitywnie zakończył „erę Wojewódzkiego” jako medialnego autorytetu. Wystarczy przejrzeć media społecznościowe, żeby się przekonać, iż słowa Stanowskiego, które padły pod koniec jego filmu są boleśnie prawdziwe:
„Jeśli kiedykolwiek będziesz przemawiał z pozycji autorytetu, wszyscy powinni pamiętać o tym, że nie masz już takiego prawa”.
Wielkiego Kuby Wojewódzkiego już nie ma.
Nawet ci, którzy kiedyś patrzyli na niego jak w obrazek, teraz widzą bolesny upadek dawnego giganta "wolnych mediów". Także dlatego, iż dziś istnieją już alternatywne, niezależne ośrodki medialne, które mogą jego narrację wypunktować, dokonując pełnej wiwisekcji kłamstw, które padły na tej czy innej antenie.
źr. wPolsce24 za X/YT/@KanalZeroPL








