Policjant wjechał radiowozem we własną komendę. „Myślałem, że jestem trzeźwy”

Do zdarzenia doszło w sobotni wieczór na terenie Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, tuż po tym, jak funkcjonariusz Andrzej B. rozpoczął swoją zmianę. Policjant pracujący w Wydziale Patrolowo-Interwencyjnym wsiadł do nieoznakowanego radiowozu i podczas próby wyjechania z parkingu zaczął cofać.
Wtedy doszło do uderzenia tyłem auta w elewację własnej komendy. Choć ani radiowóz, ani ściana budynku nie doznały poważnych uszkodzeń, a w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, konsekwencje tego manewru okazały się dla policjanta bardzo poważne.
„Myślałem, że jestem trzeźwy"
Funkcjonariusze obecni na miejscu natychmiast przebadali swojego kolegę alkomatem. Wynik nie był zaskakujący nawet dla samego kierującego – Andrzej B. miał w organizmie od 0,5 do 0,63 promila alkoholu.
Podczas przesłuchania 53-latek, który służył w policji od siedmiu lat, przyznał się do winy i wyraził skruchę. Tłumaczył, że alkohol spożywał poprzedniego dnia i był święcie przekonany, że w momencie rozpoczęcia służby jest już całkowicie trzeźwy.
Koniec kariery i widmo więzienia
Reakcja przełożonych była natychmiastowa i stanowcza. Komendant miejski podjął decyzję o niezwłocznym zawieszeniu funkcjonariusza w obowiązkach służbowych oraz wszczęciu procedury wydalenia go ze służby.
To jednak nie koniec problemów Andrzeja B. Prokuratura Rejonowa w Chełmie postawiła mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, za co grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Na czas trwającego śledztwa policjant został objęty dozorem oraz otrzymał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
źr. wPolsce24 za Fakt











