Piekło zamarzło! Tomasz Lis uderza w rząd Tuska. Pisze o "totalnej słabości"

Najwierniejszy z wiernych
Były redaktor naczelny „Newsweeka” od lat jest jednym z najbardziej upolitycznionych dziennikarzy w Polsce. Choć jego możliwości wywierania wpływu na opinię publiczną znacząco zmalały w ostatnich latach, a działalność ograniczyła się głównie do niewielkiego kanału na YouTube oraz wpisów na portalu X, dziennikarz nie porzucił swojej "misji". Można wręcz powiedzieć, że jeszcze ją wzmocnił, a nawet zradykalizował.
Tomasz Lis słynie z dużej częstotliwości publikowania swoich opinii w mediach społecznościowych. Jego przekaz można streścić do kilku stałych wątków: silnego i bezgranicznego zaufania do Tuska i jego partii, skrajnej niechęci wobec PiS-u oraz ugrupowań nienależących do Koalicji Obywatelskiej, jednoznacznie proizraelskiego stanowiska, a także podważania wyniku wyborów prezydenckich. Na profilu dziennikarza rzadko pojawiają się wyjątki od tego schematu - poza sporadycznymi wstawkami sportowymi. Tak silnie ukierunkowany, często bardzo emocjonalny przekaz sprawił, że coraz większa część opinii publicznej przestała traktować jego słowa poważnie.
Lis uderza w bezsilność rządu Tuska
Tym większe zaskoczenie wywołał wpis opublikowany przez Lisa, w którym skrytykował on rząd Donalda Tuska, określając go jako kompletnie bezsilny. Skąd taka zmiana tonu?
Lis, podobnie jak wielu zagorzałych sympatyków Koalicji Obywatelskiej, po zaprzysiężeniu nowego rządu 13 grudnia 2023 roku znacznie większą wagę przykładał do rozliczeń poprzedniej władzy niż do realizacji zapowiadanych „100 konkretów”. Z czasem stało się to wręcz priorytetem, zwłaszcza że w kolejnych miesiącach rządów nic nie wskazywało na możliwość spełnienia choćby połowy obietnic wyborczych.
Nawet kolejne afery związane z obozem Tuska, takie jak sprawa KPO, afera kłodzka, obecne zawirowania wokół Dawida Kacprzyka i Szpitala Południowego czy wysoki deficyt budżetowy — nie zachwiały dotąd wiarą Tomasza Lisa, który konsekwentnie bronił rządzącej formacji. Przełomem okazały się dopiero kolejne nieudane próby rozliczenia rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli to, na co jeden z niegdyś najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w Polsce liczył najbardziej.
- KO zdobyła władzę, bo obiecała rozliczenia. Już wiadomo, że w najważniejszej sprawie kompletnie nawaliła i nie dowiozła. Niedasizm nie jest żadnym alibi. Jest jedynie objawem totalnej słabości — napisał Tomasz Lis.
Źr.wPolsce24 za X/Tomasz Lis











