„Śmiertelnie poważna sprawa”, a Tusk na spacerze. Szłapka i rzecznicy służb skompromitowani
Zaczęło się od podgrzewania atmosfery grozy. Rzecznicy władzy zapewniali przed kamerami, że sprawa zgłoszenia o zamachu jest „śmiertelnie poważna”. Z informacji wynikało, że drogą elektroniczną do Służby Ochrony Państwa, a następnie do policji, trafiło doniesienie o spisku z użyciem broni palnej i planowanym zabójstwie masowym. Bardzo szybko jednak rządowa wersja wydarzeń zaczęła przeczyć elementarnej logice.
Wiedział o 7:00, spacerował po Alejach o 8:18
Kluczowy dla rządowej narracji okazał się harmonogram poranka, który obnażył rzecznik rządu Adam Szłapka. W rozmowie z Polsat News przyznał on wprost, że premier Donald Tusk oraz wicepremier Kosiniak-Kamysz zostali poinformowani o śmiertelnym zagrożeniu już około godziny 7:00 rano.
Tymczasem zaledwie godzinę później – o 8:18 – Donald Tusk, zamiast podlegać nadzwyczajnym procedurom bezpieczeństwa i ewakuacji, w najlepsze spacerował na piechotę Alejami Ujazdowskimi w otoczeniu kamer i dziennikarzy. Odprawa ze służbami rozpoczęła się dopiero 20 minut później, a właściwe spotkanie formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo – dopiero o godzinie 11:00. Czy tak zachowuje się szef rządu, wobec którego istnieje realne, bezpośrednie ryzyko krwawego zamachu?
Ucieczka rzeczników i cenzura w likwidowanej TVP
Prawdziwa kompromitacja nastąpiła podczas briefingu prasowego. Rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński oraz rzeczniczka MSWiA nie potrafili – lub nie chcieli – odpowiedzieć na podstawowe pytania reporterów. Nie byli w stanie nawet ujawnić, czy zatrzymana osoba jest pełnoletnia, zasłaniając się mglistymi „trwającymi czynnościami”.
Gdy Samuel Pereira z telewizji wPolsce24 zaczął dopytywać o powody tej kuriozalnej tajemnicy oraz o to, czy cała sprawa nie jest po prostu próbą przykrycia gigantycznego skandalu wokół posła Michała Kołodziejczaka, rzecznik rządu rzucił nerwowe „bzdura” i ewakuował się z konferencji.
Co najbardziej znamienne, gdy pod adresem władzy zaczęły padać niewygodne pytania wPolsce24, rządowa telewizja w likwidacji po prostu... przerwała transmisję na żywo, chroniąc widzów przed zburzeniem misternie tkanego mitu o heroicznym udaremnieniu zamachu.
Ostatecznie Donald Tusk ogłosił w sieci „sukces”, dziękując policji za ujęcie podejrzanego. Po politycznym thrillerze pozostał jednak wyłącznie niesmak, farsa i kolejne dowody na to, że dla doraźnego przykrywania własnych afer obóz władzy nie zawaha się zagrać kartą narodowego bezpieczeństwa.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









