Polska

"Rząd nie ma sobie nic do zarzucenia”. Festiwal arogancji władzy i ucieczka od odpowiedzialności za bezpieczeństwo Polaków

opublikowano:
Seria dramatycznych incydentów, brutalny atak nożowniczki w Warszawie, chaos informacyjny i panika wśród rodziców, a w odpowiedzi… urzędniczy samozachwyt. Postawa rządzących w obliczu ostatnich wydarzeń dobitnie pokazuje, jak wygląda zarządzanie państwem w wykonaniu koalicji: zero samokrytyki, przerzucanie winy na Prezydenta i bezradność maskowana propagandą sukcesu.

W ostatnich dniach opinią publiczną wstrząsnęły niepokojące zdarzenia – m.in. na warszawskiej Pradze przy ul. Mińskiej doszło do ataku nożowniczki na terenie uczelni, w wyniku którego ranna została młoda kobieta. Do tego dochodzą wcześniejsze incydenty w szkołach i placówkach oświatowych w innych częściach kraju. W miastach takich jak Płock rodzice w obawie o życie i zdrowie dzieci masowo decydowali o pozostawieniu ich w domach.

Jak na kryzys poczucia bezpieczeństwa reagują przedstawiciele władzy? Wypowiedzi polityków obozu rządzącego można podsumować jednym zdaniem: rząd nie ma sobie nic do zarzucenia.

Propaganda zamiast prewencji

Podczas gdy obywatele oczekują twardych gwarancji bezpieczeństwa, ze strony resortów słyszymy zapewnienia o „szybkich i adekwatnych” reakcjach. Ministerstwa wolą mówić o przyszłych programach edukacyjnych i zapowiedziach ustawowych niż uderzyć się w pierś i odpowiedzieć na kluczowe pytania o stan prewencji.

Na ten rażący dysonans zwraca uwagę Kancelaria Prezydenta. W programie telewizji wPolsce24 doradca Prezydenta RP, Szymon Stachowiak, wskazał na fundamentalne zaniechania po stronie rządu. Jak przypomniał, pytania o brak działań wyprzedzających są w pełni uzasadnione:

Musimy zadać sobie szereg pytań, co się działo wcześniej. Dlaczego zbagatelizowany został raport szefa ABW przedstawiony pół roku temu? Dlaczego zostało zlikwidowane Centrum Prewencji Terrorystycznej w ABW w 2024 roku? Na te pytania chcemy jak najszybciej poznać odpowiedź – gdzie była prewencja w tym wszystkim?” – pytał Stachowiak.

Zamiast rzetelnej analizy własnych błędów, koalicja rządząca sięga po sprawdzony manewr: atak na Pałac Prezydencki. Forsowana narracja, jakoby za wszelkie problemy odpowiadały prezydenckie weta, w ocenie przedstawicieli Kancelarii Prezydenta jest niczym innym jak cynicznym „tańcem na trumnach” i próbą odwrócenia uwagi od dziurawego systemu bezpieczeństwa.

Polacy tracą zaufanie

Sytuacja jest poważna, ponieważ brak spójnej polityki bezpieczeństwa i bagatelizowanie zagrożeń hybrydowych bezpośrednio uderzają w zaufanie obywateli do instytucji państwa. Gdy z jednej strony zamyka się wyspecjalizowane komórki antyterrorystyczne, a z drugiej uspokaja opinię publiczną pustymi frazesami, trudno się dziwić, że Polacy czują się pozostawieni sami sobie.

Bezpieczeństwo polskich rodzin i dzieci w szkołach nie może być polem do politycznych gierek i przerzucania odpowiedzialności. Rządzący muszą zrozumieć, że sprawowanie władzy to przede wszystkim odpowiedzialność – zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja staje się kryzysowa. Dziś jednak zamiast odpowiedzialności Polacy otrzymują arogancję i komunikat: „wszystko zrobiliśmy dobrze”. Pytanie tylko, czy ktokolwiek poza samym rządem jeszcze w to wierzy.

