Dramat na wschodniej granicy. Rząd nie radzi sobie z chaosem, polscy kierowcy koczują w gigantycznych korkach!
Sytuacja na polsko-ukraińskich przejściach granicznych od wielu dni budzi ogromny niepokój. Kierowcy samochodów ciężarowych oraz rejsowych autokarów stali się zakładnikami paraliżu, który rozlewa się po drogach dojazdowych. Reporter Rafał Jarząbek udał się do Dorohuska w województwie lubelskim, aby na miejscu sprawdzić, jak w praktyce wygląda „sprawność” państwowych procedur.
Dziesiątki kilometrów kolejki i brak podstawowych warunków
Kolejka tirów ciągnie się kilometrami i sięga niemal Chełma. Kierowcy zmuszeni są spędzać w kabinach po kilkadziesiąt godzin — nierzadko bez dostępu do podstawowej infrastruktury sanitarnej czy rzetelnej informacji o czasie odprawy.
Od 21:00 stoję, ale inni stoją już od piątku. [...] Czeka się, nic się nie robi, czeka się tylko, aż się ruszy” — relacjonował jeden z polskich kierowców spotkanych na trasie.
W zatorze utknęły nie tylko standardowe ładunki handlowe, ale również transporty z pomocą humanitarną. Jeden z kierowców wiozących wsparcie humanitarne przyznał, że na odprawę czeka już ponad 20 godzin. Z kolei inny rozmówca wskazywał, że niektórzy przewoźnicy koczują na poboczach nawet po sześć dób. W wielogodzinnych zatorach stoją także pasażerowie autokarów kursujących między polskimi a ukraińskimi miastami.
Alarmy, rosyjskie drony i sparaliżowane przejścia
Bezpośrednią przyczyną wstrzymywania ruchu są regularnie ogłaszane alarmy powietrzne po stronie ukraińskiej. Procedura w takich momentach jest bezwzględna: przejście graniczne zostaje zamknięte, a odprawy całkowicie zablokowane. Alarmy — rozsyłane m.in. przez powiadomienia RCB do mieszkańców terenów przygranicznych potrafią powtarzać się z dużą częstotliwością, trwając niekiedy od nocy aż po godziny poranne.
W tle pojawia się jednak znacznie poważniejszy problem dotyczący bezpieczeństwa narodowego: aktywność rosyjskich bezzałogowców, które operują wzdłuż granicy, testując procedury i paraliżując ruch graniczny. W materiale zwrócono uwagę na niepokojące doniesienia o incydentach naruszenia przestrzeni powietrznej — w tym na przypadek drona, który miał przelecieć nad terytorium Polski, zanim rozbił się na Litwie. Strona litewska wskazywała na brak wcześniejszego, zdecydowanego ostrzeżenia, co stawia pod znakiem zapytania szczelność i koordynację natowskiego oraz polskiego systemu monitorowania przestrzeni powietrznej.
Gdzie są konkretne decyzje?
Mimo dramatycznej sytuacji kierowców i strat gospodarczych, decydenci wciąż nie wdrożyli skutecznych mechanizmów usprawniających ruch w warunkach wojennych. Wśród propozycji branży pojawia się m.in. postulat przeniesienia procedur kontrolnych i prowadzenia odpraw wyłącznie po bezpieczniejszej, polskiej stronie granicy, co pozwoliłoby uniknąć części paraliżu wywoływanego alarmami u naszych sąsiadów.
Na ten moment brakuje jednak zdecydowanych działań i jasnego komunikatu rządu, a wschodni odcinek granicy pozostaje w stanie permanentnego chaosu, w którym polscy przewoźnicy zdani są wyłącznie na siebie.
źr. wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









