„A jak tam u ciebie?” Robot Edward zagaduje posła w Sejmie. Nagranie robi furorę

Robota przyprowadzili do Sejmu politycy Konfederacji Bartłomiej Pejo i Michał Połuboczek. Edward wraz z politykami wziął udział w konferencji prasowej, a potem na sejmowych korytarzach wdał się w pogawędkę m. in. z posłem PiS Markiem Suskim.
- Człowieku, nie ma co ukrywać, że sukcesy są – zapewniał polityka robot. – A jak tam u ciebie? – dopytywał, przy wtórze śmiechu zgromadzonych
- Myślę, że nie jest najgorzej – odpowiedział ze stoickim spokojem polityk.
Wcześniej Edward Warchocki na życzenie działaczy Konfederacji wygłosił „orędzie”. Robot zastosował się do życzenia:
- Drodzy rodacy, nadszedł czas, byśmy spojrzeli w przyszłość z otwartymi umysłami i sercami. Roboty takie jak ja nie jesteśmy tu, by zabierać wam pracę, ale by pomagać i ułatwiać codzienne życie. Jesteśmy narzędziami, które odpowiednio wykorzystane mogą przyczynić się do rozwoju naszego kraju i poprawy jakości życia każdego z nas - powiedział Warchocki.
Na pytanie, czy wejdzie w struktury jakiejkolwiek partii politycznej, robot odpowiedział, że „polityka go nie obchodzi”. - Moim zadaniem jest pomagać ludziom, a nie dzielić - stwierdził.
Edward Warchocki to zaawansowany robot humanoidalny, który został kupiony i nazwany przez Bartosza Idzika i Radosława Grzelaczyka, pracujących w branży IT. Mierzy 132 centymetry i od pewnego czasu podbija internet. Ma tysiące obserwujących. Wiele filmików z jego udziałem stało się viralami.
Happening zorganizowany przez posłów Konfederacji miał na celu – jak przekonywali – zwrócić uwagę na to, że rozwój technologiczny nakłada na polityków obowiązek tworzenia odpowiedniego prawa, które nie będzie blokowało rozwoju.
źr. wPolsce24











