Przepalili miliardy, zabrakło na pensje. Kompromitacja w TVP w likwidacji

Informacje o wstrzymaniu wypłat dla współpracowników, wydawców, operatorów i dziennikarzy TVP uderzyły w media ze zwielokrotnioną siłą. Jak ujawniono w wewnętrznych komunikatach oraz relacjach zniecierpliwionych pracowników, pieniądze nie docierają do setek osób. Frustracja w redakcjach sięgnęła zenitu – niektórzy otwarcie deklarują, że dopóki nie zobaczą przelewów na kontach, po prostu nie pojawią się w pracy.
Większość opóźnień dotyczy osób na kontraktach B2B i umowach cywilnoprawnych. Co zrobiła dyrekcja w odpowiedzi na narastające oburzenie zespołu? Zamiast błyskawicznie uregulować zaległości, zdecydowano się na krok wręcz kuriozalny: wyłączono pracownicze forum w intranecie, by uniemożliwić zadawanie kolejnych pytań o należne zaległe wypłaty.
Gdzie są pieniądze na onkologię?
Cała ta sytuacja jest podręcznikowym pokazem politycznej hipokryzji. Przed wyborami politycy dzisiejszej koalicji rządzącej budowali swoją narrację na wzruszających hasłach o „miliardach na TVP, które powinny iść na leczenie dzieci chorujących na nowotwory”. Opowiadano o bezduszności poprzedników i deklarowano, że państwowa telewizja nie dostanie ani grosza, a środki zasilą służbę zdrowia.
Co stało się po przejęciu władzy? Obietnice o wsparciu onkologii natychmiast trafiły do kosza, za to strumień państwowych pieniędzy szerokim korytem popłynął na Woronicza.
Tylko w samym 2025 roku TVP w likwidacji otrzymała astronomiczne 1,655 mld zł z budżetu państwa. Do lipca tego roku na konto spółki trafiło kolejne 1,15 mld zł. Mowa o miliardach złotych płynących z podatków Polaków – dokładnie tych samych pieniądzach, które miały rzekomo uratować polską onkologię.
Fikcyjna likwidacja i kompletny chaos
Przypomnijmy, w jakich okolicznościach doszło do powołania obecnych władz stacji. Grudniowy nalot na siedzibę TVP z udziałem silnych panów w garniturach, zignorowanie ustawowych organów i ominięcie prawa stworzyły niebezpieczny precedens. Aby usankcjonować bezprawne przejęcie mediów, rząd posłużył się prawniczym fikołkiem – postawieniem spółki w stan tzw. likwidacji.
Problem w tym, że ta „likwidacja” od początku była fikcją i zabiegiem czysto cwaniackim. Spółka nie została zlikwidowana, nadal nadaje, zatrudnia ludzi, a jej zarząd żąda od państwa kolejnych setek milionów na funkcjonowanie. Onkologia dziecięca nie zobaczyła obiecanych miliardów, ale mimo to... w stacji zabrakło pieniędzy na wypłaty dla ludzi!
Przepalanie miliardów bez żadnej kontroli
Władze TVP tłumaczą się teraz brakiem kolejnych transz dotacji z Ministerstwa Kultury oraz wstrzymaniem środków z abonamentu przez KRRiT. To oświadczenie brzmi jak ponury żart. Jak to możliwe, że instytucja, która zaledwie w kilka miesięcy przeżarła ponad miliard złotych publicznych dotacji, nie jest w stanie zabezpieczyć podstawowych płatności dla własnego personelu technicznego i wydawców?
Pracownicy stacji bez ogródek mówią o kompletnym chaosie organizacyjnym i braku szacunku do ludzi. Dzisiejszy stan TVP to dobitny dowód na to, jak kończy się ręczne sterowanie instytucjami i zastępowanie fachowości ideologiczną zemstą. Nie ma ani profesjonalnej telewizji, ani obiecanych pieniędzy na chore dzieci, ani nawet pensji dla tych, którzy na nową TVP zgodzili się pracować.
źr. wPolsce24 za zero.pl/tysol.pl









