ROZMOWA WIKŁY. "Udało się nie zepsuć dzieła Lecha Kaczyńskiego"
Polityka cichnie w obliczu bohaterów
Ołdakowski, były poseł, obecnie określa siebie mianem "politycznego emeryta" i komentatora, dla którego powroty do polityki i rozstania z nią są niezwykle trudnym "rozwodem politycznej rodziny". Zaznacza jednak, że w obliczu rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego świat bieżących sporów się zatrzymuje. Powstańcy są dla niego fenomenem i jedyną grupą, która potrafi sprawić, że 1 sierpnia znikają podziały, a politycy od lewa do prawa wspólnie oddają im hołd.
Kto przejmie pałeczkę? Harcerze i weterani
W obliczu nieubłaganej biologii i odchodzenia świadków historii, Muzeum od lat przygotowuje się na moment, w którym zabraknie Powstańców. Kontynuatorami ich pamięci są potomkowie zrzeszeni w akcji "Korzenie pamięci" oraz weterani misji zagranicznych, którzy z naszywkami Polski Walczącej służyli poza granicami kraju.
Kluczowym pomostem międzypokoleniowym jest jednak harcerstwo. Dyrektor podkreśla, że harcerze są przedłużeniem etosu Armii Krajowej. To oni w praktyce ćwiczą odporność społeczną, samoorganizację i budowanie prawdziwych, niefizycznych relacji z drugim człowiekiem, co w dobie zagrożeń hybrydowych ma ogromne znaczenie. Zloty harcerskie w czasie rocznicy, gromadzące w tym roku aż siedem organizacji (w tym polonijnych), są dla Powstańców wzruszającym momentem, w którym widzą własne odbicie z czasów młodości.
Sukces misji Lecha Kaczyńskiego i dialog z młodymi
Ołdakowski, stojący na czele Muzeum od 22 lat, ocenia, że "udało się nie zepsuć tego, co Lech Kaczyński zaprogramował".
Muzeum stało się miejscem, które nie tylko oddaje hołd, ale angażuje tysiące wolontariuszy i inspiruje oddolne inicjatywy. Aby dotrzeć do najmłodszych, 50-letni zarząd Muzeum celowo nawiązuje współpracę z artystami (jak np. Błażej Król), którzy potrafią przetłumaczyć trudne dylematy historyczne na język współczesnej popkultury" - zauważa dyrektor.
W dobie cyfryzacji Muzeum stawia na autentyczność i wspieranie rodzimych twórców. Placówka celowo unika korzystania ze sztucznej inteligencji (AI) w pracach graficznych, aby nie zabierać miejsc pracy polskim artystom i nie oddawać zysków globalnym korporacjom. Sama wystawa stała pozostaje w dużej mierze niezmienna, traktując odwiedzających po partnersku – pozwala im samodzielnie wyciągać wnioski, co w kontekście toczącej się tuż za granicą wojny na wschodzie staje się jeszcze bardziej osobistym doświadczeniem.
Prawda historyczna i edukacja za granicą
Dyrektor Muzeum odniósł się również do fałszywego mitu o udziale wojsk ukraińskich w pacyfikacji Powstania, wyjaśniając, że były to wielonarodowe jednostki złożone z jeńców sowieckich, m.in. Gruzinów czy Azerów. Zauważył jednocześnie, że współcześni Ukraińcy mieszkający w Warszawie stosunkowo rzadko odwiedzają Muzeum, gdyż oglądanie zburzonego miasta i wojennych ruin jest zbyt bolesne i bliskie ich obecnym doświadczeniom.
Ważnym elementem działalności placówki jest też misja zagraniczna, w tym niedawne otwarcie wystawy w Czerwonym Ratuszu w Berlinie.
Wiedza Niemców o Powstaniu Warszawskim jest wciąż znikoma – wielu z nich nie ma pojęcia o skali egzekucji ani o samym fakcie zrywu, co sprawia, że edukowanie niemieckiego społeczeństwa pozostaje absolutnym priorytetem - przekonuje Ołdakowski.
Dyrektor zaapelował na koniec o włączanie się w obchody rocznicowe nie tylko w samej Warszawie, ale i w innych miastach Polski, gdzie lokalne inicjatywy kultywują ideę Powstania Warszawskiego jako ogólnopolskiego, zbrojnego ramienia demokratycznego państwa.
Cała rozmowa w materiale wideo.
źr. wPolsce24











