Rozbrajanie Polski w tajemnicy przed obywatelami? Prezydencki minister potwierdza: Rząd oddał Ukrainie rakiety Patriot i zrzekł się miejsca w kolejce!

Sprawa wyszła na jaw za sprawą wicemarszałka Sejmu i jednego z liderów Konfederacji, Krzysztofa Bosaka. Polityk zaalarmował opinię publiczną, wskazując, że w marcu bieżącego roku, w całkowitej tajemnicy przed Sejmem i Polakami, rząd przekazał stronie ukraińskiej niezwykle drogie i trudne do pozyskania pociski przechwytujące do systemów Patriot. Chodzi o kluczowy element budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej — jedyną broń w arsenale naszej armii zdolną do skutecznego zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych Iskander.
Pałac Prezydencki potwierdza: „To bardzo prawdopodobne, informacje zostały zweryfikowane”
Choć rządowa machina medialna próbowała początkowo zbywać te doniesienia milczeniem, sprawa zyskała potężny kaliber w niedzielny poranek. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, zapytany na antenie Polsat News o rewelacje Bosaka, zrzucił prawdziwą bombę:
Według moich informacji (...) niestety to jest bardzo prawdopodobne, że rząd wiosną przekazywał Ukrainie rakiety do systemów Patriot. (...) Według moich informacji tak, zostało to zweryfikowane” – ujawnił minister Przydacz.
Co najbardziej bulwersujące, prezydencki urzędnik wskazał, że decyzje te zapadały za plecami głowy państwa i Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Biuro Polityki Międzynarodowej do niedawna w ogóle nie dysponowało takimi danymi, a tak kluczowa dla bezpieczeństwa kraju decyzja nie była przedmiotem uzgodnień na linii prezydent Karol Nawrocki – prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Skandal w amerykańskich fabrykach. Polacy poczekają dłużej
To jednak nie koniec kompromitujących ustaleń. Minister Przydacz ujawnił kolejny, zatrważający aspekt polityki obecnego gabinetu, który w relacjach z Kijowem zdaje się całkowicie rezygnować z podmiotowości. Polska miała bowiem zrzec się swojego pierwszeństwa w dostawach nowego uzbrojenia.
Mało tego: według moich informacji jest jeszcze tak, że (polski rząd) odstąpił nawet kolejkę w amerykańskich fabrykach – mówił Przydacz. Przypomniał, że linie produkcyjne w USA są maksymalnie obciążone, a czas oczekiwania na nowoczesne systemy rakietowe jest niezwykle długi. – My byliśmy wyżej w kolejce, Ukraińcy byli za nami i rząd odstąpił Ukrainie swoje miejsce, tak że Polacy będą dłużej czekać – podsumował z goryczą prezydencki minister.
Przydacz podkreślił, że choć pomoc Ukrainie jest zasadna, to Polska w swoich działaniach musi kierować się twardym podejściem transakcyjnym i dbać przede wszystkim o własny interes.
Prawica grzmi: „Sytuacja niepokojąca”, „Żądamy natychmiastowych wyjaśnień”
Głosy oburzenia płyną ze strony całej prawicowej opozycji. Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo zwrócił uwagę, że oddawanie kluczowego, podstawowego uzbrojenia WP dzieje się w skandalicznych okolicznościach geopolitycznych.
Sytuacja naprawdę niepokojąca. Jeśli to się potwierdzi, to okazuje się, że przekazujemy na Ukrainę podstawowe nasze uzbrojenie (...) w momencie, kiedy Ukraina nie okazuje nam jakiejwiek wdzięczności – ocenił poseł Pejo.
Równie ostro do sprawy odniósł się szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości oraz były minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak. W swoim wpisie w mediach społecznościowych wezwał rządzących do tablicy, wskazując na strategiczne znaczenie utraconego sprzętu:
Jeżeli potwierdzą się doniesienia, że Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 do systemów Patriot, będziemy mieli do czynienia z decyzją wymagającą natychmiastowych i szczegółowych wyjaśnień. To pociski stanowiące kluczowy element obrony polskiego nieba przed rakietami balistycznymi i innymi zaawansowanymi zagrożeniami. (...) Milczenie rządu w tak poważnej sprawie jest niezrozumiałe” – podkreślił szef klubu PiS.
Mętne tłumaczenia MON i wymijające odpowiedzi koalicji
Jak na te miażdżące fakty reaguje obóz rządzący? Przedstawiciele koalicji tradycyjnie uciekają od odpowiedzialności lub próbują bagatelizować problem. Poseł Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Napieralski w mało przekonujący sposób próbował podważać wiarygodność marszałka Bosaka, sugerując, że jego wpisy „mijały się absolutnie z prawdą” – choć chwilę później informacje te potwierdził przecież urzędnik z Pałacu Prezydenckiego.
Z kolei wiceszef MON Cezary Tomczyk przesłał kuriozalne oświadczenie, zasłaniając się klauzulą tajności i uderzając w lekceważące tony:
Lista przekazywanych donacji jest niejawna — to raz, a dwa, że w tej sprawie przechodzimy burzę drugi raz. (...) Odkrywamy Amerykę raz jeszcze” – odpisał Tomczyk, de facto nie zaprzeczając, że polski arsenał został uszczuplony.
Takie stawianie sprawy oburzyło nawet koalicjantów z Lewicy. Szefowa jej klubu parlamentarnego Anna Maria Żukowska bez ogródek skrytykowała postawę wiceministra obrony.
To nie jest dobra odpowiedź, dlatego, że ona nie rozwiewa wątpliwości i jest taka raczej wymijająca – oceniła na gorąco.
Sprawa przekazania Patriotów bez wiedzy Sejmu i Prezydenta oraz oddanie polskich miejsc w kolejkach zakupowych to potężny skandal, który uderza w fundamenty naszego bezpieczeństwa. Polacy mają prawo wiedzieć, czy w imię bezwarunkowej pomocy sąsiedniemu państwu, niebo nad naszymi domami nie pozostało bezbronne.
źr. wPolsce24 za polsatnews.pl










