Polska

Tusk obiecywał, że zamknie ją w ciągu 100 dni. Polska Fundacja Narodowa wciąż działa i dostaje miliony od państwowych spółek. Na co idą pieniądze?

opublikowano:
Donald Tusk i screen ze strony PFN
(fot. Fratria/screen za PFN)
Zapowiedź likwidacji Polskiej Fundacji Narodowej należała do najgłośniejszych obietnic wyborczych przed przejęciem władzy przez obecną koalicję rządzącą. Choć politycy określali tę instytucję mianem symbolu partyjnej rozrzutności i zapowiadali jej natychmiastowe zamknięcie, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Fundacja nie tylko nie została zlikwidowana, ale wciąż dysponuje ogromnym budżetem, zasilanym regularnie ze środków spółek kontrolowanych przez państwo.

Obietnica zderzyła się z rzeczywistością

We wrześniu 2023 roku, podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej w Tarnowie, padły jednoznaczne deklaracje. W ramach prezentacji słynnych „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” politycy ugrupowania zapowiadali twarde rozliczenie podmiotów kojarzonych z poprzednią ekipą rządzącą. Padły wówczas słowa o konieczności natychmiastowego zamknięcia instytucji będących przechowalniami dla partyjnych nominatów, a Polska Fundacja Narodowa była wymieniana na pierwszym miejscu tej listy.

Instytucja utworzona w 2016 roku przez siedemnaście państwowych podmiotów przez lata budziła ogromne emocje opinii publicznej. Głośne kampanie wizerunkowe, w tym kontrowersyjne przedsięwzięcie „Sprawiedliwe sądy” czy kosztowny projekt oceanicznego jachtu „I Love Poland”, stanowiły dla ówczesnej opozycji koronny dowód na brak transparentności i niegospodarność. Po wygranych wyborach doszło jednak jedynie do... wymiany kierownictwa.

Sam podmiot nie został rozwiązany, a machina finansowa zapisana w starych aktach notarialnych wciąż działa.

Milionowy strumień pieniędzy od państwowych gigantów

Z ustaleń śledztwa dziennikarzy Pawła Figurskiego i Patryka Słowika z portalu Zero.pl wynika, że od początku 2024 roku na konto fundacji wpłynęło łącznie aż 77,5 mln zł od państwowych fundatorów. Co ciekawe, suma zaległych wpłat od podmiotów, które wstrzymały finansowanie, przekracza obecnie 68 mln zł, co doprowadziło do bezprecedensowego pęknięcia wśród spółek Skarbu Państwa.

Część państwowych koncernów konsekwentnie przelewa miliony na konto fundacji.

Największym płatnikiem w ostatnim czasie okazał się Orlen, który tylko w bieżącym roku przelał 9,5 mln zł, realizując przy tym wcześniejsze zobowiązania przejętych podmiotów, czyli PGNiG oraz Lotosu. Pokaźne środki przekazały także PZU oraz Polska Grupa Zbrojeniowa, wpłacając po 10,5 mln zł. Tę samą kwotę w ratach dołożył KGHM, choć miedziowy gigant zaznaczył, że tegoroczny przelew był ostatnim, ponieważ umowa wygasła i nie będzie kontynuowana. Listę płatników uzupełniają Totalizator Sportowy z kwotą 7,5 mln zł oraz bank PKO BP, z którego konta popłynęło 3,5 mln zł.

Bunt państwowych spółek: pozwy i zawiadomienie do prokuratury

Zupełnie inaczej zachowały się pozostałe spółki należące do tego samego właściciela, czyli państwa. Część zarządów uznała, że dalsze pompowanie milionów w PFN stoi w sprzeczności z elementarnymi zasadami gospodarności i podjęła bezprecedensowe kroki prawne.

Np. władze Enei nie tylko wstrzymały przelewy w maju 2024 roku, powołując się na brak transparentności w wydatkowaniu środków publicznych, ale skierowały sprawę do sądu, domagając się zwrotu 35 mln zł przekazanych we wcześniejszych latach jako świadczenie nienależne. Jeszcze ostrzej zareagowała Grupa Azoty, która po wpłaceniu 35 mln zł złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu wyrządzenia spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, jednocześnie wprost domagając się likwidacji fundacji. 

Nieco mniej radykalne były inne spółki skarbu państwa. Zasilania konta odmówiły również inne czołowe podmioty, w tym PGE, Tauron, PKP, Giełda Papierów Wartościowych oraz Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych.

Nowy zarząd, stare wątpliwości i kontrowersyjny raport

Obecnie fundacją zarządza jednoosobowo prezes Maciej Szudek, który od roku 2020 do roku 2024 był głównym radcą prawnym  Muzeum Narodowego w Warszawie. Później objął to samo stanowisko w Muzeum Historii Polski w Warszawie, jeszcze wcześniej był m. in. powiązany ze spółką PL.2012, gdzie był radcą prawnym w czasie pierwszego rządu Donalda Tuska (PO-PSL).

Wśród bieżących projektów fundacja wymienia między innymi organizację zagranicznych edycji Unsound Festival w Nowym Jorku i Londynie, obchody Roku Andrzeja Wajdy, budowę pomnika Marii Skłodowskiej-Curie w Lizbonie, a także wsparcie produkcji filmowej o więźniarkach obozu w Ravensbrück.

