ROZMOWA WIKŁY. Buda: boję się o lekarza, który poinformował o aferze w szpitalu. Powinien mieć ochronę!
Młody, niedoświadczony lekarz otrzymał z nadania politycznego "swój folwark" tylko dlatego, że był "mierny, ale wierny" i zorganizował na oddziale szybką ścieżkę dla kolesi z partyjną legitymacją. Ta przerażająca sytuacja obnaża prawdziwe, zdemoralizowane oblicze warszawskiego ratusza kierowanego przez Rafała Trzaskowskiego i całego zaplecza politycznego Donalda Tuska".
Polityczny parasol i "wygłodniała szarańcza"
Jak zauważa europoseł Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Buda, to nie jest zwykły błąd medyczny, to tragedia z ogromnym politycznym zapleczem.
Pytanie jest po prostu takie, dlaczego to się mogło wydarzyć? Ja naprawdę nie znajduję żadnej innej odpowiedzi niż to, że ten parasol ochronny pana Kierwińskiego nad tym człowiekiem był tak duży, że on w zasadzie mógł pozwolić sobie na wszystko" – diagnozuje poseł wprost.
To właśnie Marcin Kierwiński, według słów Budy, pociąga za sznurki w stolicy, zatrudnia, zwalnia i kieruje całym miastem, podczas gdy Rafał Trzaskowski jest od niego całkowicie zależny. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości nie przebiera w słowach, oceniając działania obecnego rządu.
Szarańcza polityczna opanowała, wygłodniała, opanowała państwo w różnych sektorach i zatrważające jest to, że dotyczy to służby zdrowia".
Polityk kategorycznie domaga się pociągnięcia do odpowiedzialności najwyższych urzędników, w tym rezygnacji Trzaskowskiego i dymisji Kierwińskiego, zaznaczając, że "oni muszą być podsądnymi w tej sprawie".
Mafijne metody i zagrożenie dla sygnalisty
Wiarygodność całej sprawie nadaje fakt, że alarm podniósł świadek wydarzeń – były ordynator i doświadczony chirurg z 20-letnim stażem, który ryzykując własną karierę, chciał przerwać ten zbrodniczy proceder. W nagrodę za swoją obywatelską postawę i wierność przysiędze Hipokratesa... został zwolniony z pracy. Waldemar Buda bije na alarm, ostrzegając, że w państwie opanowanym przez układ, życie tego odważnego lekarza może być dziś zagrożone.
To jest początek końca rządu tej władzy i ona zrobi wszystko, żeby to ten koniec wydłużyć, opóźnić albo uniemożliwić. Jestem przekonany, że dojdzie do jakiś dramatycznych sytuacji wobec tego człowieka" – ostrzega polityk PiS, apelując o natychmiastowe objęcie lekarza państwową ochroną. Władza Donalda Tuska, jak podkreśla Buda, "gra o wszystko" i "są gotowi zrobić naprawdę wszystko".
Pycha kroczy przed upadkiem: od wepychania się do kolejki po szczucie na dziennikarzy
Sprawa warszawskiego SOR-u to drastyczny, ale nie jedyny przykład arogancji tzw. "Koalicji 13 grudnia". Europoseł Buda przypomina bezczelne zachowanie posłanki Pępek, która wepchnęła się bez kolejki na badanie w szpitalu w Żywcu, a następnie publicznie twierdziła, że powinno się jej za to dziękować.
Jaki jest stan mentalny tych ludzi? (...) oni dzisiaj pomimo jakby afery na skalę światową oni uważają, że trzeba im podziękować, że oni korzystają z tych przywilejów. (...) nie można zrobić nic innego jak tych ludzi wysłać na śmietnik historii po prostu" – ripostuje Buda.
Ta sama buta cechuje posła Roberta Kropiwnickiego – posiadacza kilkunastu mieszkań, który obecnie zajmuje się fotografowaniem legitymacji niezależnych dziennikarzy Telewizji w Polsce 24, próbując ich zastraszyć. Według Budy, Kropiwnicki zachowuje się jak "król i władca życia", uważając, że po prostu "może wszystko".
Europoseł z goryczą konstatuje: "Doprowadziliśmy państwo polskie do stanu Białorusi, ciągle kopiemy"
Na kolanach przed Ukrainą
Ten sam antypolski układ, który dręczy obywateli w kraju, kompromituje naszą ojczyznę na arenie międzynarodowej. Waldemar Buda punktuje bezczynność Donalda Tuska wobec skandalicznego zachowania strony ukraińskiej, która jawnie ignoruje konferencję w Gdańsku. Europoseł pochwalił za to jednoznaczną, patriotyczną postawę prezydenta Polski, Karola Nawrockiego. Tusk tymczasem nie staje "po stronie interesu polskiego kompletnie".
Polski rząd – przekonuje Buda – powinien postawić sprawę jasno: "jak tak dalej będą się polskie sprawy w mniemaniu Ukrainy rozwijać to my będziemy blokować wejście Ukrainy do Unii Europejskiej".
Oni już nie mają mandatu do rządzenia!
Jak podsumowuje Waldemar Buda, Polacy przejrzeli na oczy. Od koalicji rządzącej odwraca się elektorat, a poparcie z ponad 50% spadło poniżej 40%. Z rządem zostali tylko najbardziej zradykalizowani wyznawcy, kierujący się wyłącznie obsesyjnym "myśleniem antypaństwowym" i ślepą nienawiścią do Prawa i Sprawiedliwości.
Dzisiaj powinni wykonywać czynności tylko administracyjne w Polsce, bo nie mają mandatu do rządzenia" – kończy jednoznacznie Waldemar Buda.
Czas uśmiechniętej koalicji nieubłaganie dobiega końca, a po drodze pozostają jedynie zrujnowane instytucje, polityczne folwarki i ludzkie dramaty, które nigdy nie powinny mieć miejsca w cywilizowanym kraju.
źr. wPolsce24








