ROZMOWA WIKŁY. Tusk niszczy sojusz z USA i torpeduje polskie bezpieczeństwo? Porażające kulisy polityki rządu 13 grudnia
Na antenie telewizji wPolsce24 w programie „Rozmowa Wikły” padły mocne i jednoznaczne oceny dotyczące obecnego stanu polskiej polityki obronnej i międzynarodowej. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Kurzejewski w rozmowie z redaktorem Marcinem Wikłą obnażył mechanizmy, które w ostatnich miesiącach paraliżują kluczowe relacje z naszym najważniejszym sojusznikiem – Stanami Zjednoczonymi.
Sabotaż relacji z Waszyngtonem
Sednem polskiej racji stanu w obliczu zagrożenia ze Wschodu jest trwała, zwiększona obecność amerykańskich wojsk na terenie Rzeczypospolitej. W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy wynegocjowano strategiczne porozumienia, ulokowano w Polsce dowództwo V Korpusu US Army i sprowadzono tysiące żołnierzy. Dziś – jak alarmują politycy opozycji – te osiągnięcia stają pod znakiem zapytania przez destrukcyjne działania Donalda Tuska.
Według Kurzejewskiego mamy do czynienia z „długotrwałym procesem sabotowania” ustaleń i relacji, które z administracją amerykańską buduje Pałac Prezydencki. Źródła tej destrukcji są dwa:
-
Osobiste antypatie Donalda Tuska, który otwarcie demonstruje niechęć wobec Donalda Trumpa i przedkłada własne emocje nad strategiczny interes państwa.
-
Całkowita uległość wobec Brukseli, forsującej koncepcję tzw. „autonomii strategicznej” i budowy europejskich alternatyw wobec NATO, co w praktyce oznacza wypychanie Amerykanów ze Starego Kontynentu i drastyczne osłabienie wschodniej flanki.
Kurzejewski nie krył ostrych słów, wskazując, że systemowe blokowanie i opieszałość w operacjonalizacji porozumień z USA nosi wręcz znamiona zdrady stanu.
Gra strachem zamiast realnej obrony
Zamiast finalizować strategiczne kontrakty zbrojeniowe – takie jak zapowiadane zakupy wyrzutni HIMARS o zasięgu do 300 km czy rozwój dywizjonów przeciwlotniczych na ścianie wschodniej – obecna władza oferuje Polakom polityczny teatr. Wstrzymano lub opóźniono kluczowe inwestycje jednostek wojskowych w rejonach takich jak Janów Lubelski, Poniatowa czy Sobieszyn. Wciąż brakuje także zaktualizowanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego.
Jak zauważył gość wPolsce24, Donald Tusk regularnie ucieka się do socjologicznego „efektu flagi” – celowo eskaluje poczucie zagrożenia i straszy społeczeństwo wojną, by skupić wyborców wokół swojego gabinetu, lecz za tą narracją nie idą żadne twarde czyny wzmacniające obronność. Symbolem chaosu i dyletantyzmu stały się kompromitacje Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które w kuriozalnych alertach myliło województwa, wysyłając mieszkańcom Lubelszczyzny ostrzeżenia o rzekomym zakończeniu ataków rakietowych na Ukrainie, podczas gdy brak jest podstawowej infrastruktury schronowej czy rzetelnych procedur dla ludności cywilnej.
Kosiniak-Kamysz pod butem premiera
W programie zwrócono również uwagę na całkowitą niesamodzielność wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Szef PSL, wysyłany za ocean w charakterze „sondy”, w ocenie komentatorów jest politykiem ubezwłasnowolnionym przez Donalda Tuska, niezdolnym do podjęcia jakiejkolwiek suwerennej decyzji bez zgody lidera Platformy. Co gorsza, w ramach koalicyjnych rozgrywek PSL bywa celowo osłabiane i „grillowane” przez aparat rządowy, stając się zderzakiem dla niepopularnych posunięć.
Wszystko to układa się w spójny, lecz dramatyczny obraz: Donald Tusk, skupiony na wewnętrznych polowaniach na czarownice i ślepej wierności brukselskim wytycznym, krok po kroku demontuje fundamenty bezpieczeństwa, które z mozołem budowano przez ostatnie lata. Polacy coraz wyraźniej widzą, że obecny sternik rządu nie buduje tarczy chroniącej Polskę, lecz rozbija sojusze, na których opiera się nasza niepodległość
źr. wPolsce24









