ROZMOWA WIKŁY. „Dla Tuska liczy się tylko polityczny szantaż”
Ostatnie wydarzenia w polskich szkołach wywołały falę niepokoju wśród Polaków. Doniesienia o brutalnych atakach i napiętej atmosferze w placówkach oświatowych natychmiast stały się jednak paliwem dla koalicji rządzącej. Jak wskazywano w programie, obóz Donalda Tuska zamiast skupić się na realnych przyczynach problemu, podjął próbę narzucenia opinii publicznej rozwiązań uderzających w wolność słowa.
Cenzura zamiast dyscypliny i bezpieczeństwa
Michał Wawer w rozmowie z Marcinem Wikłą zwrócił uwagę, że problem agresji wśród młodzieży ma o wiele głębsze podłoże niż to, co próbuje suflować rządowa propaganda.
Na pewno kwestia w ogóle upadku dyscypliny w szkołach jest czymś, co również w tym kontekście trzeba brać pod uwagę. (...) Natomiast wydaje mi się, że jednak na pierwszym miejscu wysuwa się internet i media społecznościowe” – podkreślił polityk Konfederacji.
Poseł zauważył, że wieloletni proces rozmontowywania autorytetu nauczyciela i obniżania wymagań prowadzi do utraty punktów odniesienia przez młodych ludzi. Reakcja rządu na ten kryzys została jednak oceniona jako skrajnie instrumentalna.
Wszystkie te tragedie szkolne zostały momentalnie, w ciągu dosłownie kilku godzin, przez Platformę Obywatelską przekute w narzędzie polityczne. Narzędzie polityczne, narzędzie szantażu do tego, żeby zmusić opozycję, zmusić prezydenta do akceptacji cenzury internetu” – mówił Wawer.
Jak dodał:
Zawsze cenzura jest oficjalnie wprowadzana w obronie dzieci, w obronie ludzi. (...) Opowiadamy się dalej przeciwko cenzurze internetu i apelujemy do prezydenta (...) o zawetowanie tej ustawy”.
Kto ma prawo do obrony?
W programie poruszono także kwestię prawa obywateli do samoobrony oraz absurdalnych zarzutów stawianych głowie państwa, którą lewicowo-liberalne media i politycy obozu władzy oskarżają o „promowanie kultu siły”.
Nie da się tak ograniczyć dostępu do broni, żeby potencjalny zbrodniarz nie miał dostępu do jakichś niebezpiecznych narzędzi. (...) To, czego my potrzebujemy, żeby się przed przestępcami obronić, to dostępu dla uczciwych, dobrych ludzi. Dostępu do broni (...) i umiejętności posługiwania się nią” – argumentował poseł Konfederacji.
Wawer odniósł się także do głośnego nagrania ze wspólnego treningu bokserskiego prezydenta z legendarnym Mannym Pacquiao na Filipinach, które wywołało wściekłość na lewicy.
To jest właśnie sport, który uczy tego, w jaki sposób nad tą przemocą zapanować, w jaki sposób bronić samego siebie, w jaki sposób bronić innych. (...) Źli ludzie używający przemocy będą zawsze, a to po stronie dobrych ludzi jest obowiązek tego, żeby się uczyć stosowania również siły, żeby się uczyć tego, w jaki sposób obronić siebie i innych” – ocenił polityk.
Taśmy Kołodziejczaka obciążeniem dla Tuska
Trzecim kluczowym wątkiem rozmowy były ujawnione nagrania z udziałem Michała Kołodziejczaka, wiceministra rolnictwa i bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Wstrząsające materiały, na których padają oskarżenia o narkotyki i przemoc, stawiają w bardzo trudnym położeniu całe kierownictwo Platformy Obywatelskiej.
Marcin Wikła przypomniał zachwyty Donalda Tuska nad liderem AgroUnii z czasu kampanii wyborczej. Michał Wawer nie miał wątpliwości, że cała ta polityczna układanka od początku opierała się na cynizmie:
Michał Kołodziejczak (...) wykonał zwrot o 180 stopni, wchodząc na listy jednej z największych partii i przytulając się do Donalda Tuska na scenie. No to już w tym momencie było widać, że to jest człowiek bardzo cyniczny, gotowy po prostu odrzucić jakieś swoje poglądy i ideały”.
Polityk Konfederacji podkreślił, że to także potężna rysa na wizerunku samego szefa rządu:
Dla Donalda Tuska będzie, mam nadzieję, ciągnął się przez długi czas ten cyniczny manewr (...) długo będzie kojarzył się z takim politycznym przekupstwem. Przyciągał do siebie człowieka, z którym nic światopoglądowo nie miał wspólnego. (...) Było to całkowicie cyniczne i ostatecznie wybuchło w twarz obu panom” – podsumował Wawer.
Sprawa taśm i bezradność koalicji w kluczowych obszarach pokazują, że doraźne kalkulacje i sojusze z ludźmi bez zaplecza ideowego stają się dla rządu coraz większym obciążeniem.
źr. wPolsce24









