„Bez Tuska nie ruszymy!”. Komedia w Brukseli i mit obrońcy granic

Brukselski melodramat według anonimowych źródeł
Z relacji rozgłośni wyłania się obraz niemal filmowy. Donald Tusk staje w szranki z premierem Hiszpanii Pedro Sánchezem, gromi zwolenników otwartych granic i z kamienną twarzą broni europejskiego bezpieczeństwa. Kulminacja następuje w momencie, gdy polski premier wychodzi do pokoju delegacji, a unijna machina natychmiast staje w miejscu.
Przywódcy Czech i Węgier mają rzekomo odmawiać podejmowania jakichkolwiek ustaleń bez obecności Tuska, a dramatyczne hasło o niemożności ruszenia bez niego staje się osią całej narracji.
W tym patetycznym spektaklu zabrakło jedynie fanfar i czerwonego dywanu. Każdy uważny odbiorca bez trudu dostrzeże tu klasyczną operację wizerunkową opartą na wygodnych, anonimowych szeptach korytarzowych. Pisali ją doradcy Tuska?
Wiele na to wskazuje, bo zamiast rzetelnej analizy politycznych kompromisów, opinii publicznej podano gotową legendę o twardym szeryfie, który jednym telefonem ustawia całą Wspólnotę do pionu.
Teatr dla naiwnych i cudowne nawrócenie
Trudno o większy cynizm niż ten, który bije z obecnej postawy obozu rządzącego. Jeszcze niedawno środowisko polityczne premiera urządzało na wschodniej granicy jarmark pseudohumanitaryzmu, biegało z reklamówkami w stronę nielegalnych imigrantów i bezpardonowo atakowało polskich żołnierzy strzegących bezpieczeństwa państwa.
Głosowano przeciwko budowie zapory, pouczano Polaków o konieczności bezwzględnego otwarcia na każdego przybysza oraz potępiano każdą próbę twardej obrony terytorium.
Dziś Donald Tusk nagle odkrywa uroki antyimigranckiej retoryki? Ogłasza w mediach społecznościowych, że Polska nie zapłaci za błędy innych, i kreuje się na pierwszego jastrzębia kontynentu. To nie jest żadne ideowe przebudzenie, lecz czysta kalkulacja wyborcza. W obliczu rosnącego oporu społecznego i bezlitosnych badań nastrojów trzeba było naprędce uszyć kostium obrońcy granic.
Problem w tym, że ów kostium pruje się na każdym szwie.
Prawda za kulisami brukselskich deklaracji
Podczas gdy media głównego nurtu rozpływają się nad rzekomym geniuszem negocjacyjnym premiera, codzienna praktyka przynosi zgoła odmienne obrazy. Po zachodniej stronie granicy niemieckie służby bez większych ceregieli realizują procedury readmisji, regularnie odsyłając cudzoziemców do Polski. Szumne deklaracje o twardości rozpływają się w powietrzu, a zachodnia granica staje się dla Berlina wygodnym zaworem bezpieczeństwa.
Jednocześnie, w kraju machina wydawania pozwoleń na pobyt i pracę działa pełną parą, a unijny pakt migracyjny krok po kroku wchodzi w fazę realizacji. Premier potrafi na użytek kamer rzucać groźne spojrzenia, ale gdy gasną światła jupiterów, Polska posłusznie wpisuje się w unijne mechanizmy.
Kreacja zaprezentowana przez RMF FM ma prosty cel, jakim jest uśpienie czujności Polaków bajką o rzekomo potężnej pozycji Warszawy. Rzeczywistość skrzeczy jednak niemiłosiernie. Donald Tusk nie jest żadną tamą powstrzymującą migrację, lecz aktorem w brukselskim teatrze cieni, który po zejściu ze sceny bez słowa akceptuje dyktat silniejszych partnerów. Prawdziwą miarą polityki rządu nie są bowiem anonimowe zachwyty z brukselskich korytarzy, lecz to, co naprawdę dzieje się na polskich przejściach granicznych.
źr. wPolsce24 za RMF
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.









