ROZMOWA WIKŁY. Skandal dyplomatyczny w Rzymie i cyniczna gra rządu. Minister Kolarski obnaża hipokryzję ekipy Tuska
W rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie Telewizji wPolsce24, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski bezlitośnie wypunktował "bezczelną propagandę" i dwulicowość obecnego obozu władzy.
Zaklinanie rzeczywistości na grobach bohaterów
Podczas uroczystości na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino doszło do niezwykle niezręcznego zgrzytu dyplomatycznego. Organizatorzy z podległego rządowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych dwukrotnie z premedytacją nazwali Ryszarda Schnepfa "ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej we Włoszech". Tymczasem, jak przypomniał minister Kolarski, Schnepf jest jedynie kierownikiem placówki w randze chargé d’affaires, a od nazywania go ambasadorem przez urzędników nikt ambasadorem się nie staje.
Zgodnie z polską Konstytucją, wyłączne prawo do powoływania i odwoływania ambasadorów ma prezydent. Minister wprost nazwał te działania rządu "politycznym manifestem" oraz "złośliwością" ze strony osób, które nie potrafią pogodzić się z polską rzeczywistością prawną i uprawnieniami głowy państwa.
Ten incydent to tylko wierzchołek góry lodowej. Kryzys dyplomatyczny wywołany przez rząd Tuska trwa od wiosny 2024 roku, kiedy to z niewiadomych przyczyn odwołano ponad 50 doświadczonych, polskich dyplomatów. Jedynym powodem tej czystki był fakt, że fachowcy ci zostali powołani przez prezydenta Andrzeja Dudę i nie należeli do partyjnego aktywu nowej władzy. W efekcie w wielu kluczowych stolicach brakuje dziś polskich ambasadorów, z czego rząd Donalda Tuska nic sobie nie robi.
Międzynarodowy autorytet prawicy kontra błędy rządu
Mimo wewnątrzpolitycznych ataków, relacje międzynarodowe budowane przez konserwatywnych polityków pozostają silne. Włochy są tego doskonałym przykładem – niezwykle serdeczne przywitanie konserwatywnej premier Giorgii Meloni z polskim prezydentem stało się wręcz "wiralem" w sieci. Wynika to ze wspólnego, prawicowego spojrzenia na politykę europejską oraz z konieczności budowania bliskich, transatlantyckich relacji obronnych na przekór unijnemu establishmentowi.
Tymczasem obóz Donalda Tuska prowadzi, jak określił to Kolarski, "perfidną propagandę", próbując obarczyć prezydenta winą za własne zaniedbania w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Premier próbuje zrzucić odpowiedzialność za wstrzymanie rotacji amerykańskich wojsk w Polsce na rzekome działania prezydenta, podczas gdy koincydencja czasowa wskazuje raczej na fatalny w skutkach wywiad, jakiego sam Tusk udzielił dziennikowi "Financial Times".
Jak zauważył prezydencki minister, ewentualne polityczne rozmowy na najwyższym szczeblu w USA może wesprzeć prezydent, który otrzymał zapewnienia od Donalda Trumpa o niezmniejszaniu amerykańskiego kontyngentu.
Oszustwo na granicach i ideologiczna hipokryzja
Kolejnym dowodem na cynizm rządu jest kwestia bezpieczeństwa granic. Z okazji niedawnego Święta Straży Granicznej, obóz władzy bezczelnie przypisywał sobie zasługi w ochronie państwa, atakując przy tym prawicę. Kolarski dobitnie przypomniał, że to rząd Zjednoczonej Prawicy i poprzedni prezydent Andrzej Duda twardo stanęli po stronie mundurowych podczas hybrydowego ataku Putina i Łukaszenki, chroniąc Polskę przed falą migrantów.
W tym samym czasie współpracownicy ówczesnego lidera opozycji, Donalda Tuska, kontestowali obronę granic, wpisując się w nieodpowiedzialną politykę "otwartych drzwi" Angeli Merkel z 2015 roku.
Hipokryzja premiera według Kolarskiego sięga zresztą o wiele głębiej. Niedawno w Watykanie kreował się on na polityka konserwatywnego, jednomyślnego z papieżem. Zaraz po powrocie z Rzymu ten sam polityk zaczął pędzić swój rząd do legalizacji tzw. małżeństw jednopłciowych, a wcześniej groził wyrzuceniem z list wyborczych każdemu, kto nie poprze aborcji.
- Donald Tusk jest gotowy powiedzieć wszystko, co w danym momencie działa na ludzi – podsumował minister Kolarski, dodając, że jego jedynym, nadrzędnym celem pozostaje permanentna walka z obozem prawicy i prezydentem.
Prawdziwe lekcje z Monte Cassino
Na tle tych małostkowych, politycznych gier rządu, niezwykle mocno wybrzmiewa przesłanie płynące z samego Monte Cassino. Dla Polski nie jest to tylko miejsce przeszłości, lecz wielkie zobowiązanie dla naszej tożsamości. Żołnierze gen. Andersa walczyli o wolną Polskę, której sami nie doczekali, stając się dla nas niedoścignionym wzorem.
W obliczu wojny za naszą wschodnią granicą przesłanie to jest aktualne jak nigdy wcześniej. Minister Kolarski przypomniał kluczową prawdę:
"Możemy mieć wielką armię, silną armię, świetnie wyposażoną, ale tylko wtedy, kiedy będziemy chcieli żyć w wolnej Polsce".
Obecność młodych ludzi i harcerzy u boku prezydenta na szlaku walk daje nadzieję, że to zobowiązanie wobec wolnej, suwerennej Polski wciąż żyje w kolejnych pokoleniach – niezależnie od tego, jak bardzo obecny rząd stara się tę suwerenność i dumę zakrzyczeć swoją propagandą.
źr. wPolsce24