źr. wPolsce24

Polska

Tusk nie radzi sobie z presją? Dziwne zachowanie, skandaliczne słowa i chaos na niedzielnej odprawie

opublikowano:
Dziwne zachowanie premiera na odprawie
Dziwne zachowanie premiera na odprawie (fot. wPolsce24)
Niedzielna odprawa w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miała pokazać stanowczość rządu w obliczu ostatnich niepokojących incydentów w polskich szkołach. Zamiast konkretnej strategii i opanowania Polacy zobaczyli jednak chaotyczny spektakl, niespójne wypowiedzi i kolejną próbę uprawiania polityki na strachu rodziców. Premier Donald Tusk, plącząc się w słowach i szukając kozła ofiarnego, po raz kolejny postanowił uderzyć w środowiska konserwatywne.
Polska

Jak z afery wokół Kołodziejczaka zrobiono spisek z Pegasusem? Zamiast rozliczenia polityka KO, media zaczęły mówić o... PiS-ie

opublikowano:
Michał Kołodziejczak
Zaskakująca teoria wokół nagrań Kołodziejczaka. (fot. Fratria/ Liudmyla Kazakova)
Wczoraj opinię publiczną wstrząsnął materiał Kanału Zero o pośle KO Michale Kołodziejczaku, który miał między innymi - wedle relacji jego byłych współpracownic - grozić im, stosować przemoc, jedną z nich nakłaniać do brania narkotyków. Ta sprawa kompromituje samego Kołodziejczaka, jak i KO, która przygarnęła do siebie tego typu człowieka. Jednak dwie publicystki - Eliza Michalik i Dominika Wielowieyska - w całej sprawie zaczęły się dopatrywać... winy PiS-u!
Polska

Niemieckie media dały sygnał, polski rząd działa. Szykują przejęcie NBP i polskiego złota

opublikowano:
2489729_4
Odsunięcie prezesa Narodowego Banku Polskiego i przejęcie zgromadzonych rezerw złota stały się osią politycznego sporu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości alarmują, że scenariusz ten został nakreślony wcześniej na łamach zagranicznej prasy. Co dokładnie pisano w Niemczech o polskich zasobach?
Polska

Zarzekał się, że nie brał narkotyków. Rok później Kołodziejczak usłyszał te słowa: „Podawałeś mi narkotyki”

opublikowano:
2489713_3
Poważne oskarżenia dotyczące przemocy oraz zmuszania do zażywania narkotyków wywołały burzę wokół posła i byłego wiceministra Michała Kołodziejczaka. Podczas gdy jeszcze rok temu polityk stanowczo zapewniał publicznie, że nie ma nic wspólnego z używkami, opublikowane materiały Kanału Zero prezentują zupełnie inny obraz sytuacji.
Polska

Walka o stołki bez hamulców. Kosiniak-Kamysz grozi całemu Sejmowi

opublikowano:
Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski
PSL nie odpuszcza i chce zniesienia dwukadencyjności. (fot. PAP/Paweł Supernak)
Polskie Stronnictwo Ludowe nie zamierza odpuszczać w kwestii zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Szef ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz, zapowiedział, że w przypadku braku poparcia dla tej zmiany, PSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów.
Polska

Szaleńczy rajd 59-latki na Podhalu! Zobacz, jak Land Rover demoluje stację paliw

opublikowano:
Radiowóz policyjny i zdjęcie ze zdarzenia na stacji paliw
Kobieta została zatrzymana po tym, jak zdemolowała stację paliw. (fot. pexels/ screen z Faceboo/Dziennik Śledczy)
Spokojny sobotni poranek na Podhalu zamienił się w sceny niczym z filmu akcji. 59-letnia kobieta kierująca czarnym Land Roverem doprowadziła do serii niebezpiecznych zdarzeń w Nowym Targu i Białce Tatrzańskiej. Taranowała stacje paliw, niszczyła zaparkowane auta, a na koniec wjechała w policyjny radiowóz.