Krwawy terror w Rijadzie. Huti uderzają w cywilne lotnisko, Trump nie wyklucza odwetu

Pocisk uderzył bezpośrednio w infrastrukturę portu lotniczego, wywołując potężną eksplozję i panikę wśród podróżnych. Bilans jest tragiczny: śmierć poniosło co najmniej 12 osób, a 309 odniosło obrażenia. Wielu rannych w stanie krytycznym ewakuowano śmigłowcami do saudyjskich szpitali.
Ofiarami barbarzyńskiego uderzenia padli cywile z różnych zakątków świata – poza Saudyjczykami zginęli bądź ucierpieli m.in. obywatele USA, Egiptu, Jordanii, Syrii, Sudanu i Bangladeszu.
Bezkompromisowa reakcja Waszyngtonu. Trump: „To nie do zaakceptowania”
Wydarzenia w Rijadzie natychmiast wywołały stanowczą reakcję amerykańskiej administracji. Prezydent Donald Trump w jednoznacznych słowach potępił sprawców masakry, określając uderzenie jako „coś strasznego” i działanie, które „nie może być zaakceptowane”.
Zapytany przez dziennikarzy o to, czy Waszyngton zdecyduje się na dołączenie do operacji militarnej przeciwko rebelii Huti, Trump nie pozostawił złudzeń:
Być może. Przyjrzymy się tej kwestii – zapowiedział amerykański prezydent.
Równie twardy sygnał wysłał sekretarz stanu Marco Rubio, akcentując śmierć Amerykanina w zamachu:
„Te godne potępienia ataki świadczą o jawnym lekceważeniu życia niewinnych cywilów. Muszą natychmiast ustać” – podkreślił szef dyplomacji USA, deklarując pełną solidarność z Rijadem.
Islamski radykalizm paraliżuje szlaki komunikacyjne
Sobotni nalot to już trzecie uderzenie w stołeczny port w ciągu zaledwie jednego tygodnia. Rebelianci bezprawnie ogłosili saudyjską przestrzeń powietrzną „strefą działań wojennych”, terroryzując międzynarodowe linie lotnicze. Ruch nad stolicą został sparaliżowany, a rejsy odwołują m.in. Etihad Airways czy Qatar Airways. Dyplomaci z USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec wzywają swoich obywateli do natychmiastowego opuszczenia zagrożonych rejonów.
Eskalacja nie jest przypadkowa – nasiliła się po tym, jak sprzymierzone z koalicją arabską siły rządowe Jemenu przeszły do zdecydowanej ofensywy przeciwko terrorystom. Huti, czując presję na froncie, po raz kolejny sięgnęli po metodę terroru asymetrycznego: uderzenia w obiekty cywilne, węzły naftowe i porty lotnicze.
W obliczu rosnącego zagrożenia dla bezpieczeństwa globalnego i stabilności szlaków energetycznych, cierpliwość Waszyngtonu oraz państw Zatoki Perskiej wyraźnie się wyczerpuje. Wszystko wskazuje na to, że odpowiedź wolnego świata wobec bojówek destabilizujących region będzie musiała być bezwzględna i zdecydowana.
źr. wPolsce24









