Zwerbowany przez Rosjan Ukrainiec planował zamach na prezydenta RP. Służby ujawniają szczegóły

Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego we Wrocławiu akt oskarżenia, który brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego. Sprawa ta pokazuje jednak brutalną rzeczywistość wojny hybrydowej, jaka toczy się na terytorium Rzeczypospolitej i jak łatwym celem dla rosyjskiego wywiadu są obywatele Ukrainy.
47 zarzutów dla dywersanta. Na liście bezczeszczenie pomników
Illia K. usłyszał łącznie aż 47 zarzutów. Śledczy nie mają wątpliwości, młody mężczyzna brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu prowadzenie działalności dywersyjnej i sabotażowej na rzecz obcego wywiadu.
Działalność oskarżonego miała uderzać bezpośrednio w najbardziej czułe punkty polskiej wrażliwości historycznej. Mężczyzna dopuścił się seryjnego bezczeszczenia kluczowych miejsc pamięci narodowej. Na zlecenie mocodawców umieszczał na nich napisy „Sława UPA” i czerwono-czarne flagi Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Profanacje te dotknęły m.in.: Pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie, pomnika upamiętniającego ludność polską zamordowaną przez OUN i UPA we Wrocławiu, pomnika Bohaterów Getta Warszawskiego i Gmachu Akademii Nauk oraz Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Zamach na Prezydenta RP podczas defilady?
Najbardziej paraliżujący jest jednak ostatni z zarzutów. Illia K. przygotowywał się do przeprowadzenia ataku dywersyjnego podczas państwowej defilady z okazji Święta Wojska Polskiego w Warszawie.
Celem uderzenia z powietrza miał być pojazd, w którym znajdował się Prezydent RP. Jak wynika z ustaleń prokuratury, oskarżony aktywnie planował przelot bezzałogowego statku powietrznego (drona) nad trasą przejazdu głowy państwa w rejonie warszawskiej Wisłostrady.
Wiemy też, iż uzgadniał ze swoimi mocodawcami parametry techniczne urządzenia, koszty zakupu oraz metody na zminimalizowanie ryzyka wykrycia przez polskie systemy antydronowe. Poszukiwał konkretnych ofert zakupu odpowiedniego sprzętu oraz analizował dokładne mapy i trasę przemarszu wojsk.
Tragedii udało się uniknąć tylko dzięki błyskawicznej i precyzyjnej akcji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dywersant został zatrzymany 12 sierpnia 2025 roku, trzy dni przed planowaną defiladą. Od tamtej pory przebywa w areszcie tymczasowym.
Perfidna gra Kremla: Pieniądze ponad ideologią
Śledztwo ujawniło kluczowy mechanizm rosyjskiej prowokacji. Choć Illia K. jest obywatelem Ukrainy, a na pomnikach malował hasła gloryfikujące banderowców, nie działał on z pobudek ideologicznych, lecz czysto finansowych.
Jak ustalili śledczy: Zlecenia spływały przez szyfrowany komunikator internetowy od nieustalonej osoby powiązanej z rosyjskim wywiadem. Dywersant za każde wykonane zadanie (które musiał udokumentować zdjęciem) otrzymywał zapłatę w kryptowalutach. Transfery przechodziły przez giełdy zarejestrowane na terenie Federacji Rosyjskiej oraz Chin.
Rosyjskie służby celowo rekrutują młodych Ukraińców do tego typu zadań. Ich cel jest jasny, wynika z wojny hybrydowej prowadzonej na terenie Polski przez Rosję. Celem jest rozpalenie do czerwoności konfliktu narodowościowego między Polakami a Ukraińcami, do czego wykorzystują m. in. pamięć o Wołyniu. Działania mają wywołać chaos i poczucie, że polskie państwo jest bezradne wobec wewnętrznego sabotażu.
Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sprawę rozstrzygnie Sąd Okręgowy we Wrocławiu, podczas gdy prokuratura kontynuuje wątki śledztwa wobec pozostałych członków tej dywersyjnej siatki.
źr. wPolsce24