Działalność odświeżonej fundacji nie ustrzegła się jednak poważnych kontrowersji. Jednym z jej kluczowych partnerów została organizacja kierowana przez prof. Barbarę Mróz-Gorgoń, byłą wiceminister, która ustąpiła ze stanowiska po głośnym skandalu wokół raportu promującego Polskę pełnego kuriozalnych błędów. PFN sfinansowała druk anglojęzycznej publikacji raportu, przyznając później, że ze względu na skrajny pośpiech materiał nie przeszedł żadnej rzetelnej oceny naukowej ani merytorycznej weryfikacji.

Wizerunkowym dopełnieniem problemów fundacji z przejrzystością pozostaje jej oficjalny serwis internetowy. Mimo obietnic zarządu o rychłym uruchomieniu nowej witryny, strona przez długie tygodnie witała i wciąż wita odwiedzających komunikatem o trwającej przebudowie, skutecznie odcinając opinię publiczną od weryfikacji bieżących wydatków. 

źr. wPolsce24 za Zero.pl

Polska

Kacprzyk ucieka przed dziennikarzem, który złapał go na gorącym uczynku

opublikowano:
Rafał Jarząbek na tropie Dawida Kacprzyka
Rafał Jarząbek na tropie Dawida Kacprzyka (fot. wPolsce24)
Afera wokół kontrowersyjnego chirurga zatacza coraz szersze kręgi, a główny zainteresowany woli uciekać tylnymi drzwiami, niż spojrzeć pacjentom i opinii publicznej w twarz. Dawid Kacprzyk – określany mianem „lekarza-milionera z KO” – został namierzony w nowym miejscu pracy przez reportera telewizji wPolsce24 Rafała Jarząbka. Zamiast merytorycznych odpowiedzi Polacy zobaczyli ucieczkę korytarzem, barykadowanie się w gabinecie i wzywanie personelu na pomoc.
Polska

Kolejny incydent na kolei. Nie uwierzycie, kto tym razem wtargnął na tory

opublikowano:
Łoś wtargnął na tory i sparaliżował ruch pociągów w Warszawie
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)
W niedzielę wieczorem doszło do utrudnień w kursowaniu składów SKM. Powodem był błąkający się po torach łoś.
Polska

Tusk straszy Polaków wojną. Ostra reakcja: To styl wschodni, prężenie muskułów!

opublikowano:
Donald Tusk po spotkaniu RBC
Donald Tusk po spotkaniu RBC (fot. /PAP/Piotr Nowak)
Polacy zamiast konkretnych informacji i spójnej strategii obrony otrzymują kolejny polityczny spektakl. Podczas ostatniego wystąpienia w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa premier Donald Tusk postanowił po raz kolejny uderzyć w alarmistyczne tony, ostrzegając przed eskalacją działań ze strony Rosji, która mogłaby objąć terytorium Polski. Za dramatyczną retoryką nie idą jednak żadne merytoryczne rozwiązania – w zamian obywatele otrzymują chaos, dezorientację i medialne prężenie muskułów.
Polska

Wiadomości wPolsce24 sprawdziły co ze śledztwem w sprawie "polskich wątków" afery Epsteina

opublikowano:
Zrzut ekranu (533)
Donald Tusk nieustannie szuka tematu, który pozwoliłby mu zdyskredytować politycznych przeciwników. Aktualnie próbuje przykleić prawicy aferę Zondacrypto, ale to coraz bardziej wymyka mu się z rąk. Pół roku postanowił zbadać, czy takiego potencjału nie ma słynna na cały świat ohydna afera Epsteina. W tym celu powołano nawet specjalny zespół w prokuraturze. Jakie są efekty jego pracy sprawdziły Wiadomości wPolsce24.
Polska

Kacprzyk ma już DRUGI etat? Kontrowersyjny medyk zaktualizował swój profil

opublikowano:
Dawid Kacprzyk miał ujawnić na swoim profilu w serwisie ZnanyLekarz kolejne miejsce zatrudnienia po głośnej aferze związanej z jego działalnością.
Dawid Kacprzyk miał ujawnić na swoim profilu w serwisie ZnanyLekarz kolejne miejsce zatrudnienia po głośnej aferze związanej z jego działalnością.
Dawid Kacprzyk odświeżył swój profil na portalu Znany Lekarz. Jak się okazuje, kontrowersyjny medyk ma pracować obecnie w dwóch szpitalach.
Polska

Gronkiewicz-Waltz potwierdza scenariusz „zamachu stanu”?! Wymowna sugestia

opublikowano:
Hanna Gronkiewicz-Waltz odniosła się do dyskusji o możliwości wykorzystania policji wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego.
Hanna Gronkiewicz-Waltz (fot.Fratria)
Czy rząd Donalda Tuska wyśle policję, aby zablokować obecnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego? Tę teorię zdaje się potwierdzać jedna z najbardziej zaufanych osób w gronie obecnego lidera Koalicji Obywatelskiej – Hanna Gronkiewicz-Waltz.