PiS powie Tuskowi „sprawdzam” w sprawie Zondacrypto? Zobaczymy, czyja to afera

Z informacji Radia ZET wynika, że Prawo i Sprawiedliwość zamierza złożyć wniosek o powołanie komisji śledczej zajmującej się sprawą Zondacrypto. Pomysł ma być forsowany przez Jacka Sasina, a popierać go ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. Do powołania komisji potrzebne jest zebranie co najmniej 46 podpisów posłów. Według ustaleń Radia ZET zbieranie podpisów ma rozpocząć się na początku września.
PiS chce więc powiedzieć rządzącym: sprawdzam.
I właśnie dlatego inicjatywa ta może być politycznie interesująca. Jeżeli bowiem sprawa Zondacrypto ma być rzeczywiście wyjaśniona, należy ujawnić jej pełne tło, prześledzić kontakty biznesowe, reklamowe i sportowe, a nie ograniczać się do prób przypisywania odpowiedzialności wyłącznie jednemu środowisku politycznemu.
Zondacrypto była wszędzie. Nie tylko w środowisku prawicy
Zondacrypto przez długi czas była marką niezwykle mocno obecną w polskiej przestrzeni publicznej. Firma reklamowała się w licznych mediach, a jej promocja nie była ograniczona do jakiegoś jednego segmentu rynku czy jednej grupy odbiorców.
Charakterystyczne logo można było zobaczyć również w polskim sporcie. Do promocji marki angażowano znane osoby. W reklamach Zondacrypto pojawiali się m.in. piłkarz Wojciech Szczęsny albo aktorzy Janusz Chabior i Borys Szyc.
Marka była również obecna w sporcie zawodowym. Zondacrypto sponsorowała Polski Komitet Olimpijski, a także była związana ze sponsoringiem polskiej piłkarskiej Ekstraklasy. Skala tej obecności była więc na tyle duża, że trudno przedstawiać Zondacrypto jako projekt funkcjonujący gdzieś na politycznym marginesie.
Co więcej, logo firmy pojawiało się również w przestrzeni publicznej związanej z politykami obecnej władzy.
Warto przypomnieć choćby zdjęcie Donalda Tuska z koszulką Lechii Gdańsk z widocznym logo Zondacrypto. Dlatego próba przedstawiania całej sprawy jako „afery prawicy” byłaby co najmniej dużym uproszczeniem.
Dodajmy, że reklamy Zondycrypto "hulały" po wszystkich mediach, tym gorąco wspierających Donalda Tuska jak TVN czy TVP w likwidacji, a jedyna stacja, która nie nie chciała reklamować u siebie giełdy kryptowalut była telewizja wPolsce24. Jak mówił redaktor naczelny Jacek Karnowski już wiele miesięcy temu docierały do niego informacje, że Zondacrypto jest tworzona po to, by ostatecznie uderzyć w obóz prawicowy.
Nie zmienia to jednak faktu, że giełda Przemysława Krala była także partnerem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i przez długi czas wcale nie orientowała się tylko na jedną ze stron sceny politycznej.
Teraz PiS chce sprawdzić, kto naprawdę ma z tym problem
Radio ZET podaje, że decyzja o powołaniu komisji śledczej zapadła na najwyższym szczeblu PiS. Za pomysłem ma stać Jacek Sasin, a popierać go ma Jarosław Kaczyński.
Radio ZET przypomina w tym kontekście m.in. sprawę Przemysława Krala, a także postawienie zarzutów prezesowi PKOl Radosławowi Piesiewiczowi. W tle pojawia się również kwestia znajomości Piesiewicza z Jackiem Sasinem. Sasin przyznaje, że zna prezesa PKOl, jednocześnie zaprzeczając, by kiedykolwiek się spotykał się z Przemysławem Kralem.
Komisja śledcza miałaby więc możliwość prześledzenia całej historii sprawy, zamiast pozostawiać ją na poziomie medialnych oskarżeń i politycznych przepychanek.
Najciekawsze pytanie: kto poprze wniosek?
PiS potrzebuje co najmniej 46 podpisów, aby formalnie złożyć wniosek o powołanie komisji. Tyle oczywiście zbierze bez problemu, bo sam klub PiS liczy obecnie 147 posłów. Kluczowe będzie jednak późniejsze głosowanie wniosku w Sejmie. Jeżeli przedstawiciele obozu rządzącego rzeczywiście uważają, że sprawa Zondacrypto wymaga wyjaśnienia, powinni poprzeć pomysł jej dokładnego zbadania.
Dlatego można postawić proste pytanie: czy parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej poprą komisję, która miałaby wyjaśnić wszystkie polityczne, biznesowe, reklamowe i sportowe konteksty sprawy?
Jeżeli tak, komisja powinna mieć możliwość prześwietlenia całej sprawy bez względu na to, kogo mogą obciążyć jej ustalenia. Jeżeli natomiast pojawi się sprzeciw, pojawi się naturalne pytanie, dlaczego politycy, którzy domagają się wyjaśnienia sprawy, mieliby nie otrzymać możliwości przeprowadzenia parlamentarnego dochodzenia.
źr. wPolsce24 za Radiozet.pl











